01. Épilogue

102 13 44
                                        


Dzisiaj był ostatni dzień w roku i ostatnia tegoroczna impreza. Cały dzień z Lucy poświęciliśmy na przygotowanie jej domu, posiłków, napoi oraz oczywiście samych siebie. Nie miała być to jakaś alkoholowa orgia, na której każdy z każdym wylądowałby prędzej, czy później w łóżku. Chcieliśmy czegoś innego, a tym czymś było przyjęcie w stylu lat dwudziestych. Dziewczyna uwielbiała te klimaty. Kiedy wszystko zostało przygotowane zaczęliśmy się przebierać w ubrania pasujące do tamtych lat. Ubrałem na siebie czarny frak, tego samego koloru spodnie. Pod niego założyłem białą, elegancką koszulę, a na mojej szyi zagościła czarna muszka. W kieszonce od marynarki miałem poszetkę. Natomiast Lucy ubrała czerwoną sukienkę na ramiączkach, która sięgała jej do kolan. Na szyi zawiesiła przepiękne białe perły, które uprzednio związała w coś na wzór supełka niedaleko ich końca. Między łokciami przewiesiła coś na wzór szalu z futrem. Gdy zakończyła układać fryzurę na jej głowie zagościła tego samego koloru, co sukienka opaska z piórem po boku. Pod sukienkę założyła czarne, siateczkowe rajstopy, a na stopy matowe szpilki w kolorze czerwonym. Kiedy byliśmy już gotowi pozostało nam oczekiwanie na pozostałych gości. Dowiedziałem się, że brunetka zaprosiła sporą ilość osób. Miała pojawić się cała elita z naszego liceum począwszy od grupy osób, do której sami należeliśmy kończąc na tych wszystkich napakowanych chłopakach ze szkolnej drużyny i ich dziewczynach oraz panienkach, które chciały nimi być. W końcu zaczęli przychodzić pierwsi goście, gdy tylko wybiła dwudziesta.

Tańczyliśmy, piliśmy oraz prowadziliśmy rozmowy na tematy, o których pewna grupa ludzi, jak uważałem prawdopodobnie nie miałaby pojęcia. Jednakże myliłem się i to bardzo. Powszechna teoria o chłopcach z drużyny i wszystkich sztucznych dziewczynach była błędna, byli doskonałymi rozmówcami. Każdy z nas dobrze się bawił w rytmie muzyki Louisa Armstronga. Dwójka moich przyjaciół korzystała z nieograniczonego dostępu do alkoholu, ale mimo to zachowywali się całkiem przyzwoicie. Zauważyłem, że nawet największe cnotki, bo inaczej nazwać ich nie mogłem porwał wir zabawy. Niestety jak przeczuwałem idealnie być nie mogło, ale w sumie cieszyłem się, że pewne osoby się przełamały do takich kroków. Odrobinę żałowałem wejścia do jednej z sypialni znajdujących się w domu mojej przyjaciółki.

Pozostała minuta do zakończenia po części dobrego, jak i fatalnego roku. Większość z nas wyszła na dwór i odliczała, a druga część robiła to w domu. Wraz z chłopcami ustawiłem fajerwerki do wystrzału. Można było usłyszeć głośne liczenie od dziesięciu. Kiedy już wybiła północ odpaliliśmy wcześniej ustawione race i je odpaliliśmy. Reszta zaczęła otwierać kilka butelek szampanów i nalewać je do długich kieliszków. Na niebie rozbłysło się od wielu kolorów, co wyglądało pięknie. Chwilę później, gdy całe widowisko na królestwie niebieskim się zakończyło podszedłem do dziewczyny, z którą zorganizowałem całe przyjęcie. Bez większego zastanowienia złożyłem na jej ustach pocałunek. Nie liczyłem się z konsekwencjami, bo i tak znając życie rano nic pamiętać nie będę. Dziewczyna się nie przeciwstawiła i przejęła inicjatywę wpijając się w moje usta.

Powoli dochodziła piąta, więc stwierdziłem, że to będzie dobry moment na powrót do domu. Niektórzy również zaczęli zbierać się do wyjścia. Mój wzrok przykuł nieco ciekawy obrazek tego, co alkohol robi z ludźmi. Ashton i Calum siedzieli na jednym fotelu przytuleni i omal nie pożerali sobie twarzy. Wyglądało to komicznie. Założę się, że nawet nie byli świadomi tego, co właśnie robią przez alkohol, który krążył w ich krwiobiegu i zaczął działać. W momencie, gdy stałem i obserwowałem ich zachowanie zebrała się wokół nich mała grupka ludzi, która robiła to samo, co ja. Nagle chłopcy zaczęli posuwać się o krok dalej, to był idealny moment, aby się stamtąd wydostać. Opuściłem przyjęcie po angielsku.

Zbliżałem się do domu, gdy nagle jakiś kierowca wyjechał na chodnik, którym szedłem. Obstawiam, że był pod silnym wpływem alkoholu, czy nawet narkotyków. Zanim się zorientowałem z impetem potrącił moją osobę. Światła, które widziałem do tej pory zgasły, a dźwięki były niesłyszalne dla moich uszu. Kilka chwil później straciłem przytomność. Czułem ogromny ból w żebrach, jak i całym ciele. Czy to był mój koniec?

⚫️⚫️⚫️

Cześć moje kochane dzieciaczki. 

Z przykrością kończę tę część Muke'a, ale żeby zacząć coś nowego trzeba też coś zakończyć. 

Chciałabym Wam podziękować za te wspaniałe pięć miesięcy, które poświęciłam, aby dla Was pisać właśnie to opowiadanie. Szczerze mówiąc, gdyby nie Wy ono nie miałoby tego czegoś, co zyskało. 

Ogromną motywacją do pisania były komentarze pewnej istoty, którą jest _umrzyj_. To właśnie niej dużo zawdzięczam w tym fanfiku. 

Ogólnie pragnę podziękować każdemu, kto jest czytelnikiem tego fanfiction. To dzięki Wam mamy miejsce w rankingu, dwa różne tysiące i osiągnięte dzisiaj dwieście gwiazdek. 

Na samym początku to opowiadanie miało mieć zupełnie inną koncepcję. Akcja miała rozgrywać się facebookowej fikcji, a chłopcy mieli być anonimowymi postaciami, które tam się znajdują. Jednak szybko zrezygnowałam z tego pomysłu. Relacja Luke'a i Michaela miała być na podstawie mojej przyjaźni z pewnym chłopakiem, którego poznałam w wyżej wymienionym miejscu. Na samym początku tak było, jednakże szybko odbiegłam od tego na cel związku chłopców. Pojawiły się tutaj też inne osoby niż tytułowi bohaterowie. Mianowicie te postacie oddają charaktery bądź sytuację/wydarzenia dotyczące moich internetowych przyjaciół. 

Zapewne zauważyliście często dodawane piosenki do mediów. Szczerze sama nie wiem, po co je dodawałam, ale później doszłam do wniosku, że pewne utwory dobrze komponują się z rozdziałami. Kilka dni temu stworzyłam playlistę z wszystkimi utworami, które się tutaj pojawiły i nie tylko, bo gdzieniegdzie były gify. https://open.spotify.com/user/olka.../playlist/39JzMKud0Uqg4Ka4YoBsek

Jeszcze raz chciałabym Wam podziękować za to wszystko i do zobaczenia w drugiej części, która pojawi się od razu po nowym roku. 

Ps. Druga część będzie kontynuowana w tej samej książce.

Kc Was

Ola xx

Internet Friends |Muke|Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz