Rozdział 2.13

198 8 1
                                        


Mój smartfon leżał na stole i przyglądał mi się oskarżycielsko.

„Powinieneś zadzwonić do Rozalii i ją przeprosić" mówiło jego spojrzenie. „Powinieneś skontaktować się z Wieszczem, bo już od dwóch dni zaniedbywałeś waszą przyjaźń. A nade wszystko powinieneś zadzwonić do Jana i umówić się z nim."

No dobrze, to nie smartfon mi się przyglądał. To moja własna twarz odbita w ciemnym lustrze jego wygaszonego ekranu.

Westchnąłem ciężko.

- Hamlet! – krzyknąłem.

W drzwiach salonu pojawił się mój psiak. Mój – powoli godziłem się już bowiem z myślą, że jego właściciel raczej się po niego nie zgłosi, skoro nie zrobił tego do tej pory. W ogóle mi to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, obecność Hamleta miała wyjątkowo dobroczynny wpływ na mój stan emocjonalny.

To właśnie dlatego wezwałem go w tym momencie. Stałem bowiem przed wyzwaniem i potrzebowałem każdego wsparcia, jakie tylko mogłem uzyskać.

Hamlet wskoczył na kanapę i bezceremonialnie uwalił łeb na moje kolana. Podrapałem go między uszami, nadal nie odrywając spojrzenia od smartfona.

Najpierw Adam – zdecydowałem. Instynktownie czułem, że z tym pójdzie mi najłatwiej. Znakomita rozgrzewka przed poważniejszymi wyzwaniami.

Wybrałem numer i połaskotałem psa w nos. Hamlet warknął żartobliwie i delikatnie chwycił mnie zębami za dłoń.

- Zostaw – zaśmiałem się. – Wieszczu?

Po drugiej stronie zabrzmiał lekko zaaferowany głos. Coś w rodzaju krzyku albo odgłosów kłótni.

- Halo? Adam? – zaniepokoiłem się.

- Chwila – usłyszałem w odpowiedzi.

Czekałem cierpliwie kilka sekund, aż w końcu w słuchawce rozległ się zaaferowany głos Wieszcza.

- Ale moment wybrałeś – powiedział zamiast powitania. – Nie uwierzysz, czego się właśnie dowiedziałem.

- Czego? – zapytałem ucieszony, że najwyraźniej Adam nie ma do mnie żalu o brak kontaktu.

- Zgadnij.

- Wieszczu, nie dręcz mnie zagadkami! – poirytowałem się. – Mów.

- Będę wujkiem.

No tak, przypomniałem sobie natychmiast. Jakiś czas temu starszy z braci Mickiewiczów nieopatrznie zdradził mi ten sekret. Postanowiłem, że zgodnie z jego prośbą będę udawał zaskoczenie.

- Niewiarygodne! Po prostu niesamowita, niespodziewana informacja – wykrzyknąłem, wkładając w to chyba trochę zbyt wiele teatralnego entuzjazmu, bo Wieszcz odchrząknął podejrzliwie.

- Wyczuwam sarkazm w twoim głosie – powiedział. – Zupełnie zbędny. Jeśli wątpisz w to, że będę znakomitym wujkiem...

- Nie, skąd – zapewniłem żarliwie. – Po prostu wzięło mnie to tak zupełnie z zaskoczenia. Chcesz powiedzieć, że Zordon naprawdę odniósł sukces reprodukcyjny? Pogratuluj mu w moim imieniu.

- Tak zrobię. Dowiedziałem się jako pierwszy. Dopiero teraz rozmawia z rodzicami.

To tłumaczyłoby krzyki.

- I jak reakcje? – zapytałem.

- Mieszane. Mama płacze. Tata twierdzi, że Zenek będzie najgorszym ojcem w historii wszechświata.

Bracia ŚlinyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz