Tego dnia, od samego wzejścia centralnej gwiazdy Układu Słonecznego, będąca ogromną oraz kulistą plazmą o średnicy większej o ponad 100 razy, w porównaniu do Ziemii ku horyzontowi, jej promienie przedzierały się przez każdy najmożliwszy zakątek domu. Od wielu dni nie widziano, ani kropli deszczu, a marchewki Manixa na tym cierpiały coraz bardziej. Choć Wiktoria, gdy ten nie patrzył, zacierała rączki ze szczęścia.
Jednakże, jak wiadomo, jeśli nie będzie ona jeść wyżej wymienionego warzywa - pogorszy się jej wzrok. Z tego powodu, za plecami Wiksona, Maniks dosypuje jej potajemnie marchew! Dla jej dobra!
Jak się okazało, robił to nie tylko z marchewką, oraz nie tylko jednej osobie. Wszystkim! Dodawał im suplementów, witamin (oprócz witaminy D3 rzecz jasna, jej na zewnątrz zdecydowanie nie brakowało) (dodatkowo, słoneczkiem ekipy była Asia, więc każde inne jest ABSOLUTNIE zbędne) oraz warzyw. A Asi dosypywał pomidorów!
Dodawanie czegokolwiek Avanette było genialnie proste, wystarczy, że zmiksował co uważał za dobre, dodał na wierzch jajko, i voilà!
W przypadku Kamili, Manix nie miał pojęcia, co znajduje się w jej jadłospisie. Dlatego, dodawał jej odpowiednich składników do wody.
Najcięższym orzechem do zgryzienia był Shotuś, ten tajemniczy, znikający na całe dnie, jedzący podejrzane pankejki, tłumacząc że są z dżemem. Jednak, każdy domownik bardzo dobrze, wie że nie jest to dżem. Nikt nie chciał nawet myśleć nad tym, czym to naprawdę jest. Zostało to, więc tajemnicą, która już na zawsze miała nią być. Miała.
Niestety, tułając się tu i tam. Maniks odkrył tę wcześniej nieodkrytą i niechcianą tajemnicę. To była czerwona farba z dodatkiem soku pomidorowego! Załamany kolega, miał już się poddać, już miał porzucić jego dzielnie kontynuowany plan od miesięcy, zapomnieć po co to robił. Ta informacja go załamała. Jak można jeść farbę?
- Ciężkim do zaakceptowania jest jego dziwna fantazja noszenia wszędzie łopaty i innych rodzai betoniarek - odrzekł Manix pod nosem
Przypomniał sobie po chwili słowa Pitbulla, który „też tam był, też to robił". Od razu zrobiło mu się lepiej. „Został tylko tydzień. Dam radę, dam radę" - pomyślał.
Jak pomyślał, tak też poczynił. Doprowadził swoje działania ku końcowi, zgodnie z zaplanowanym wcześniej terminarzem.
Od wielu miesięcy domownicy, prawie każdego dnia byli zmuszani do różnych aktywności. Maniks wymyślał im wszelkie przechadzki po górach. Trwające czasem nawet po 14 godzin. Spanie pod namiotem bez dostępu do toalety i prysznica. Zabierał dostęp do telefonów i wifi. Wysłał ich nawet na kurs pierwszej pomocy. Do czego nie musiał ich długo namawiać.
- Słuchajcie, co jak pewnego dnia mój organizm będzie chciał wybrać się na drugi świat? Pomyśleliście o tym?!? Ja jeszcze nie mam pieniędzy na mój prosty nagrobek z jasnoszarego granitu z grawerowanym drzewem, model TR-04! Z tego powodu musicie mnie jeszcze znosić!
Po tym oświadczeniu, domownicy bez krzty zawahania udali się na kurs KPP.
Weekendami, szanowny kolega na literę M znikał bez śladu. Sprzedawał różne warzywa i rzeczy, które miały otworzyć mu drzwi do sklepu sportowego, którego ceny były co najmniej 5 cyfrowe.
Każdy zastanawiał się, gdzież on znika? Zdarzało się, że go śledzili. Jednak potrafił ich skutecznie zgubić.
Pewnego słonecznego kwietniowego dnia, postanowił zebrać wszystkich z farmy i ogłosić im radosne nowiny. Nie wprost. Oznajmił jedynie, że za tydzień są loty, a na miejscu dowiedzą się więcej. Wiktoria od razu zaczęła się sprzeciwiać, wykrzykując dziwne zaklęcia z Genshin Impact. Po długich rozmowach, Maniksowi udało się postawić na swoim. Dodatkowo, co utrudniło delikatnie plan ułożony już wiele miesięcy temu. Asia postanowiła, że bierze Kamila - wybranka swego serca, albo nie wybiera się w ogóle poza posesję farmy.
Po długim kombinowaniu, Kamil został zabrany w teczkę na wyprawę.
Po pierwszej nocy spędzonej w Nepalu, koledzy polecieli helikopterem do samego początku drogi na Mount Everest Base Camp! Ubrani w wiele warstw, ogromne specjalistyczne kurtki puchowe, mające na celu chronić od zimna. Mnóstwo zupek chińskich w plecaku, jedną kamerę oraz kupę różnych suplementów.
- Na wyżyny to muszę się wspiąć swojej cierpliwości, kiedy jest wielka kolejka po lody DM, jak stąd do rio. Trwając godzinami bez przerwy!!! - rzekła Asia
- MANIKS!!!! MANIKS!!!! Obudź się!!! Deszcz spadł!!!!!
Po otworzeniu oczu, prawda opowiedziała się sama. To był sen. Nie było żadnego Nepalu. Sen.
- Czekaj, Kamila? Nie byliśmy na Mount Evereście?
Jednak nie wszystko co opowiedziane było snem.
- Chyba do swojego jedzenia też musisz dosypać parę suplementów mój drogi kolego, jeśli nie jesteś w stanie odróżnić snu od jawy. Dobrze słyszysz, mówiłeś przez sen o tym, jak nam dodawałeś różnych rzeczy do posiłków! Dodatkowo, moje oko proroka mi wysyłało sygnały od paru dni, że coś jest nie tak! Mamy do pogadania Maniksie - odpowiedziała z podniesionym snem Kamila
- A to, że Asia odnowiła kontakt z Kamilem szefem?
- Masz na myśli, wróciła do pracy w lodziarni? Tak, to akurat prawda
CZYTASZ
Farma
AdventureGrupa wspaniałych kolegów, postanawia zamieszkać wspólnie na jednej farmie. Jednak życie farmera to nie jest prosta sprawa. Czeka ich wiele nowych obowiązków i absolutny brak Internetu... Ale przyjaciele się nie poddają bo dopóki są razem, mocą przy...
