XIII #1000WordsChallenge

3.9K 224 26
                                        

Zamknęłam drzwi od mojego pokoju. Oczy mi się zaszkliły. Usiadłam na łóżku, przykryłam się kołdrą i walczyłam ze łzami. Były to ostatnie sekundy walki. Przegrałam to. Rozpłakałam się chowając twarz w dłoniach. Nikt nie widział żebym płakała, był pierwszy.

- Czemu płaczesz, księżniczko? - spytał a ja poczułam jak materac się pode mną ugina. Po chwili poczułam jego ręce na moich plecach a podbródek na ramieniu.

- Zajebiście trudno jest udawać bardzo silną osobę, gdy tak na prawdę jest się mega wrażliwym, wiesz? - powiedziałam ze łzami w oczach. Przytulił mnie mocno.

- Jesteś pierwszą osobą, która widzi, że płaczę i jest mi tak cholernie wstyd.. - cała się trzęsłam. Chłopak mnie puścił a po chwili siedział przede mną. Zdjął mi ręce z twarzy i spojrzał w moje oczy. Jego były pełne bólu. Sprawiałam mu ból tym, że płaczę?

- No już. Przestań płakać, księżniczko. Teraz ja pójdę na dół, pogadam z Twoją mamą i wrócę, dobrze? - uśmiechnął się, ale widziałam z jakim trudem mu to przyszło. Skinęłam głową. Chłopak zszedł z łóżka, otworzył drzwi i po chwili go nie było. Schowałam twarz w poduszki i płakałam jak 5 letnie dziecko, które nie może dostać zabawki. Przez głowę przeleciały mi wszystkie dni w, których spotkałam się z ciotką. Za każdym razem uprzykrzała mi życie. Nienawidziła mnie. Za co? Nie wiem. Mama mówiła, że to przez to, że ciotka zawsze chciała mieć dzieci, a moja mama zaszła w ciążę i teraz ciotka się na mnie wyżywa. Nawet nie wiecie jak to boli, że nie macie wsparcia w bliskiej osobie. Nie możecie o niczym porozmawiać, bo, albo pretensje, albo plotki, albo jeszcze coś innego. To straszne uczucie nie mieć z kim pogadać. Przypomniałam sobie słowa Jasia i otarłam policzki z łez. Sprawdziłam na zegarze ściennym godzinę. 16;48. Nie jest tak późno. Poszłam do łazienki i obmyłam twarz zimną wodą. Usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi. Wytarłam twarz ręcznikiem i zerknęłam przez framugę drzwi. Jasiek.

- Pakuj się. Twoja mama zgodziła się, żebyś była u mnie na tydzień. Spakuj najpotrzebniejsze rzeczy, ubrania u mnie masz. - powiedział szczęśliwy.

- Na prawdę? - uśmiechnęłam się i rzuciłam chłopakowi na szyję. Po chwili odeszłam i wyjęłam spod łóżka małą walizkę. Spakowałam do niej kilka ubrań, bieliznę, szczoteczkę do zębów, eyeliner, tangle teezer, case'y, ładowarkę do telefonu, słuchawki, krem do rąk, kapcie, baletki, jajeczko eos, Ipoda, pieniądze i inne ważne rzeczy. Pakowałam się jakieś 20 minut. Delikatnie przerażona chwyciłam chłopaka za rękę i otworzyłam drzwi. Zamknęłam je na klucz, a go schowałam do małej kieszonki w walizce. Zeszliśmy na dół i skierowaliśmy się do drzwi wyjściowych. Wzięłam z wieszaka torebkę.

- Wychodzę! - wrzasnęłam na cały dom i zrobiłam to co powiedziałam. Wiatr muskał moje policzki. Było to przyjemne, ale o wiele bardziej lubiłam gdy robił to Jasiek. Jaś otworzył pilotem auto.

**********

Jasiek siłował się z drzwiami gdy ja zobaczyłam Skkfa na schodach.

- Eskacz! - krzyknęłam podbiegając do chłopaka. Florek był delikatnie zdezorientowany.

- Fanka? - spytał marszcząc czoło. Uderzyłam się otwartą dłonią w czoło.

- Nie.. to znaczy tak. Ale także dziewczyna Jasia. - uśmiechnęłam się pokazując zęby.

- Aurelia?! - pisnął zdziwiony. - Przecież ty... miałaś białe włosy! - jęknął.

- Też miło mi cię poznać. - wywróciłam oczami. W internecie wydawał się inny. Z resztą Janek tak samo. Chyba każdy inaczej pokazuje się w internecie.

