Rozdział 16

23 6 7
                                        

Oczami Thomasa:

Chyba nie powinienem tak daleko odlatywać. Przecież w każdej chwili Vladimir może przyjść, zabrać różę, zniszczyć ją, Angelica będzie bardzo długo, lecz boleśnie umierać. Potem ja też umrę, a Pan z granicza świata żywych i umarłych zapanuje nad światem. Na pewno będzie rozrywka.

Szybko zleciałem na dół w kierunku domu mojej podopiecznej. Stanęłem na balkonie. Wszystko było normalnie, jednak nie odpowiadała mi jedna, malutka rzecz-było bardzo cicho. Wszedłem do domu.

-Angelica! Jesteś?!-zawołałem.

-Thom? Uciekaj! Vladimir, jest tu! Uciekaj!-odpowiedziała mi słabo dziewczyna.

Głos dobiegał z dołu, więc prędko tam pobiegłem. Zobaczyłem Vladimira stojącego nad leżącą na ziemi Angelicą. Moja podopieczna miała cały zakrwawiony brzuch.
Szybko wystrzeliłem lodem w Vladimira, jednak ten się rozpłynął. Później się z nim uporam.
Chwilę później kucałem nad słabym ciałem Angelici.

-Gdzie jest róża?

-Eee... na moim...-zakasłała lekko.-Biurku.

-Dobrze.

Prędko wbiegłem po schodach i wpadłem do pokoju dziewczyny. Na szczęście tam była. Szybko chwyciłem ją w moją dłoń. Jednak nie czułem w niej mocy...

************

Tak, nie miało być rozdziału, ale się lituję. Może będzie dzisiaj kolejny rozdział, ale może, a może (morze) jest szerokie i głębokie.

Pozdrawiam! York289

EpidemiaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz