Z Lucjuszem w zasadzie więcej cię dzieliło niż łączyło, ale musieliście odnaleźć wspólny język skoro wasi rodzice zadecydowali o waszym losie, gdy jeszcze byliście dziećmi i zaaranżowali wasze zaręczyny, a następnie małżeństwo. Chociaż byłaś czystej krwi czarownicą ze starego, szanowanego rodu, miałaś dość liberalne poglądy, które irytowały twojego męża. Za to on denerwował cię swoją wyniosłością, chłodem i impertynencją.
Mimo wszystko w jakiś sposób się pokochaliście. Może było to wyuczone uczucie, bez większych namiętności, ale opiekowaliście się sobą nawzajem i wspieraliście się w trudnych czasach. Dużo się sprzeczaliście, chociaż z wiekiem zaczęło wam to mijać i po prostu wywracaliście na siebie nawzajem oczami.
Tamtego dnia wybraliście się na Ulicę Pokątną, gdyż zbliżał się nowy rok szkolny i wasze dzieci potrzebowały nowych książek, a najmłodszy syn Draco nie mógł się doczekać kupna różdżki. Lucjusz poszedł więc z nim do Ollivandera, a ty i wasze starsze dzieci przeglądaliście książki w Księgarni Esy i Floresy.
- Mamo, a co jak zgubię moją odznakę prefekta? - zapytał cię twój najstarszy syn Tytus, który tego ranka otrzymał list z Hogwartu razem z błyszczącą odznaką prefekta Slytherinu.
- Znając ciebie, zgubisz ją od razu - zaśmiała się twoja trzynastoletnia córka Klarysa.
- Powiadomisz wtedy Profesora Snape'a, a on na pewno załatwi ci nową - uspokoiłaś syna - Nikt nie będzie robił z tego problemu.
- Mamo, tam stoi moja koleżanka z roku. Mogę z nią porozmawiać? - zapytała cię Klarysa, a ty obróciłaś się i ujrzałaś nieśmiałą dziewczynkę, która machała w stronę twojej córki.
- A kto to jest? - zapytałaś dyskretnie.
- Mary Bugworth - wyjaśniła Klarysa.
- Bugworth? Nie znam nikogo o takim nazwisku - zastanowiłaś się.
- Och, ona jest... No wiesz... - zarumieniła się twoja córka.
- Rozumiem - zacisnęłaś usta w cienką kreseczkę, ale kiwnęłaś głową, a twoja córka podbiegła do swojej koleżanki.
- A co jak zaśpię i nie pójdę na patrol? - Tytus nie dawał ci spokoju - Mamo?
- Jakiś ty męczący! - skarciłaś go - Jak tak bardzo ci ciąży ta odznaka, to oddaj ją komuś, kto się z niej ucieszy.
Tytus wywrócił oczami.
- O, tata i Draco już są - wskazał głową na wchodzącego do Księgarni Lucjusza.
Draco wybiegł zza niego i od razu zaczął machać ci przed nosem różdżką.
- Mamo, mamo, patrz! Z głogu i ma włos jednorożca! - chwalił się - Dziesięć cali!
- Nie machaj tak tym, bo wydłubiesz mamie oko - Tytus złapał jego różdżkę i oboje zaczęli się popychać.
- Na Merlina - warknęłaś na nich, po czym podeszłaś do swojego męża - Zrób coś z nimi, bo zaraz zwariuję - powiedziałaś, ale zauważyłaś, że cię nie słuchał, zagapiony w Klarysę oraz jej koleżankę - Halo, Lucjuszu?! - pomachałaś mu ręką przed oczami, a on w końcu przeniósł na ciebie z łaską swoje spojrzenie - Powiedziałam, żebyś zrobił coś ze swoimi synami.
- Przecież nic nie robią - mruknął Lucjusz, a ty obróciłaś się i faktycznie, chłopcy zdążyli się już uspokoić. Oglądali razem jakąś książkę, chichocząc przy tym - Kim jest ta dziewczyna? - syknął twój mąż, dyskretnie wskazując na koleżankę waszej córki.
- To Mary... Mary Bugcośtam - wymamrotałaś.
- Bugcośtam? - zapytał z wyższością Lucjusz.
- No wiesz, od mugoli - wyjaśniłaś i wzięłaś głęboki wdech, tylko czekając na jego reakcję.
- Czego ta szlama chce od Klarysy?
- Lucjuszu! - pacnęłaś go w ramię - Klarysa się z nią przyjaźni, więc lepiej nabądź choć trochę więcej ogłady - zbeształaś go.
Twój mąż już miał ci coś odpowiedzieć, gdy podeszła do was uśmiechnięta i zarumieniona Klarysa.
- Mamo, tato... - zaczęła.
- Tak? - zapytałaś ją z uśmiechem.
- Mary zapraszała mnie na ostatni tydzień wakacji do siebie do domu, ale wiecie, nie czułam się za dobrze z tym, żeby spędzić tydzień w świecie mugoli, więc zaprosiłam ją do nas. W porządku? - zapytała robiąc szczenięce oczka.
Wyraźnie skonsternowany Lucjusz zamrugał z niedowierzania oczami i przeniósł na Klarysę swoje spojrzenie, które zdawało się jej mówić, że zwariowała.
- Zaprosiłaś szla... - zaczął.
- Och, kochanie! - prędko go zagłuszyłaś - Powinnaś się nas wcześniej była spytać, ale tak się składa, że nie mamy żadnych planów. Tylko pamiętaj na przyszłość, żeby nas wcześniej zapytać, bo to niegrzeczne! - poklepałaś ją po ramieniu, a zadowolona z siebie Klarysa uśmiechnęła się słodko i obróciła się na pięcie, żeby znów podbiec do swojej przyjaciółki.
Lucjusz obdarował cię zabójczym spojrzeniem, a ty zachichotałaś.
CZYTASZ
Imagify ● "Harry Potter"
FanficMiniaturki (300-600 słów) inspirowane gifami z Harry'ego Pottera + Fantastycznych Zwierząt. Tematyka: romans, przyjaźń, rodzina.