- Ari, otwarte! - usłyszałam mojego chłopaka.

- Muszę lecieć, do potem! - pomachałam ręką w stronę Florka i pobiegłam do mieszkania. Walizkę postawiłam obok toreb z ubraniami. Byłam mega szczęśliwa, że nie będę musiała się użerać z tatą po tym jak dzisiaj się kłóciłam z ciocią.

* Perspektywa Sylwii *

Leżałam właśnie na kanapie i myślałam. Myślałam o Aurze i Jasiu. Widać, że niedługo będą razem, ale Janek długo z nią nie wytrzyma. Aurelia jest cicha, miła, romantyczna i uwielbia się przytulać. A Jasiek? Jasiek na co dzień jest niedotykalski, zarozumiały, sarkastyczny, a w gangu ostry, wulgarny i agresywny. Nawet jak będą razem to nie będzie to wielka miłość tylko dwu tygodniowa przygoda.

Postanowiłam zajrzeć na moją grupę na facebooku. Nic ciekawego oprócz kilku pytań na, które odpowiedziałam. Potem standardowo zajrzałam na Pełzacze. Ostatni post Janka mnie zszokował... Od wczorajszego wieczoru są razem. Nie mogłam w to uwierzyć, Jaś ją zrani. Zamknęłam aplikację i wybrałam numer do Jasia.

- Halo? - usłyszałam zachrypnięty głos chłopaka.

- Musimy poważnie porozmawiać. Za godzinę w parku. - oznajmiłam poważnym tonem. Nie było mi do śmiechu. Nie chciałam patrzeć jak moja przyjaciółka przez niego cierpi.

- No dobra, będę. - powiedział. Szybkim ruchem nacisnęłam czerwoną słuchawkę. Westchnęłam. Poszłam do łazienki, żeby sprawdzić w jakim stanie jest mój makijaż. Nie jest źle, ale przydało by się poprawić brwi. Sięgnęłam po brązową kredkę do mojej kosmetyczki. Po 5 minutach makijaż wyglądał dobrze. Przeczesałam włosy i poszłam do małej garderoby znajdującej się w mojej sypialni. Wzięłam tunikę w paski i czarne getry. Do tego balerinki i byłam gotowa. Zostało mi 20 minut do wyjścia. Stwierdziłam, że i tak wyjdę, będę miała o czym myśleć. Gdy doszłam do ławki Jasiek już tam siedział.

- Hej. - powiedziałam oschle.

- Cześć, o co chodzi? - spytał ze sztucznym uśmiechem.

- O Ciebie i Aurelię. - zajęłam miejsce obok chłopaka.

- A może jaśniej, hm? - ruszył głową pytająco.

- Zranisz ją. Nie wytrzymasz z nią dłużej niż kilka miesięcy. - zmrużyłam oczy. Zaśmiał się ironicznie.

- Wróżbitką jesteś, że tak mówisz? - jego oczy pociemniały.

- Nie, ale wiedząc, że miałeś w buzi więcej języków przypadkowych lasek niż ja frytek, tak uważam. - uśmiechnęłam się złośliwie.

- To źle uważasz. Posłuchaj, bo powiem to tylko raz. Kocham ją nad życie i nikt tego nie zmieni, rozumiesz? - wysyczał przez zęby.

- Yhm, dopóki jej nie przelecisz. - wywróciłam oczami. Jasiek niby się zmienił, ale z frajera księcia nie zrobisz, więc nie wiem co mam o tym myśleć.

- Nie wiem jakie masz o niej zdanie, ale ja z tego wyrosłem, wiesz? I nie zamierzam do tego wracać. - powiedział w pełni poważnie.

- Dobra, przepraszam. Trochę mnie poniosło. - powiedziałam w pełni szczerze.

- Spoko, idę pa. - powiedział i poszedł jakąś alejką.

*******************

* Perspektywa Aurelii *

Wypuścić tego idiotę z domu na godzinę! Ja pierkwacze, chyba go zabiję.

- To jest pierwszy i ostatni raz kiedy wypuściłam Cię samego z domu, rozumiesz?! - wrzasnęłam patrząc na chłopaka, który leżał na łóżku i przytakiwał głową udając, że mnie słucha. Nigdy więcej.

_________________________

Boom, ten rozdział ma dokładnie 1000 słów ( nie licząc notki), dumni? :)

3 VOTES + 3 KOM = NEXT

Delete me. / FF JDabrowskyOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz