Nie mogłam się doczekać. W końcu piątek! 😁
Niall zszedł na dół w pełni ubrany, naszykował sobie śniadanie, chociaż, prawdę mówiąc, zrobił go trochę więcej dla innych domowników, po czym zjadł je szybko i złapał kluczyki od samochodu. Wszedł do salonu, gdzie na kanapie spał Louis i wyglądał dosłownie, jakby zdechł.
Podszedł do niego i szturchnął go kolanem.
– Louis – powiedział, marszcząc nos na odór alkoholu. – Louis – powtórzył.
Szatyn w ogóle nie reagował, więc w końcu zamachnął się, uderzając go w głowę. Usłyszał ciche jęknięcie i po chwili Tomlinson otworzył jedno oko, spoglądając na blondyna.
– Wychodzę na zakupy. Liam i Zayn jeszcze nie wrócili, więc zostajesz w domu sam z Harrym – oznajmił. – Doprowadź się do porządku.
– Spierdalaj – odpowiedział mu Louis, przekręcając się na bok z dotychczasowej pozycji na brzuchu.
– Pilnuj go – przypomniał blondyn.
Zignorował to, że w tym momencie Lou pokazał mu środkowy palec, jednocześnie starając się poprawić poduszkę i po prostu wyszedł, zamykając za sobą drzwi. Zayn i Liam bez problemu wejdą, kiedy tylko wrócą.
Harry siedział na parapecie, patrząc w okno i obserwując jak Niall właśnie odjeżdża. Tak naprawdę wypatrywał Liama, bo ten zniknął na całą noc. Martwił się...
A co jeśli już nie żył? Jeśli ten Zayn coś mu zrobił? Ale czy wtedy on sam nie powinien już wrócić?
Patrzył na znikający między drzewami samochód i wtedy go olśniło, był tutaj sam, jeśli nie liczyć szatyna. Wstał szybko i ruszył na korytarz, rozejrzał się dookoła, był całkowicie pusty, więc od razu poszedł na parter, jeszcze na schodach zauważając śpiącego na kanapie szatyna. Skrzywił się mimowolnie na jego widok.
– Louis – odezwał się, ale ten nie reagował. – Louis – powtórzył głośniej, jednak i tym razem nic się nie wydarzyło.
Uśmiechnął się szeroko. Mógłby uciec!
Chociaż nie, nie mógł uciec bez Liama, ale przynajmniej mógł się trochę rozejrzeć.
Zaczął od kuchni, zgarniając po drodze jakąś kanapkę ze stołu i wpychając sobie w usta. Nie miał za bardzo czasu, żeby usiąść i delektować się jedzeniem, musiał przejrzeć jak najwięcej pomieszczeń, zanim nie wróci Niall albo Zayn, albo nie obudzi się ten psychopata w salonie, chociaż jak na razie się na to nie zanosiło. Po kolei otwierał wszystkie szafki, licząc, że uda mu się znaleźć chociaż kilka rzeczy albo jakąś wskazówkę. W dolnej szufladzie znalazł sporą ilość reklamówek, więc wziął jedną i zaczął wrzucać do niej rzeczy, które uważał, że mogą się przydać. Wyniesie je na górę i schowa w ich pokoju, blondyn pewnie nawet nie zauważy. Włożył do niej nóż i jeden mniejszy nożyk, jakiś szpikulec, który nie wiedział, do czego służy, nigdy nie gotował, służba jego ojca zawsze przynosiła mu gotowe jedzenie.
Oprócz tych kilku rzeczy nie znalazł niczego w kuchni, więc ruszył do salonu i tam również zaczął przeszukiwać szafki, co chwilę zerkał na śpiącego na kanapie mężczyznę, ale ten nie miał zamiaru się budzić. Znalazł jedynie jeszcze kilka rzeczy, które dorzucił do reklamówki, a potem przyszła kolej na łazienkę, w której też nie trafił na nic. Wszedł też do pracowni, w której było pełno obrazów, ale i tu nie znalazł ani jednej konkretnej rzeczy. Wydawało mu się, że najwięcej znajdzie na górze, w pokoju tego blondyna, ale zanim tam pójdzie, chciał jeszcze zajrzeć do piwnicy, tej, w której na początku ich trzymali. Miał sporo do zrobienia, ale wiedział, że było warto.
CZYTASZ
Partners in crime. Not the worst crime
Fanfiction[[ Partners in crime - część 1 ]] Dwójka chłopaków z bogatych rodzin zostaje porwana. Porywacze chcą tylko pieniędzy...
