Że co ja mam niby siedzieć z tym w jednej ławce. O co to to nie.
-Cześć - brunet odezwał się pierwszy
-Cześć- powiedziałam bez emocjii
-Jestem Justin Bieber
-Megan Frey
-Ładne imię dla pięknej dziewczyny
-Taa... Słuchaj ja nie jestem jak reszta dziewczyn.
-Ale...
-Teraz ja mówię! Nie będe się ślinić na twój widok i nie mam zamiaru mdleć więc idź czarować kogoś innego Bieber. Wiem co robisz i wiem jakiego typu chłopakiem jesteś. W wakacje widziałam cię z wieloma dziewczynami więc wiesz.
-Łał żadna dziewczyna nigdy mi tego nie powiedziała.
-Zawsze musi być ten pierwszy raz
-Słuchaj co robisz dzisiaj po szkole?
-Sory jestem zajęta.
-A jutro?
-Też.
-A kiedy masz czas.
-Pomyślmy... Może.. Nigdy.!
W tym momencie zadzwonił dzwonek zebrałam swoje rzeczy i wyszłam. Jednak on krzyknął za mną.
-Ej Frey mnie się nie odmawia.
-Oj no popatrz nie popłacz się. PUNKT!
Skierowałam swoje kroki do stołówki gdzie czekała już Brooky.
Postanowiłyśmy usiąść na trawniku. - Ej ale ten Bieber jest słodki i przystojny.
No nie mogę zaprzeczyć no ale on jest draniem nie mogę no poprostu nie.
-Wiesz Brooks on mnie tal jakby zaprosił na randkę.
-Co!?
-To co słyszysz.
-Kiedy idziesz na to. Wiesz moge ci pomóc z włosami...
-Book ja...
-I z ciuchami np. Moge ci coś pożyczyć.
-Brooky.
-Albo zrobię ci paznokcie i...
-Brooks!!!
-Co?
-Ja się nie zgodziłam.
-Czy ty dziewczyno na głowę upadłaś. Jarałaś coś nie wiem brałaś. Z wózka wypadłaś jak byłaś dzieckiem.!
Mówiąc to podskakiwała, wierciła się, machała rękami.
-Brook przestań bo widzę że cię nosi - Jak ma mnie nie nosić jeśli moja przyjaciółka odrzuciła zaproszenie na randkę od takiego ciacha.
Byłam na nią trochę zła więc zrezygnowałam z dalszej rozmowy i skierowałam swoje kroki do szawki.
Wziełam swoje rzeczy na następne lekcje i gdy ją zamykałam zobaczyłam że nie kto inny jak Justin opiera się o sąsiedniął szawkę. Uśmiechał się do mnie tym łobuzerskim uśmiechem.
- Słuchaj Megan wiem że to mógł być dla ciebie szok i dla tego pytam cię ponownie. Umuwisz się ze mną.
Chyba specjalnie mówił tak głośno żeby cały korytarz mógł go usłyszeć. Postanowiłam zedrzeć mu ten jego uśmiech z twarzy.
-Justin to nie był dla mnie szok ja poprostu nie chce się z tobą umuwić Nie. Nie i jeszcze raz nie.
Wszyscy się na mnie gapili jakbym była co najmniej trendowata. Miałam ich w dupie. Ruszyłam na zajęcia. Zostawiając Justin oszołomionego.
