- Nazwisko?
Zakląłem w myślach, nie zdejmując z twarzy reklamowego uśmiechu. Tego obawiałem się najbardziej.
- Adam Mickiewicz - odpowiedziałem siląc się na spokojny ton. Kilka osób roześmiało się za moimi plecami, zaś siedzący w ławce obok Flenowicz Tomasz, zwany powszechnie Teflonem, wstrzymał oddech.
Nauczycielka uniosła spojrzenie znad dziennika i przeszyła mnie pedagogicznym spojrzeniem. Przypomniałem sobie jej imię - pani Ola, zwana przez uczniów Medeą Trucicielką. Złowieszczy pseudonim wziął się, jak poinformował mnie Teflon, od jej obsesji na punkcie literatury antycznej oraz surowego podejścia do edukacji młodzieży.
- Mickiewicz? - groźnie zmarszczyła czoło.
- Adam - dodałem usłużnie.
Usłyszałem za plecami pogardliwe prychnięcie. Oczywiście, pierwszy dzień w nowej szkole nie mógł być przyjemny. To byłoby sprzeczne z uniwersalnymi zasadami Wszechświata. Przymknąłem powieki w oczekiwaniu na nieunikniony atak belferskiego sarkazmu. Po sekundzie uświadomiłem sobie, że może to pogorszyć moją i tak już niewesołą sytuację - nauczycielka mogła wszak uznać, że nudzi mnie cała ta sytuacja, przez co demonstracyjnie przysypiam - więc natychmiast je otworzyłem. Przez moment rozważałem zamknięcie tylko jednego oka, ale uświadomiłem sobie, że wyglądałoby tak, jakbym mrugał do Medei, co pogrążyłoby mnie ostatecznie. Z niewiadomych dla mnie względów ciało pedagogiczne nie lubi, gdy się do niego mruga, zapewne jest wtedy urażone zbytnim spoufalaniem się.
Medea podniosła się zza nauczycielskiego biurka.
- Wstań, młody człowieku - powiedziała.
Desperacko starając się nie mrugać, odsunąłem krzesło i podniosłem się do pozycji wyprostowanej.
- Gimnazjum imienia Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego w Wiatrorzycach - powiedziała oratorskim tonem, który z pewnością byłby wprawił w zachwyt wszystkich mówców antycznych z samym Cyceronem na czele - jest szkołą o długiej i bogatej historii. Przez tę oto klasę przemknęło wielu uczniów i wiele uczennic, którzy i które dziś uświetniają swoimi talentami całą współczesną kulturę. Po tamtą oto mapą Polski okresu międzywojennego - Medea majestatycznie uniosła ramię wskazując palcem rzeczony obiekt - zasiadała przed laty sama Elwira Rostkowska, obecnie znakomita pisarka feministyczna, z którą po dziś dzień wymieniam korespondencję. W miejscu, które zajmuje obecnie zajmuje kolega Flenowicz Tomasz - nauczycielka przeniosła spojrzenie na Teflona, który skurczył się w sobie na podobieństwo zbyt długo leżącej na słońcu śliwki - jeszcze dekadę temu sam Konstanty Maciejak wymyślał pierwsze sztuki teatralne, dzięki którym wstrząsnął posadami Teatru Wielkiego w Warszawie.
Naraz Medea zmarszczyła oblicze.
- Każde z nich odznaczało się talentem i determinacją, dzięki którym dziś święci tryumfy. Hybris!, powtarzałam im w chwilach zwątpienia. Pycha antyczna, która niejednego czempiona intelektu zrzuciła w otchłań ciemnoty, jest waszym największym wrogiem. Strzeżcie się jej, droga młodzieży, to trucizna, która niweczy serca i umysły! - Nauczycielka spojrzała na mnie surowo. - Ty zaś, młody człowieku, zdajesz się być przesiąknięty hybris w sposób totalny. Tytułować się imieniem wieszcza? Pierwszego wśród największych? - Medea uniosła oczy ku niebu, to znaczy ku sufitowi klasy. - Kiedy wreszcie przestaniesz, Katylino, nadużywać naszej cierpliwości? Jak długo będziesz drwił z nas, szaleńcze? Dokąd panoszyć się będzie ta nieokiełznana zuchwałość?
Zacisnąłem nerwowo usta. Oczy zaszły mi łzami, gdyż wciąż skupiałem się na tym, by nie mrugnąć. Chciałem zapewnić Medeę, że o co, jak o co, ale o hybris nie można mnie podejrzewać, gdyż jestem osobą cichą i pokornego serca. Niestety, porażony oratorskim popisem nauczycielki nie byłem w stanie wykrztusić z siebie choćby jednego słowa. W tej chwili pragnąłem jedynie tego, by zjawiła się tu bogini Atena i, niczym Perseuszowi, wręczyła mi hełm niewidzialności, dzięki któremu zniknąłbym z oczu przyglądającym mi się z mieszaniną drwiny i rozbawienia kolegom i koleżankom.
CZYTASZ
Bracia Śliny
Подростковая литература"To będzie historia o wielu rzeczach. Na przykład o gofrach. Gofry są w niej bardzo istotne, choć pewnie trochę czasu minie, zanim do tego dojdę. Podobnie jak do kumkwatów, które również są ważne, choć nie aż tak, jak gofry (kumkwaty to takie owoce...
