Do pokoju wpadła struga słonecznego światła, które delikatnie muskało promieniami moją skórę jak źdźbłem trawy. Zmuszała mnie do otwarcia oczu. Jesienny, zazwyczaj zimny poranek zwiastował chłodne popołudnie mimo, że słońce wychodziło już z rana.
Gapiłam się w pustą przestrzeń pokoju, czekając, aż chłopak się zbudzi. Miałam nadzieję, że długo to nie potrwa bo nudziło mi się strasznie. Przeczesałam włosy ręką, żeby pozbyć się kołtunów.
Wzięłabym kąpiel, albo chociaż szybki prysznic, ale z takim balastem musiałam siedzieć brudna. Jakaś cząstka mnie wspomniała o tej leczniczej miksturze. A po chwili w moich myślach rozbrzmiał głos, że powinnam to zrobić.
Źle się czułam, kiedy go tak wykorzystywałam. On miał swoje życie, a ja swoje. Nie powinien się mną zajmować jak małym dzieckiem.
Po paru minutach ciszy jaką moje myśli mi zaoferowały, usłyszałam jak Matt zwlekał się z łóżka. Już chwilę potem stał w progu moich drzwi. Chłopak oparł się o futrynę i posłał mi zawadiacki uśmiech. Przejechałam wzrokiem po jego sylwetce. Dobrze dopasowana biała koszulka pozwalała zobaczyć muskularne ciało, którym chłopak śmiało mógł się pochwalić. Na parę chwil nasze spojrzenia się spotkały. Oboje przez ten ułamek sekundy trwaliśmy zatapiając się w swoich oczach.
— Dzień dobry. Może zniósłbyś mnie do kuchni? Pomogłabym ci w śniadaniu - zaproponowałam nagle.
— Jesteś pewna? - zapytał podchodząc do łóżka. W obecności chłopaka ciarki przechodziły mi po całym ciele, a włoski stawały dęba. Czy to było normalne? Stawało się to coraz uciążliwsze. Nie panowałam nad tym. A jakby tego było mało, jeszcze za każdym razem gdy się pojawił czułam, jak w moim brzuchu działo się coś dziwnego. Zupełnie, jakby wirował w nim bęben od pralki wywracając wszystko do góry nogami. Chwilami próbowałam sobie przetłumaczyć, że to była normalna reakcja na drugą osobę... Jednak im dłużej z nim przebywałam, tym te objawy stawały się silniejsze, a ja powoli zdawałam sobie sprawę w czym była rzecz.
— Tak - chłopak wziął mnie w swoje silne ramiona. Jego zapach momentalnie uderzył o moje nozdrza i poił mój węch niezwykle wyrazistą, a zarazem orzeźwiającą nutą perfum. Starałam się korzystać z tej chwili jak najdłużej. Delikatnie oplotłam ręce wokół jego szyi. Przez myśl przeleciała mi pewna dziwna myśl... Otóż, gdy mnie podnosił na jego twarzy nie powstała żadna zmarszczka, żadne skrzywienie. Czy naprawdę był tak silny, czy to tylko ja ważyłam tak niewiele?
Zeszliśmy na parter do kuchni, w której dominował biały kolor, a srebrne dodatki dodawały jej uroku i sprawiały, że stawała się nowoczesna.
— Co powiesz na jajecznicę? - zapytałam siedząc już na obrotowym krzesełku.
— W kuchni to ja jestem kaleką - powiedział wybuchając śmiechem.
— Ej... - dołączyłam do niego i razem się chichraliśmy.
Pokierowałam chłopakiem co i jak miał zrobić i powiem szczerze, że wyszła mu ta jajecznica. Smakowała równie dobrze, jak moja.
— Wiesz długo myślałam nad... - dłubałam widelcem w żółtej brei. - Wypije naszą krew - spojrzałam w zaskoczone oczy chłopaka. Milczał. Postanowiłam mówić dalej. Reakcja chłopaka była niezrozumiała. — Obóz nie trwa wiecznie, a muszę cała wrócić do domu... - chłopak nadal nic nie mówił.
— Po śniadaniu pojedziemy do Philipa - w końcu powiedział.
Matt
Fala ciepła zalała moje ciało. Nie byłem jakoś szczególnie zadowolony z pomysłu dziewczyny, ale musiałem przyznać jej rację, obóz nie mógł trwać wiecznie.
Dlatego niechętnie się z nią zgodziłem. Nie mogłem trzymać jej u siebie w nieskończoność. Miała kochającą matkę, która też jej potrzebowała. Tak bardzo chciałem w tamtej chwili jej przerwać i powiedzieć, że to nie najlepsze rozwiązanie. Jednak poddałem się i nie mając żadnych mocnych argumentów przeciwko, milczałem.
Po śniadaniu pojechaliśmy do Philipa, który tylko czekał, aż ponownie go odwiedzę z jakimś problemem.
CZYTASZ
Hybryda
FantasíaAlison to pełna niespodzianek nastolatka. Wraz z matką przeprowadza się do zupełnie nowego miejsca, gdzie szybko się odnajduje. Poznaje niezwykle urodziwego chłopaka z wieloma tajemnicami. Jak się okazuje Alison także jest chodzącą zagadką, o czym n...
