Rozdział 11

33 7 3
                                        

Rozejrzałam się się ponownie dookoła, po czym ruszyłam do mojego domu. Ech... z tych 500 000 złotych muszę kupić sobie swój własny dom, ale to później. Na razie chcę rozwiązać sprawę z różą, tym błyskiem oraz głosem.

Wyjęłam z torby klucze i otworzyłam drzwi od domu. Weszłam do środka i poszłam na górę, wcześniej zamykając drzwi wejściowe.

*Rano*

Obudziłam się nadal leżąc w łóżku. Nagle przypomniałam sobie o dzisiejszym dniu, jest sobota! Nareszcie mam wolne.
Podniosłam głowę z poduszki i zobaczyłam człowieka, który znajdował się blisko komody.

-Eee... kim jesteś?-spytałam lekko przerażona.

-Jestem tym głosem, a łącznie z tym błyskiem-usłyszałam ten sam dźwięk. Ten sam głos.

Mężczyzna był blondynem i miał opaloną skórę. Był umięśniony. Wyglądał jak normalny człowiek, oprócz jednej rzeczy... jego oczy były krystaliczne i błękitne jak morze.

-Ale... ale co ty robisz tutaj?

-Jestem-odparł z uśmiechem.

-Ale na poważnie.

-Na poważnie?-spytał.-Jestem tutaj po to aby tobie wszystko wytłumaczyć, to co się stało. Może odchylimy też rąbek tajemnicy przyszłości...

*************

Wytłumaczenia będą w kolejnym rozdziale, który NIE pojawi się jutro. Może w czwartek, moi drodzy.

Pozdrawiam! York289

EpidemiaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz