Rozdział 3

1.8K 79 26
                                        

Nie pamiętam kiedy ostatni raz jadłam kolację z rodzicami. Taty nigdy nie ma. Oczywiście miałabym okazję spędzić tę krótką część dnia z mamą, ale zazwyczaj, gdy wracałam z namiotu szpitalnego, byłam zbyt zmęczona, żeby w ogóle coś zjeść i często szłam spać głodna. Za to, gdy byłam młodsza, kolacja była jedynym momentem, gdy zbieraliśmy się wszyscy troje i mogliśmy opowiedzieć sobie o tym jak spędziliśmy nasz dzień. Może to dziwne, ale trochę się stresowałam kolacją z rodzicami. Odzwyczaiłam się od tego i fakt spędzenia z nimi przy stole nie całej godziny wywoływał u mnie pewny rodzaj lęku.

 A co jeśli tata zacznie pytać co ostatnio robiłam? Nie chciałam go okłamywać, ale zrobię to jeśli nie będę miała wyboru. Nie zrozumcie mnie źle - bardzo tęsknie za rodzicami i chwilami z nimi spędzanymi, ale przez to wszystko co się ostatnio działo, stałam się bardziej samodzielna. Nie potrzebuję już kogoś kto całe życie będzie prowadzić mnie za rękę i pilnować, żebym nie upadła. Do tego wmieszałam się w tyle tajemnic, że gdyby ktoś się o nich dowiedział, byłabym w niezłych tarapatach.  Mogę mieć tylko nadzieję, że nikt nie poruszy żadnego problematycznego tematu. Z drugiej strony wspólny posiłek może być okazją, aby wypytać moich rodziców o ich plany.

Wracając ze szklarni, przechodziłam obok biura mojego taty. Jest to pokój, w którym stoi wiele regałów z książkami, a na ścianach porozwieszane są mapy. To tam ojciec rozpatruje listowne prośby poddanych i wszystkie inne sprawy związane z królestwem. Zazwyczaj spędza tam większość swojego czasu, gdy akurat nie jest na froncie. W sumie nie wiem kiedy ostatni raz tata miał czas odpocząć i nic nie robić - najprawdopodobniej kilka lat temu. 

Gdy przechodziłam obok biura, kątem oka zobaczyłam ojca siedzącego za biurkiem i studiującego z uwagą jakiś zwój. Postanowiłam wejść do środka i skorzystać z okazji, że jest sam.

- Generał wrócił już do siebie? - spytałam.

Ojciec podniósł wzrok, a gdy mnie zobaczył szybko schował papirus do jednej z szafek w biurku, następnie uśmiechnął się i wstał.

- Nie, dzisiaj zostanie jako nasz gość w pałacu, a jutro razem ze mną wraca na front. - odpowiedział podchodząc do mnie, następnie przytulił mnie przez dłuższą chwilę. - Obiecuję ci, że to ostatni raz, gdy wyjeżdżam.

- Nie obiecuj czegoś, czego nie możesz do trzymać. - odparłam.

- Mówię naprawdę. Szykują się wielkie zmiany, po których wszystko się uspokoi.

Ciągłe tajemnice. Wielkie zmiany, wspaniały plan i  wszystko trzymane w sekrecie. Mówią mi o tym, żeby mnie uspokoić, a tymczasem coraz większa ilość pytań przyprawia mnie o ból głowy. Wiem, że niedługo o wszystkim się dowiem, ale tak naprawdę im to nie zrobi żadnej różnicy czy powiedzą mi o ich zamiarach dziś czy jutro. Wcześniej mogłam im powiedzieć wszystko i wiedziałam, że mnie wysłuchają. W tym momencie mam przed nimi wiele sekretów i boje się, że wszystko się wyda. Do tego nie ufam rodzicom i oni najwyraźniej mi też, skoro nic nie zdradzają. Naprawdę chciałabym, żeby to wszystko już się skończyło.

- Tak szybko rośniesz. Za każdym razem, gdy wracam widzę, że jesteś coraz piękniejsza i doroślejesz. Chciałbym zatrzymać czas, żeby jeszcze chwilę móc pobyć z moją małą córeczką.  - powiedział ojciec.

- Ja też bym tego chciała, ale to nie możliwe i nie oszukujmy się, ale to co było już nigdy nie wróci. Nawet, gdy ta wojna się skończy i tak pozostaną nam blizny.

- Skąd u ciebie ten pesymizm? 

- Czy mam się bać? Tego waszego tajnego planu? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.

Ojciec zastanawiał się chwilę.

- Zależy co masz na myśli. Nasze działania zakończą wojnę, a ty i cała nasz rodzina będziemy bezpieczni, ale wszystko ma swoją cenę. Jednak nie powinnaś się bać.

OlympiaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz