XXX

2.7K 146 21
                                        

* kilka dni później *

Wczoraj wróciłam do domu. Na badaniach wyszło, że powinnam jeść, bo mam niedowagę, a poza tym moje ciało nie ma niektórych witamin i mogę przez to mdleć. Dostałam leki na uspokojenie i jakieś inne gówna. Tata wiecznie siedzi u siebie w pokoju, lub wychodzi z domu. Nie odzywamy się do siebie. Ciekawi mnie to, czy gdyby mnie w tedy nie obraził to zachowywałby się tak jak teraz czy nadal udawałby świetnego ojca? Niestety, na niektóre pytania nie ma odpowiedzi. Cały dzień leżałam w łóżku i przeglądałam mieszkania w Warszawie. Dlaczego akurat Wawa? Stolica. Najwięcej możliwości, większość spotkań, koncertów czy innych event'ów jest właśnie w Warszawie. Nie mogłam znaleźć nic na moją kieszeń, lub na mój gust. Wszystko było albo brzydkie albo drogie. Miałam właśnie zamykać laptopa gdy w oczy rzuciła mi się pewna oferta. Mieszkanie w centrum miasta, czynsz 500 zł na miesiąc, własny pokój do umeblowania + kuchnia i łazienka. Wszystko super tylko są współlokatorzy. A dokładniej trójka, dwoje chłopaków i dziewczyna. Nierozłączne rodzeństwo. Zapisałam w notatniku numer telefonu. Jest godzina 14, nie mam żadnych planów na dziś. A w sumie to mam. Idę na randkę. O 17. Z historią i kakaem. Podniosłam się z łóżka. Doczłapałam do szafki. Wyjęłam z niej złotą szkatułkę, były tam klucze do wszystkiego. Do mojego pokoju, starego pamiętnika, pamiętnika mojej cioci, do domu i do wielu innych rzeczy. Wyjęłam mały czarny kluczyk i włożyłam go do skarbonki stojącej obok. Delikatnie przekręciłam i otworzyłam. Wysypałam zawartość świnki na pościel. Były tam wszystkie pieniądze, które zbieram. Pieniądze z urodzin, świąt, kieszonkowe, reszta z komunii i wiele innych. Zbieram je od kiedy skończyłam 13 lat, czyli już 5. Podliczyłam wszystko i wyszło mi 7 tysięcy. Niby dużo, ale jak na oszczędności z pięciu lat, to nie tak wiele. Starczy mi tego na opłacenie czternastu miesięcy, a muszę z czegoś jeszcze kupić meble, zapłacić za transport i potem jakoś żyć. Schowałam wszystko ponownie do skarbonki i odłożyłam wszystko na wyznaczone miejsce. Chwyciłam w rękę telefon i wpisałam ciąg cyfr. Chwilę się wahałam, ale w końcu nacisnęłam na napis "zadzwoń".

- Tak, słucham? -usłyszałam damski głos. Na szczęście to dziewczyna, coś czuję, że nie porozumiem się z tymi chłopakami, jeśli wszystko wyjdzie.

- Dzień Dobry. Ja w sprawie mieszkania. - wyjaśniłam z uśmiechem na twarzy. 

- A, witam, nazywam się Iga. Mam 21 lat, Adrian mój młodszy brat 18, a Mateusz 19. Mogę pani zaproponować pokój do umeblowania i  kuchnię do dyspozycji. Łazienkę posiada każdy swoją. Mieszkamy w centrum miasta. - opowiedziała. Niestety, większość już wiedziałam.

- Ja nazywam się Aurelia Lis, mam 18 lat i planuję się wyprowadzić. Pani oferta wydała mi się dobra, ale niestety na razie nie mam tylu pieniędzy. - powiedziałam z mniejszym entuzjazmem niż poprzednio.

- Ale, chce pani tu mieszkać? - upewniła się.

- Tak, tak. - zaśmiałam się. - Ale najpierw muszę zarobić. - wytłumaczyłam. 

- Rozumiem. Mogę pani zarezerwować ten pokój, ale muszę wiedzieć ile będę musiała czekać. 

- Nie więcej niż 3 miesiące. - palnęłam, jak ja zarobię kilka tysięcy w trzy miesiące?

- Dobrze. Jeśli będzie chciała pani obejrzeć nasze mieszkanie to proszę napisać smsa. - powiedziała. 

- Dobrze, dziękuję. Do usłyszenia. - westchnęłam i rozłączyłam się. Zmęczona rzuciłam się na łóżko, nie mam na nic siły, a jeszcze masa roboty przede mną. Jęknęłam gdy usłyszałam dźwięk telefonu świadczący o nowej wiadomości. 

Od: Jaś <3

Co robisz? :)

Do: Jaś <3

Delete me. / FF JDabrowskyOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz