Leżałam na podłodze, czując że zbliża się do mnie śmierć.
-Thom?-mruknęłam głośno.
-Już idę Angelica.
Thom przyszedł z różą. Znów przy mnie ukucnął. Dotknął mnie płatkiem róży, tam gdzie znajdowała się moja rana.
Strażnik z zrezygnowaniem pokręcił głową.
-Co?
-Angelica, róża... ona nie ma mocy.
-Jak to możliwe, Thom? Nonsens.
-Taka jest prawda. Vladimir chyba zabrał z niej moc.
-Czyli, to już mój koniec?-spytałam słabo.
-Nie wiem kochana, ale cokolwiek się tobie stanie, zawsze będę ciebie kochać-odpowiedział czule. Nie rozumiem tego. Czemu on tak do mnie powiedział?
A potem już nastała tylko ciemność...
-Nie! Moja córka, żona, moja firma! Moi przyjaciele! Zostawcie mnie! Pomocy!!! Co ja zrobiłem wam!! Puszczajcie!!!!!
Na chodniku była biała róża.
I nic więcej.
Krzyki były bardzo dziwne.
Ale skądś znam ten głos...
Jaka córka?
Żona?
Tym bardziej dziwi mnie firma...
Co to ma być?
-Nie jestem potworem! Muszę pójść do mojej żony i córki! Zostawcie mnie!!-mężczyzna krzyczał wniebogłosy.
Na chodniku leżał portfel mężczyzny.
Ze zdjęciami.
Jednak nie wiem jakim.
Znowu żona, córka?
-Nie!!!!! To boli!!!!!! Puszczajcie!!!!!!!!!
Trzeci dzień, a ciągle te same krzyki.
Jednak do róży i portfela dołączyła się jeszcze jedna, malutka rzecz.
Świecący się odłamek diamentu.
-Od dzisiaj jesteś
Nagle się obudziłam. Nadal leżałam na chłodnej podłodze. Prędko się z niej podniosłam i otrzepałam spodnie.
Ciekawe co było po od dzisiaj jesteś.
Kim jest?
****************
Ten rozdział jest ostatni przed wakacjami. Chyba...
Pozdrawiam! York289
CZYTASZ
Epidemia
AdventureAngelica Cross, 18 lat. Dziewczyna jest pół sierotą. Po jakimś czasie zaczynają się tajemnice i zagadki. Zapraszam oraz pozdrawiam! AngrryFoox
