Rozdział 2

792 25 2
                                        

Że co ja mam niby siedzieć z tym w jednej ławce. O co to to nie.

-Cześć - brunet odezwał się pierwszy  

-Cześć- powiedziałam bez emocjii 

-Jestem Justin Bieber  

-Megan Frey 

-Ładne imię dla pięknej dziewczyny  

-Taa... Słuchaj ja nie jestem jak reszta dziewczyn.  

-Ale...  

-Teraz ja mówię! Nie będe się ślinić na twój widok i nie mam zamiaru mdleć więc idź czarować kogoś innego Bieber. Wiem co robisz i wiem jakiego typu chłopakiem jesteś. W wakacje widziałam cię z wieloma dziewczynami więc wiesz.  

-Łał żadna dziewczyna nigdy mi tego nie powiedziała.  

-Zawsze musi być ten pierwszy raz 

-Słuchaj co robisz dzisiaj po szkole? 

-Sory jestem zajęta.  

-A jutro?  

-Też.  

-A kiedy masz czas.  

-Pomyślmy... Może.. Nigdy.!

W tym momencie zadzwonił dzwonek zebrałam swoje rzeczy i wyszłam. Jednak on krzyknął za mną.  

-Ej Frey mnie się nie odmawia.  

-Oj no popatrz nie popłacz się. PUNKT!

Skierowałam swoje kroki do stołówki gdzie czekała już Brooky.  

Postanowiłyśmy usiąść na trawniku. - Ej ale ten Bieber jest słodki i przystojny.  

No nie mogę zaprzeczyć no ale on jest draniem nie mogę no poprostu nie.  

-Wiesz Brooks on mnie tal jakby zaprosił na randkę.  

-Co!?  

-To co słyszysz.  

-Kiedy idziesz na to. Wiesz moge ci pomóc z włosami...  

-Book ja...  

-I z ciuchami np. Moge ci coś pożyczyć.  

-Brooky.  

-Albo zrobię ci paznokcie i...  

-Brooks!!!  

-Co?  

-Ja się nie zgodziłam.  

-Czy ty dziewczyno na głowę upadłaś. Jarałaś coś nie wiem brałaś. Z wózka wypadłaś jak byłaś dzieckiem.!

Mówiąc to podskakiwała, wierciła się, machała rękami.

-Brook przestań bo widzę że cię nosi - Jak ma mnie nie nosić jeśli moja przyjaciółka odrzuciła zaproszenie na randkę od takiego ciacha.

Byłam na nią trochę zła więc zrezygnowałam z dalszej rozmowy i skierowałam swoje kroki do szawki.  

Wziełam swoje rzeczy na następne lekcje i gdy ją zamykałam zobaczyłam że nie kto inny jak Justin opiera się o sąsiedniął szawkę. Uśmiechał się do mnie tym łobuzerskim uśmiechem.

- Słuchaj Megan wiem że to mógł być dla ciebie szok i dla tego pytam cię ponownie. Umuwisz się ze mną.

Chyba specjalnie mówił tak głośno żeby cały korytarz mógł go usłyszeć. Postanowiłam zedrzeć mu ten jego uśmiech z twarzy.

-Justin to nie był dla mnie szok ja poprostu nie chce się z tobą umuwić Nie. Nie i jeszcze raz nie.

Wszyscy się na mnie gapili jakbym była co najmniej trendowata. Miałam ich w dupie. Ruszyłam na zajęcia. Zostawiając Justin oszołomionego.

Out Of Control.Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz