Czuwałam przez większość nocy przy Matt'cie i nie tylko, gdyż jego poturbowani bracia także potrzebowali medycznej pomocy. Wilczki ulokowały się w salonie na dywanie, a Matthew z moją pomocą na kanapie. Nie dałabym rady już pomóc mu wejść na górę, gdyż sama miałam problem. Byłam trochę poobijana.
Nie obudził się ani razu w nocy, mimo to byłam na każde jego drgnienie. Uprzedziłam mamę, która powinna rano wrócić do domu, że noc spędzę u znajomych.
Opatrzyłam wilczury, a następnie starałam się Isaacowi obniżyć temperaturę zimnymi okładami, przez które miał mokre futro. Strasznie gorączkował. Ethan miał skręconą kostkę, a Joseph delikatnie się porysował i jako jedyny był w stanie mi pomóc przy podtrzymywaniu trojga swojego rodzeństwa w drodze do domu. Sama nie czułam się najlepiej, ale nie miałam wyjścia. Nie mogłam zostawić bez opieki czworga mężczyzn, bo jak wiadomo mężczyźni są nieodpowiedzialni!
Otarłam czoło brązowookiemu i wtopiłam rękę w jego mięciutkie futerko na grzbiecie. Wygłaskałam dwóm psiakom karki co pozwoliło im znacznie szybciej zasnąć. Joseph usiadł koło mnie i oparł swój łeb o moje ramię.
— Też chcesz, żebym cię wygłaskała? - spytałam, a duży, bury wilczek pokiwał głową. Położyłam dłoń na jego głowie i zaczęłam głaskać. Stłumione przez abażur światło w pomieszczeniu było miłe dla oka, gdyż nie raziło i pozwalało zasnąć.
Tak jakoś wyszło, że sama usnęłam.
— Aaalison... Alison... - cichy szept próbował mnie wybudzić.
— C-co się stało? - zapytałam podnosząc się z posadzki. Przetarłam oczy dłońmi i rozprostowałam kończyny. Spało mi się dobrze.
— Nie wiem czy mam być zazdrosny, ale nie podoba mi się, że spałaś na nagiej klacie Josepha zamiast na mojej - obruszył się pół nagi Matt siedząc na progu kanapy. Faktycznie wstałam z Josepha, który razem z pozostałymi jeszcze smacznie spali na grubym dywanie. Spojrzałam na śpiące twarze wszystkich chłopców.
— Och! Wielkie nieba! - szybko zasłoniłam oczy obiema dłońmi. Matt buchnął śmiechem budząc przy tym swoich braci. Poczułam jak robiłam się mega czerwona.
— Co się tak śmiejesz? - zapytał Ethan zaspałym głosem.
— Może byście się ubrali, bo Alison jest zawstydzona waszą nagością - wyjaśnił chłopak. Wszyscy byli nadzy!
— Sam też byś się ubrał, a nie zasłaniasz się kocem - usłyszałam kolejną salwę śmiechu. Matt jakimś cudem miał chociaż szorty w przeciwieństwie do reszty.
— Ja tam nie mogę iść, bo mam skręconą kostkę - chytrze powiedział Ethan usprawiedliwiając się.
— No już! - warknął Matt poganiając swoich braci. — Alison zaraz po ciebie wrócę, tylko zarzucę sobie koszulkę - powiedział. Dalej siedziałam na dywanie z zasłoniętymi oczyma.
— Mi tam nie przeszkadza, jak chcesz to możesz popatrzeć... - ryknął śmiechem Isaac. Jak mniemałam gorączka mu zniknęła, albo i nie?
— Wolę nie - powiedziałam czując pieczenie na policzkach.
— Alis, przeniosę cię w bezpieczniejsze miejsce - poczułam ciepły tors chłopaka zamknęłam oczy i chwyciłam go za kark.
Postawił mnie na ziemi, zamknął drzwi i podszedł dość blisko. Otworzyłam oczy. Miejsce w którym stałam to był jego pokój. — Dziękuję Alison - poprawił mój kosmyk włosów za ucho. Zbliżył swoje wargi blisko moich lekko się schylając, jednak szybko je oderwał. — To moja sprawka? - zapytał skruszony. Przez chwilę nie wiedziałam o co mu chodziło, jednak szybko się zorientowałam, że o gojącą się ranę.
— Matt, nie byłeś sobą. Nie obwiniaj się - przejechałam dłonią po niewielkiej ranie.
— Alison mogłem cię skrzywdzić, a nawet zabić! - widziałam, że trochę się zdenerwował.
CZYTASZ
Hybryda
FantasyAlison to pełna niespodzianek nastolatka. Wraz z matką przeprowadza się do zupełnie nowego miejsca, gdzie szybko się odnajduje. Poznaje niezwykle urodziwego chłopaka z wieloma tajemnicami. Jak się okazuje Alison także jest chodzącą zagadką, o czym n...
