*Ashton*
Nie mogłem zostawić tego, że Luke i Lucy się spotykają. Ciągle to przeżywałem. W końcu zdecydowałem, że będę go śledzić i obserwować co robią. Jak tylko Luke wyszedł z domu, ruszyłem za nim. Po drodze ukrywałem się za różnymi obiektami. Z perspektywy innej osoby musiało to wyglądać komicznie, ale nie obchodziło mnie to.
Najpierw trafiłem do parku, na szczęście było tam dużo miejsca do schowania się. Obserwowałem dokładnie każdy ich ruch. Widziałem jak bardzo ucieszyła się na jego widok. Szczerze mówiąc zabolało mnie to trochę.
Później wyszli w miasto, więc było trudno się ukrywać. Musiałem być bardzo ostrożny. Oni znaleźli się w lodziarni, a ja czekałem przed budynkiem. Kiedy wyszli usłyszałem, że Lucy jest już jego dziewczyną. Przynajmniej tak mi się wydawało.
Było już późno, a oni jeszcze się nie rozeszli. Na koniec znowu wrócili do parku. Ciągle trzymali się za ręce. Usiedli na ławce, nic nie mówiąc. Brunetka siedziała ze spuszczoną głową, a Luke ciągle na nią zerkał. Po chwili zbliżył się do niej. Popatrzyła na niego z uśmiechem, a on zmniejszył odległość między nimi do minimum. Ich ciała się teraz stykały. Powoli nachylał się do niej. Wiedziałem co chce zrobić. Nie mogłem na to pozwolić. Wzięłem szybko to co miałem pod ręką, a był to kamień i rzuciłem nim w blondyna. Dostał prosto w głowę. Niezłego mam cela.
*Lucy*
Kiedy Luke zaczął się do mnie zbliżać, myślałam, że serce wyskoczy mi z klatki piersiowej. Tak bardzo chciałam, żeby mnie pocałował. Kiedy już miał to zrobić dostał kamieniem w głowę. Kto normalny rzuca w innych kamieniami i to jeszcze w takim momencie?!
-Luke! -trochę przestraszyłam się, że coś mu się stało.
Przybliżyłam się do niego znowu, tym razem w innym celu.
-Pokaż -zabrałam jego rękę z obolałego miejsca.
Obejrzałam dokładnie ranę. Leciała mu krew i już urósł mu spory guz. Przejechałam po tym lekko palcem. Słyszałam jak na ten gest chłopak syknął.
-Musimy jechać do szpitala, żeby zobaczył to lekarz -złapałam go za rękę i podniosłam wzrok.
-Nie, jest okay -przekonywał i próbował się uśmiechnąć, ale mu to nie wyszło, bo wyglądał teraz jak srający kot na płocie. Pomimo tego i tak był słodki.
-Przecież widzę, chodź -wstałam i pociągnęłam go za rękę. Zamówiłam taksówkę i już zaraz byliśmy w szpitalu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I zagadka kto rzucił w Luke'a rozwiązana!
Niektórzy z was się domyślili, że to Ash ;)
Ashton aka tajny zazdrosny detektyw :o
CZYTASZ
KIK ✉ || L.H.
Fiksyen PeminatLuke96- hej piękna :* xLucy- znamy się? Luke96- nie, ale możemy się poznać :* xLucy- słaby tekst na podryw, ale doceniam starania ~*~ Okładka wykonana przez @luvlukex ~*~ •highest note: #9 in fanfiction•
