Rozdział 2.20

49 1 0
                                        


- No nie wiem – Aga zerknęła na Rozalkę znad wyświetlacza swego telefonu. Było to zerknięcie nad wyraz krytyczne. – Niby fajny, ale trochę krótki. Poza tym, trafiło się parę błędów ortograficznych i literówek. Mógłby jednak zadbać o formę.

- Niby tak, ale fabuła? – Rozalka uśmiechnęła się ciepło i przeciągnęła palcem po wyświetlaczu. – Naprawdę nie spodziewałam się takiego zwrotu akcji. No i oni obaj, razem w uścisku... – zaczerwieniła się nieco. – Fajna wizja. Tak tylko mówię.

- Fajna? – Aga uniosła brew i schowała telefon do kieszeni. – Dla mnie to ordynarna podkładka pod szipowanie. W sensie, dwóch przytulających się chłopaków, którzy są najlepszymi przyjaciółmi? – Wywróciła oczami. – Proszę cię, Rozalia. To niska zagrywka narracyjna, cynicznie zaprojektowana pod frywolne czytelniczki, za które ewidentnie ma nas autor. Poza tym, ostatnia aktualizacja była kiedy, prawie rok temu? – Aga westchnęła ciężko. – W tym tempie zanim dojedziemy do finału, będziemy już na emeryturze.

- O czym rozmawiacie? – wyciągnąłem szyję, by zerknąć Walkirii przez ramię. Medea została poproszona o interwencję na szkolnym korytarzu, zostawiając nas samym sobie w połowie wykładu o Młodej Polsce.

- O takim jednym opowiadaniu na Wattpadzie – Aga zerknęła na mnie z ukosa. – Nieważne. A tak w ogóle to co z Trójkowcem? Wygrzebał się już ze swojej osobistej Wielkiej Smuty?

- A skąd akurat ja mam to wiedzieć? – poirytowałem się. – Nie utrzymuję z Mieciakiem relacji fraternistycznych. Ani jakichkolwiek innych, skoro już o tym mowa. On w ogóle nie jest teraz specjalnie kontaktowy.

- On nigdy nie był specjalnie kontaktowy – zgodziła się Walkiria, obracając między palcami długopis. – Ale teraz naprawdę się w sobie zamknął. Od ilu dni już nie przychodzi do szkoły?

- Nomen omen, trzech – powiedziała Aga.

- Może nie żyje? – zapytałem z głupia frant.

Zapadła niezręczna cisza. Dziewczyny zmroziły mnie idealnie skoordynowanym spojrzeniem.

- No co? – burknąłem zmieszany, czerwieniejąc i odwracając wzrok. – Nie możemy wykluczyć możliwości, że coś mu się przydarzyło...

- Nie, żyje – przerwała mi Aga. – Wczoraj wieczorem widziałam go w Społemie na moim osiedlu.

- I co robił? – zainteresowała się Rozalka.

- Kupował salceson trzydzieści deko i chrupki marki Ptysie.

- Zaiste – pokiwałem głową z frasunkiem. – Jest to oznaka ostatecznego upadku człowieczego.

- Przestań stroić sobie żarty, Tomek! – fuknęła Walkiria. – Sprawa naprawdę wygląda poważnie.

- Ależ ja nie zaprzeczam! – zapewniłem żarliwie. – I mówię całkowicie poważnie. Wszyscy wiedzą, że Ptysie mają najgorszy stosunek ceny do jakości. Jeśli Trójkowiec podejmuje tak niezoptymalizowane decyzje konsumenckie, to faktycznie jest z nim bardzo źle. Poza tym – dodałem po chwili namysłu – powodują biegunkę. Więc to może stanowić przynajmniej część rozwiązania zagadki trójkowcowej absencji.

- Nie, to ta sprawa z Miesią go gryzie – Aga ponownie przybrała wyraz twarzy godny Róży Luksemburg zaniepokojonej niewesołym stanem klasy pracującej. – I ja wam mówię, to się źle skończy.

- Okej – uniosłem się na dźwięk dzwonka szkolnego działającego na mnie niczym na psa Pawłowa. – Aga, wystarczy już tego. Ty coś wiesz. Coś o całej tej sytuacji. I chyba nadszedł czas, byś nam o tym powiedziała.

To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: Aug 03, 2023 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

Bracia ŚlinyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz