Wzięłam telefon w rękę i schowałam go do kieszeni bluzy. Opuściłam swój pokój i poszłam do mamy. Cicho otworzyłam drzwi i podeszłam do łóżka na, którym wciąż leżała moja rodzicielka.
- Wychodzę mamo. - szepnęłam i patrzyłam jak je kanapkę z szynką. Zaburczało mi w brzuchu, nie jadłam nic od wczorajszego śniadania, ale ignorowałam uczucie głodu.
- O tej porze? - spytała wtapiając wzrok w mięso. Miałam wrażenie, że boi się, że wyczytam coś z jej oczu. Skinęłam potwierdzająco głową i zamknęłam za sobą drzwi. Zbiegłam na dół i przejrzałam się w lustrze. Blada, chuda, bez duszy dziewczyna. Coś mnie opuściło, nie jestem tą samą Aurelią, którą byłam. Moja dusza uciekła, zostawiła mnie na pastwę losu. Myślała, że sobie poradzę. Myliła się. Przygnębiona opuściłam swój dom i poszłam na około do parku. Wolałam nie ryzykować.
*********************
Weszłam pomiędzy krzaki, miałam tu idealny widok na ławkę, na której poprzednio była koperta. Ukucnęłam i wpatrywałam się w drewniany obiekt, praktycznie nie mrugając. Nie chciałam stracić żadnych szczegółów. Beznamiętnie tam patrzyłam słysząc szum spadających liści z drzewa obok. Z tej perspektywy o wiele cichsze były grupki śmiejących się nastolatków na placu zabaw niż wiatr. Nic nie zapowiadało jakiegoś wielkiego odkrycia, w końcu była dopiero 22. Powinnam się tam zjawić dopiero za pół godziny. Tkwiłam w tej niewygodnej pozycji, aż rozbolały mnie nogi. Usiadłam po turecku wciąż ślepo patrząc się w ławkę. Zaczynało mnie to powoli nudzić, ale nie poddawałam się. Chciałam się dowiedzieć kto jest tak zdesperowany, żeby grozić mi i Jankowi. Przymknęłam na chwilę oczy, ponieważ obraz zaczął mi się rozmazywać. Po kilku sekundach je otworzyłam. Krzaki zza tajemniczej ławki zaczęły się ruszać. Zacisnęłam zęby i przestałam się ruszać. Dwie ostatnie grupy nastolatków zmierzały ku wyjściu. Na oparciu ławki pojawiła się duża, męska dłoń wystająca z krzaków. Po chwili cała postać wychyliła się z krzaków i badała wzrokiem park upewniając się, że mnie tu nie ma. Był ubrany w czarne tenisówki, czarne rurki i tego samego koloru uwydatniający mięśnie t-shirt. Na rękach miał mnóstwo tatuaży, tak zwane rękawy. Na oko miał 1,90 m. Miał bujną blond czuprynę. Czyli tajemniczym M.R jest ten blondyn. Nie mógł mieć więcej niż 25 lat. W normalnej sytuacji bym wybuchnęła śmiechem, ale nie teraz. Teraz muszę być cicho. Pan M. z poważnym wyrazem twarzy położył na ławce białą kopertę. Na niej położył kamień, żeby wiatr jej nie odwiał i uśmiechnął się. Wywróciłam oczami, już nie mogę się doczekać, aż przeczytam treść! Wyczujcie ten sarkazm. M.R szybko schował się w krzakach i już go nie widziałam. Jestem pewna, że go skądś kojarzę. Już kiedyś widziałam tą twarz, i na pewno nie było to zwykłe minięcie się na ulicy. Zażenowana opuściłam moją kryjówkę i szybko udałam się w stronę wejścia do parku. Sprawdziłam godzinę na telefonie, jest 22:25. Policzyłam do 10 i z udawanym spokojem przekroczyłam żywopłot. Dotarłam szybko do koperty, standardowo z napisem "Aurelia Lis" i otworzyłam ją. Starałam się nie patrzeć w stronę krzaków, lecz mimo to mój wzrok co chwilę się tam znajdował.
" Witaj gwiazdeczko!
Jak miło, że znów cię widzę! :) Owszem widzę cię, ale nie bój się, nie zrobię ci krzywdy. A przynajmniej wtedy gdy jesteś posłuszna. Widziałem twoje przerażenie gdy zobaczyłaś kopertę na parapecie twojego pokoju. I dobrze, nawet nie wiesz do czego jestem zdolny:) Potrafiłbym cię zabić w ułamku sekundy, ale chyba tego nie chcesz, prawda? Tak myślałem. Może bez owijania w bawełnę przejdę do rzeczy. Wiesz, że twój chłopak należy do gangu. I zapewne wiesz, że Ryan tam rządzi. A więc ten zimny chuj, trzyma w swoim pokoju bardzo ważne dokumenty dotyczące sprzedaży narkotyków w 2013 roku. Nie wiem gdzie są, twoja w tym głowa, żeby je odnaleźć i mi je dostarczyć, chyba, że chcesz żeby polała się krew. Masz taką ładną mamę... Dokumenty mi przynieś w sobotę o 16 do Starbucksa w Złotych Tarasach, czwarty stolik od lewej.
M.R"
Ugh, czemu...? Schowałam kartkę do kieszeni bluzy i skierowałam się do wyjścia. Szybkim krokiem szłam do domu. Byłam śpiąca. Czekanie ok. godzinę w krzakach nie jest przyjemne, choć w sumie zależy co, kto lubi. Otworzyłam drzwi domu i starannie zamknęłam je na klucz. Zdjęłam z nóg przepocone buty i pobiegłam na górę. Zamknęłam się w swoim pokoju. Spuściłam rolety i zamknęłam okna. Mam dość. Przebrałam się w piżamę. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać w poduszkę. Czemu to wszystko jest takie trudne? Nie mogło być prościej? To niesprawiedliwe. Przewróciłam się na plecy i zamarłam. Dostałam olśnienia.
__________________________
Bu, taka sytuacja. Poprawił mi się humor i udało mi się napisać rozdział, więc jest :D Komentujcie i lajkujcie:)
Buzii
Zu
CZYTASZ
Delete me. / FF JDabrowsky
Hayran Kurgu" - Jasiu zrobisz mi herbatę? - Szafka po lewej, cukier na blacie a łyżki w szufladzie pod zlewem. - Pieprzony romantyk. " __________ Aurelia ma 17 lat. Ma bladą cerę, prawie białe włosy i niebieskie oczy. Ogląda JDabrowsky'ego i marzy o spotkaniu...
