Dwa tygodnie później
Obracałem się wokół własnej osi w niewygodniej todze, w której było mi okropnie gorąco. W głębi duży dziękowałem, że aula była klimatyzowana, bo inaczej mało kto by tam przeżył. Dalej do mnie nie docierał fakt, że dzisiaj dostanę dyplom ukończenia liceum i na dobrze pożegnam się z tą szkołą. Zostało mi niewiele czasu do wyjścia, ale szczerze mówiąc nie chciałem wychodzić z pokoju.
- Mogę wejść? - Usłyszałem ciche pukanie do drzwi i lekkie skrzypienie. Zza nich wyłonił się Michael ubrany identycznie, jak ja.
- Po co się pytasz, skoro doskonale wiesz, że możesz i to bez pukania oraz udawania wielce wychowanego chłopka? - Zapytałem i wybuchnąłem śmiechem na widok jego mało zadowolonej miny. - Oj, nie złość się królewno.
- Przypominam ci setny raz to ja jestem seme w tym związku, nie ty. - Skrzyżował ręce na klatce piersiowej i zmierzył mnie pseudo groźnym wzrokiem, co rozśmieszyło mnie jeszcze bardziej.
- Przypomnę ci to wtedy, gdy znów będę w ciebie wkładał. - Znacząco poruszyłem brwiami, na co Michael zrezygnowanie opadł na fioletowy, skórzany fotel.
- Mamy być za 15 minut na miejscu... - Westchnął, ponaglając mnie do wyjścia. Ostatni raz poprawiłem swoje włosy przez lustrem i byłem gotowy do wyjścia.
Mimo klimatyzacji na auli z czasem zrobiło się dość duszno. Kiedy dyrektor wyczytywał moje nazwisko szybko podniosłem się z miejsca i pobiegłem odebrać mój dyplom. Chwilę później dumnie wróciłem na swoje miejsce obok moich przyjaciół. Następna godzina niesamowicie się dłużyła i czułem, jakbym siedział na swoim miejscu od wielu godzin. Nie przypuszczałem, że jest tyle osób z naszego rocznika i cała ceremonia trwa tak okropnie długo. Przy wywoływaniu kolejnych osób z nazwiskiem zaczynającym się na "V" przysypiałem. Obudziłem się tuż przed końcem przemowy członków samorządu. Wtedy nadszedł moment, na który czekałem od dziecka. Na wyrzucenie w górę tych zabawnych czapeczek. Po parunastu minutach od zakończenia wszyscy rozeszliśmy się w swoje strony, a każdy się bardzo śpieszył.
Półtorej tygodnia później
Zdyszany, kłębek nerwów, czyli ja biegł ile posiadał sił w nogach, żeby zdążyć na odprawę. Spóźniłem się, bo w drodze na lotnisko zastał mnie korek. Michael wydzwaniał do mnie setki razy z pytaniem za ile będę i że nie mogę się spóźnić, a on sam nie chce lecieć na wakacje, które zaplanowaliśmy wspólnie.
Finalnie udało mi się w ostatniej chwili przejść odprawę i mogłem spokojnie czekać na wylot. Pierwszy raz w życiu opuszczałem Australię. Dodatkowo był to spontaniczny wyjazd. Zaplanowaliśmy go tydzień temu. Mieliśmy jedynie tydzień, żeby wszystko osobie zorganizować, a wybieranie pomiędzy Francją a Włochami z Michaelem stanowiło nie lada wyzwanie. Za żadne skarby świata nie chciał się zgodzić na wakacje na słonecznym, francuskim wybrzeżu, które jest przepiękne. Musiałem iść z nim na kompromis. Tydzień w jedynym państwie i tydzień w drugim, gdzie będziemy robić i zwiedzać wszystko, co tylko zechce Clifford. Nie podobał mi się ten pomysł, ale nie miałem innego wyjścia. Musiałem się na to zgodzić.
Naszym punktem docelowym we Francji było Cannes. Żałowałem, że nie udało nam się tutaj wcześniej przylecieć, wtedy gdy odbywał się festiwal filmowy. Pierwszy spacer po promenadzie był magiczny i od razu zakochałem się w tym mieście. Mike narzekał na wszystko, co ujrzał. Nic mu się tutaj nie podobało. Ogólnie, żadne miasto, które udało nam się odwiedzić w ciągu całego tygodnia mu nie pod pasowało. Jak to określił, to była jedna wielka nuda. Nie zgadzałem się z nim w ani jednym maleńkim procencie.
Następny tydzień spędziliśmy na zwiedzaniu Wenecji i Mediolanu. Był o wiele bardziej zadowolony byciem we Włoszech, aniżeli we Francji. Muszę przyznać, że spodobało mi się tutaj i mógłbym ponownie tutaj wrócić. Clifford nalegał, żebyśmy polecieli też do Rzymu i nie za bardzo cieszył mnie ten pomysł. Miałem chwilowo dość przemieszczania się z miejsca na miejsce, ale nie mogłem protestować, bo przecież takie warunki ustalił na samym początku. Jego jeszcze gorszym pomysłem, który na początku taki się wydawał było pojechanie do chorwackiej Puli, bo jak to stwierdził, jest blisko i szkoda by było, gdybyśmy się tam nie znaleźli na chociaż jeden dzień. Przedostatniego dnia zdecydowaliśmy się tam udać i naprawdę było warto. Miasto było piękne, ale nie tak, jak te francuskie. Miało swój klimat i uznaliśmy, że za rok na pewno wrócimy do tego kraju, a resztę Europy odwiedzimy, gdy tylko nadarzy się takowa okazja.
CZYTASZ
Internet Friends |Muke|
Fanfic❝Luke w ramach zakładu miał rozkochać w sobie przypadkowego chłopaka z internetu. Los chciał tak, że trafił na Michaela. Wkrótce zabawa przerodziła się, w coś zupełnie innego niż było zamierzone na początku. ❞ ©vangoghmilkshake 2016/18 Pierwsza częś...
