36.

1.4K 124 28
                                        

To ff jest takie trudne. Sama dostanę po nim jakiegoś syndromu na pewno...






Niall skorzystał z okazji, że Zayn poszedł do Harry'ego i kiedy tylko zniknął w piwnicy, sam ruszył na piętro. Zatrzymał się przed drzwiami i mimo że tak naprawdę był u siebie, to kulturalnie zapukał do pokoju, który od kilku dni zajmowała dwójka ich porwanych. Nie czekał długo, zanim usłyszał zachęcające „proszę", otworzył drzwi i wszedł do środka zastając Liama siedzącego na parapecie i patrzącego w okno.

Payne odwrócił się i spojrzał na Nialla. Był lekko zaskoczony tą wizytą, bo spodziewał się raczej Harry'ego, może Zayna, jednak nie tego blondyna, którego chyba tak naprawdę bardzo polubił przez te kilka dni tutaj. 

– Chciałem porozmawiać – powiedział Niall i przysiadł na łóżku. 

– Słucham – odezwał się Liam. 

– Chodzi o Harry'ego. 

– Co z nim? Coś się stało? – zapytał od razu Payne lekko przerażony.

– Chodzi o to, że już dawno powinniście być w domu – zaczął, ale Liam mu przerwał. 

– Wiem o tym, ale nie zostawię go tutaj samego. 

– A on nie zostawi Louisa – powiedział Horan. – Nie wyrzucę was, ale musisz mi jakoś pomóc przekonać Harry'ego do wyjazdu. Powinniście jak najszybciej wrócić do dawnego życia, teraz kiedy jest już po wszystkim. 

– Nie mam pojęcia jak mam to zrobić, wiem, że powinienem go stąd zabrać. Ta relacja Harry'ego i Louisa nie jest normalna, nie podoba mi się. 

Wstał i podszedł do Nialla, żeby usiąść na łóżku obok niego. Nie wiedział dlaczego, ale w tym momencie czuł, że jemu mógł o tym powiedzieć.

– Myślę, że Harry ma coś w stylu syndromu sztokholmskiego – oznajmił 

Niall spojrzał na niego zaskoczony. Słyszał o tym, ale nigdy nie przypuszczał, że może się z nim spotkać i to jeszcze pod własnym dachem i za sprawą swoich przyjaciół. 

– Jesteś pewien? – zapytał, a Liam pokiwał głową w potwierdzeniu. Od kilku dni widział, że z Harrym było coś nie tak. 

– Muszę go stąd zabrać, ale nie wiem jak. On nie chce wracać, zresztą oboje tego nie chcemy. 

Niall przez chwilę patrzył na Liama milcząc i analizując jego słowa. Mógł tylko wyobrażać sobie, jak oboje mieli beznadziejne życie, skoro wolą zostać tutaj niż do niego wracać. Zresztą potrafił to zrozumieć, obserwowali ich od dawna, więc wiedział o nich co nieco, widział, jak oboje udawali. Co prawda Harry był tym, który miał w sobie trochę więcej chęci do buntu i sprzeciwiania się rodzinie, za to Liam wykonywał wszystkie polecenia.

Wyciągnął ręce, żeby złapać dłonie Liama w swoje i przez ten mały gest chociaż trochę pocieszyć go czy dać mu nadzieję, że tym razem będzie lepiej.

– Chciałbym powiedzieć, że możecie jechać z nami, ale tak nie jest, musicie wrócić, a my musimy zniknąć z waszego życia. Tak będzie najlepiej. 

– Wiem o tym, Niall – odpowiedział mu Liam, patrząc na ich splecione dłonie. – Wiem o tym, ale tutaj przynajmniej mogę być sobą, a tam... – zawahał się. – Też chciałbym zniknąć i wreszcie żyć po swojemu, nie tak, jak tego ode mnie oczekują i jak mi każą.

– Przecież możesz – odpowiedział Niall. 

Liam pokiwał głową, zastanawiając się, czy może teraz zdradzić Niallowi ich tajemnice, ale z drugiej strony, przecież było po wszystkim. 

Partners in crime. Not the worst crimeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz