Alison to pełna niespodzianek nastolatka. Wraz z matką przeprowadza się do zupełnie nowego miejsca, gdzie szybko się odnajduje. Poznaje niezwykle urodziwego chłopaka z wieloma tajemnicami. Jak się okazuje Alison także jest chodzącą zagadką, o czym n...
Z niecierpliwością podniosłam oczy w kierunku szkolnego zegara, który ku mojemu nieszczęściu wskazywał trzynastą. Do końca były jeszcze dwie godziny. Od tamtego incydentu z Maxem, najzupełniej w świecie go unikałam. Na lekcjach starałam się go nie zauważać, co wychodziło mi nieźle. Może nie było to nic tak dramatycznego, ale bałam się, że mógł posunąć się dalej.
— Alison? - zawołał Max, próbując nawiązać ze mną kontakt wzrokowy, ale udawałam, że nie widziałam jego niebieskich tęczówek wypalających mi dziurę w głowie. Był na skraju wytrzymania i gdyby nie trwająca lekcja już dawno wybuchnąłby gniewem.
— Hę? Mówiłaś coś Ange? - zwróciłam głowę do przyjaciółki, totalnie wkurzając tym Maxa. Wiedziałam, że zachowywałam się nieodpowiednio, ale strasznie mnie wkurzył. Dlatego postanowiłam, że i ja go wkurzę moją ignorancją i dam mu nauczkę, żeby więcej tak się nie zachowywał.
— Co? Nie - Ange jakby zbudzona ze snu spojrzała na mnie zmęczonym wzrokiem. Zadzwonił dzwonek. Nie czekając zsunęłam książkę i zeszyt do torby i szybko opuściłam salę, wiadomo było dlaczego...
— Alison!? - zawołał za mną.
Ruszyłam w kierunku szatni, gdzie miałam nadzieję, że przeczekam przerwę. Zatrzymałam się pod drzwiami nasłuchując parę głosów, które w ostatniej chwili wychwyciłam.
— A jeżeli to jest to, co mieliśmy wytropić? No wiecie na zlecenie rady - usłyszałam i wnet przypomniała mi się wizja.
— A jeżeli się mylisz? - przez hałas na szkolnym korytarzu mało co słyszałam.
— Wydaje mi się, że to może być to. Tylko dlaczego rada tak boi się jednego nadprzyrodzonego? - powiedziała jakaś dziewczyna.
— Nie powinniśmy o tym tutaj rozmawiać... - nagle głosy umilkły.
— Alison, unikasz mnie? - zapytał Max opierając się jedną ręką o ścianę i tym samym blokując mi prawą stronę. No tak, bo bym uciekła.
— Max! co? Nie - byłam tak zainteresowana rozmową wampirów, że pogubiłam się w słowach.
— A ja sądzę, że tak. Chodzi o tamten wieczór? Wiem, nie powinienem posuwać się do takiego czegoś... - wyznał skruszony opuszczając wzrok na ziemię.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
W ogóle nie powinnam godzić się do ciebie przychodzić! Wrzeszczałam do siebie w myślach.
— Rany, Max... Yh... Wiesz co, jestem na ciebie wściekła!
— Rozumiem cię. Wybacz mi - jego niebieskie tęczówki skupiły się na moich oczach. Nienawidziłam tego.
— Matko, ale jesteś upierdliwy. Okej! A teraz mnie zostaw - powiedziałam nieco zmęczona. Kiedy Max odszedł zajrzałam do środka, ale wampirów już nie było. Musieli zmyć się drugim wyjściem. Ich rozmowa była niepokojąca, musiałam dowiedzieć się czegoś więcej.