-Tak się cieszę, że zgodziliście się pojechać ze mną na te farmę dyń - ekscytował się Manix - jestem ciekawy, czy moja dynia zapewni mi wygraną w konkursie!
- O jaki właściwie konkurs ci chodzi? - zapytała półprzytomna Asia. Był niedzielny poranek, a ona i jej przyjaciele zostali właśnie w bestialski sposób wyrwani ze snu, mimo, że na zegarze dochodziła dopiero dziewiąta godzina. Dźwięk alarmu bombowego obudziłby umarłego. Chociaż prawdę mówiąc ją ze snu wyrwało szturchnięcie w bok.
-Chodzi mi o coroczny konkurs na największą dynie. Rolnicy z całego Podlasia zjeżdżają się w ten weekend na farmę podziwiać i wyeksponować swoje najlepsze okazy. Do wygrania jest zawrotna suma, bo aż 2 000,00 zł!
- Fascynujące - rzekła bez przekonania Wiktoria - Ale właściwie dlaczego nie możesz pojechać tam sam?
- Nie lubię jeździć sam. Poza tym w środę przypada Halloween, a taki wyjazd dobrze wam zrobi. Dotlenicie pozostałe wam resztki mózgu.
- Ja kieruję. - rzuciła szybko Ava po wyjściu z pokoju, schylając się po buty i wybiegając na zewnątrz.
- Jak myślicie, mogę zabrać na te farmę Denka? - zapytała Asiuta
- Znów zmieniłaś mu imię? Koniecznie musimy wziąć go ze sobą! - poparła ją Kamila
- Ja zaś biorę łabędzia
-Przykro mi Kamil, ale dla łabędzia już nie starczy miejsca. I tak musimy wcisnąć się w szóstkę do pięcioosobowego kabrioletu. A i bagażnik zajęty, bo będzie tam dynia. A propos dyni, pójdę po nią.
Manix po założeniu swojego przeciwdeszczowego płaszczu udał się do ogródka. Mimo jesieni, pogoda tego roku była wyjątkowo łaskawa. Poprzedniego wieczoru sprawdzał jednak prognozy i wyczytał, że zapowiadali deszcze. Kaptur w takich sytuacjach ratuje życie.
- OTWIERAJ BAGAŻNIK - krzyknął po chwili do Avy - CIĘŻKA JEST!
- Gdzieś ty uchował taką dynie?! Jest ogromna.
- Zasiałem ją za obornikiem od krów - uśmiechnął się pod nosem - inaczej Asia przerobiła by mi ją na placek, jak pozostałe.
- Żebyś wiedział - potwierdziła Asiuta skinieniem.
- Gotowi? To w drogę!
Cała ekipa, włącznie z Fenkiem, zajęła miejsca w samochodzie Avanette i ruszyli w podróż. Po drodze śpiewali nową piosenkę Rafała Brzozowskiego i grali w "zgadnij na co patrzę". Fenek z nudów zasnął na karku Asiuty.
Farma na którą dojechali, okazała się na jeszcze większym odludziu niż ta, na której sami mieszkali. Wika aż przecierała oczy ze zdumienia, że możliwe jest mieszkanie w jeszcze większej dziurze. Wokół niej nie było nic oprócz pól kukurydzy i kilku drzew pozbawionych już liści.
Droga w to miejsce również nie należała do najprostszych. W pewnym momencie zaryli się nawet w błocie, ale umiejętności Avy i sprawne kręcenie kierownicą to w lewo, to w prawo, pozwoliło im wyjechać bez pchania samochodu, ręcznie, od tyłu.
- Zafundujesz mi wyjazd na myjnie jak wygrasz - postawiła Maniksowi warunek przyjaciółka.
Sama farma ogrodzona była starym, rozwalającym się drewnianym płotem. Tuż za nim ciągnęły się rzędy przyschniętej już kukurydzy, pochylającej się pod ciężarem dużych kolb.
W centralnym jej punkcie znajdowała się stara studnia z daszkiem i metalowymi wiadrami rzuconymi obok. Od niej ciągnęła się wydeptana ścieżka w stronę niedużego domu. Dom ten miał jedno piętro i wysoki dach pokryty czerwoną dachówką. Pomalowane na biało ściany nosiły wiele plam. Dom dawno nie widział remontu. Przy oknach były zamontowane okiennice, a przy szybach widoczne pajęczyny. Do drzwi wejściowych prowadziła drewniana weranda.
CZYTASZ
Farma
AdventureGrupa wspaniałych kolegów, postanawia zamieszkać wspólnie na jednej farmie. Jednak życie farmera to nie jest prosta sprawa. Czeka ich wiele nowych obowiązków i absolutny brak Internetu... Ale przyjaciele się nie poddają bo dopóki są razem, mocą przy...
