26.

1.6K 152 60
                                        

Zasnęło mi się wczoraj........




Zayna obudziła wibracja telefonu, który nadal miał w kieszeni. On nie miał zbyt wiele do ubierania po wczorajszym wieczorze, ale Liam musiał się ubrać, żeby czasami nie zmarzł. Siedzieli tutaj do późna i w końcu zasnęli na tym pomoście, ale ten wieczór zdecydowanie mógł zaliczyć do udanych. Było naprawdę miło, nawet jeśli pominąć fakt seksu. Sporo rozmawiali i opowiadali sobie o swoim życiu, chociaż Zayn starał się raczej wypytywać niż mówić o sobie. Przesunął się lekko i wyciągnął go, odczytując wiadomość.

– Kurwa – zaklął.

Liam aż podskoczył. Tak dobrze mu się spało wtulonym w ciepłe ciało Zayna, że teraz przestraszył się, słysząc jego głos, ale cóż, nie był przygotowany na tak gwałtowne wybudzenie ze snu. Spojrzał na niego zdezorientowany.

– Przepraszam, nie chciałem cię obudzić.

– Coś się stało? – zapytał Payne, orientując się, że coś było nie tak.

Zayn westchnął ciężko.

– Louis ma kłopoty.

– To znaczy? – zapytał Liam.

Malik nie miał pojęcia czy może powiedzieć o tym Liamowi. Nie wiedział, czy może mu ufać i jak do końca ma rozumieć wczorajszą sytuację. Czy chłopak naprawdę zmienił co do niego nastawienie, czy to była jedynie próba przekupstwa? Gładził jedynie jego plecy, nie odzywając się słowem i myśląc o tym wszystkim, a jeszcze do tego bał się o przyjaciela.

– Zayn – ponaglił Payne.

– W domu jest policja, nie możemy tam wrócić – odpowiedział mu.

Serce Liama prawdopodobnie zatrzymało się na moment, kiedy usłyszał to słowo, żeby chwilę później ruszyć ze zdwojoną siłą. Chyba jeszcze nigdy w życiu jedno słowo nie wywołało w nim tylu emocji, przede wszystkim jakąś cholerną nadzieję, że wreszcie będzie wolny, przecież policja na pewno przyjechała po nich. Uwolnią ich! Na pewno będą też w stanie poradzić sobie z Azaelem, więc nic mu się nie stanie.

Poczuł niemiłe ukłucie w żołądku. Ale za to aresztują Zayna, Nialla i Louisa...

Wstawią się za nimi, nie traktowali ich tak źle i to na pewno zaważy na wyroku.

– Kto jest? – zapytał zdezorientowany, nie do końca wierząc w to, co słyszał.




Harry nie miał pojęcia czy może już zejść na parter, czy raczej powinien czekać, aż policja sama go znajdzie. Był strasznie podekscytowany, że w końcu stąd ucieknie, a całą trójkę porywaczy wsadzą do więzienia.

Cholera...

Wsadzą ich.

Nie wiedział, czy chciał, żeby ktoś przez niego trafił do więzienia. Był aż takim okropnym człowiekiem? Ale z drugiej strony oni przecież na to zasłużyli, porwali jego i Liama, to przestępstwo, poza tym zamordowali pewnie wielu ludzi, Harry sam widział.

Ale Louis zrobił to w jego obronie, uratował mu życie.

Był rozdarty...

Jego żołądek wariował przez to i czuł, że zaraz zwymiotuje, nie wiedział, co ma robić, przecież nie traktowali ich tak źle. No może Louis uderzył go kilka razy, ale czy on sobie na to nie zasłużył? Cały czas mu się sprzeciwiał.

Myślał intensywnie, z jednej strony chciał być wolny, ale przecież Liam jeszcze nie wrócił. Co jeśli go nie znajdą? Jeśli uwolnią tylko jego, a Liam dalej zostanie z tymi psychopatami? Jeśli przez to coś mu zrobią? Jeśli teraz naprawdę go zabiją? Nie mógł go zostawić, musiał mu pomóc. Pytanie tylko jak?

Partners in crime. Not the worst crimeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz