Stałam chwilę w miejscu czekając aż odzyskam czucie. Powoli zaczynałam nimi ruszać, aż poczułam mocne mrowienie ( od aut. sama czasami nie mam dopływu krwi do stóp, więc wiem jak to jest :) ) świadczące o wlewającej się krwi do żył na dłoniach. Bolało. Gdy nimi ruszyłam syknęłam, mocno bolało. Myślałam, że się rozpłaczę. Trwało to ok. 30 sekund, dla mnie była to wieczność. Ból powoli ustępował, a ja rozmasowałam bolące nadgarstki. Dąbrowski, jeszcze raz, a odetnę ci jaja w nocy. Szłam powoli do celu. Jakoś nie miałam ochoty na konwersację z Janem w cztery oczy. Wyciągnęłam z kieszeni shortów iphone'a.
Do: Jaś <3
Kochasz mnie jeszcze...?
Wachałam się przed wysłaniem. W każdej chwili może się odwrócić i mi przypierdolić za to pytanie. No trudno, raz kozie śmierć! Wysłałam, dumni? Zatrzymałam się i patrzyłam jak brunet wyjmuje telefon z kieszeni. Dotyka kilka razy ekranu i śmieje się. Czy to takie zabawne, że nie wiem co do mnie czuje mój chłopak? Nie wydaje mi się.
Od: Jaś <3
Wątpisz?
Co odpisać? Wątpię, nie wiem czy kochająca osoba robiła by mi krzywdę. To chore, ale ja go kocham. Po moim policzku spłynęła łza, którą szybko otarłam.
Do: Jaś <3
Tak. Mogłam przez ciebie stracić czucie w dłoniach na zawsze!
Byłam zła na niego, no boże mógł mnie zrobić kaleką! Nie podoba mi się to, tak jak 2 tygodnie temu byłam wystraszona, tak teraz byłam wściekła. Chłopak znów się zaśmiał a ja miałam ochotę mu ręce uciąć. Jasiek jak tak dalej pójdzie będziesz bez jaj i rąk. Pozdrawiam, Aurelia Lis.
Od: Jaś <3
Kochanie, nie wiem czemu we mnie wątpisz. :) Nie zostałabyś niepełnosprawna, wiele razy już tak robiłem i musiałbym cię tak kilka godzin trzymać, żeby ci się coś stało :* Nie panikuj kotek, nie zrobiłbym ci krzywdy.
Do: Jaś <3
Heh, już mi krzywdę zrobiłeś.
Napisałam i trafiłam w dziesiątkę. Schował telefon do kieszeni i zacisnął pięści. Odwrócił się i patrzył na mnie zimnym wzrokiem. Uśmiechnęłam się lekko i pewnie szłam przed siebie. Gdy byłam przy Janku zupełnie przypadkowo (sarkazm drogie dzieci) szturchnęłam go ramieniem. Prychnął, a ja ze satysfakcją szłam przed siebie.
***
No witam w moich skromnych progach! - otworzył mi drzwi chyba Ryan. Wywróciłam oczami i zrobiłam krok do przodu, lecz chłopak nie pozwolił mi przejść. - A przywitać się? - spytał oschle. Rzuciłam krótkie i ciche "cześć" i weszłam do domu? Tak, chyba tak to mogę nazwać. Do moich nozdrzy po raz kolejny doleciał odór alkoholu i papierosów. Oni tu siedzą 24h na dobę i się zabawiają?! Nie umiałabym tak, nie jestem typem imprezowiczki. Zakaszlałam lekko i poczułam czyjeś dłonie na talii. Rozpoznałam w nich ręce Jasia.
- Bierz te łapy. - syknęłam. Nie poskutkowało wręcz przeciwnie, zacisnął ręce na mnie. Co, teraz będzie próbował uwydatnić moją talię bez pomocy gorsetu?
- Bądź grzeczna, chyba, że chcesz powtórki z rozrywki. - warknął mi do ucha, byłam pewna, że tylko ja to słyszałam. Przestraszyłam się lekko. Natychmiastowo rozluźniłam moje spięte ciało i pozwoliłam chłopakowi robić co chce. Przytulił mnie lekko od tyłu i położył brodę na moim ramieniu. Poczułam jak przez moje ciało przebiega kilka przyjemnych dreszczy. Aurelia, stop. Masz być zła, nie pamiętasz? Westchnęłam zirytowana. Halo, a nie pamiętasz, że masz być grzeczna? O ja wale, spieprzyłam. Jasiek odsunął się ode mnie. Trochę się przestraszyłam, to bolało co mi zrobił.
- Więc jak Aurelia? Dołączasz do nas? - spytał Ryan. Wachałam się chwilę, w końcu to nie odpowiedź, która nie ma wpływu na moje dalsze życie. Obiecałam Jasiowi... Mówił, że jest inny, ale ja już wątpię jaki on jest na prawdę. To mnie powoli niszczy, umieram od środka. Za każdym razem gdy powoduje ból wbija mi jeden nóż w plecy. Nie wiem ile jeszcze mam miejsca na te jego noże, ale za każdym razem boli tak samo.
- Tak. - szepnęłam spuszczając wzrok. Ludzie zaczęli się cieszyć. Oh, no tak przecież jestem ich deską ratunkową. Jak nie ja to będą musieli szukać innej równie naiwnej dziewczyny, która się zgodzi. Chłopacy postanowili to uczcić, ale ja dostałam zakaz picia alkoholu od Janka, bo jak to on powiedział "nie będzie mnie wyciągał rano upitej z łóżka któregoś z chłopaków". Powiedział to na głos i jeszcze upewnił się, że wszyscy słyszeli. A to skurwiel. To, że jeden jedyny raz po napiciu się niewielkiej ilości piwa miałam chcicę, nie znaczy, że mam tak ciągle, no boże! Pobyt w tym miejscu mnie irytuje, pijani ludzie mnie irytują. Obcy pijani ludzie z którymi przebywam w jednym pomieszczeniu mnie irytują. Mimo nalegania Paul'a,John'a i Florka Żółw nie pił. Niby normalna reakcja, jakoś musieliśmy wrócić do domu, ale mimo wszystko było mi miło, że zależało mu na tym, żeby wrócić ze mną na trzeźwo. Przesiedziałam w milczeniu jakąś godzinę. Nerwowo patrzyłam co chwilę na telefon, który wskazywał godzinę 21:38.
- Nudzi Ci się? - usłyszałam głos John'a. Kolejny w kolejce po ucięcie jaj?
- A wyglądam jak bym się nudziła? - wywróciłam oczami.
- Tak. - geniusz, brawo kolego! Nie myślałam, że zgadniesz, a jednak coś potrafisz oprócz picia i wkurwiania ludzi.
- No widzisz, to masz odpowiedź. Uśmiechnęłam się złośliwie w jego stronę.
****
Szliśmy, a raczej Jasiek szedł a ja byłam ciągnięta w stronę samochodu. Był wściekły, w trakcie tego "ważnego spotkania" kilkanaście razy denerwowałam jego przyjaciół. Próbowałam za nim nadążyć, ale na marne. Ciągnął mnie za przedramię, nie zwracając kompletnie uwagi na to czy daję radę dotrzymać mu tempa czy nie. Potknęłam się o jakiś korzeń wyrastający z ziemi i upadłam. Jasiek nawet się nie odwrócił, ciągnął mnie dalej. Nawet gdybym chciała nie dałabym rady się podnieść.
- Nie dorastasz mi do pięt! - warknął. Kochanie, kto tu się wplątał w kłopoty z gangiem hiszpanii? Ja czy ty?
- Wybacz, że jestem taka niska. - stwierdziłam z udawanym smutkiem. Brunet puścił mnie i odwrócił w moją stronę. Pociągnął mnie za włosy stawiając do pionu. Zachwiałam się, lecz po chwili stałam pewnie na nogach. Janek się zamachnął, a ja zacisnęłam oczy, żeby nie patrzeć jak jego ręka styka się z moim policzkiem. Mijały sekundy, a ja nadal nic nie czułam. Zero bólu, pieczenia, dotyku.
- Idziemy. - usłyszałam od chłopaka. On mnie chciał uderzyć. Powstrzymał się w ostatniej chwili, nie wiem jak mogło mu to nawet przelecieć przez głowę! To w ogóle nie powinno mieć miejsca. Szłam niepewnie w stronę czarnego BMW-u Floriana. Teraz byłam przestraszona na maksa, nie stać mnie było nawet na głupie " jesteś spierdolony" ( pozdrawiam kasie xdd ) czy na westchnięcie. W gardle powstała mi wielka gula, której nie dawałam rady przełknąć. Nie mogłam się odezwać. Nie mogłam nic, on mnie niszczy. Powoli mnie usuwa, z mojego własnego życia.
________________________________________
ram pa pa pam, ram pa pa pam, kolejny rozdział! :3 Powoli zaczyna się mieszać, co nie? Piszcie w komentarzach co sądzicie o tym, że Jasiek chciał uderzyć Aurelię :(
+ stwierdziłam, że to wymuszanie komentarzy i lajków zniechęca, więc od dzisiaj rozdziały będą się pojawiały codziennie/ co 2 dni. :)
Pozdrawiam
Zu.
CZYTASZ
Delete me. / FF JDabrowsky
Fanfiction" - Jasiu zrobisz mi herbatę? - Szafka po lewej, cukier na blacie a łyżki w szufladzie pod zlewem. - Pieprzony romantyk. " __________ Aurelia ma 17 lat. Ma bladą cerę, prawie białe włosy i niebieskie oczy. Ogląda JDabrowsky'ego i marzy o spotkaniu...
