TAK! WŁAŚNIE! WIĘC MAM NADZIEJĘ, ŻE WYBACZYCIE MI OSTATNIE NIEOBECNOŚCI XD
Jest to zaległy maraton, wywalczony dla was przez @Kamatran i @MayaHiroyuki z którym zwlekałam prawie że.. rok ;-;
No ale! Wreszcie wzięłam się w garść, kopnęłam w zacne 4 litery, (zeżarłam kilo czekolady.. '-'), i jest!
UWAGA! Całość będzie się składać z 4-5 rozdziałów na tydzień, które jeśli nic mi nie przeszkodzi, pojawiać się będą przez 3 tygodnie! mam nadzieję, że taka opcja was zadowoli XD (łącznie planuję ok. 13 rozdziałów)
Ciężko się sprawdza taką ilość tekstu, więc możliwe błędy ;-;
Miłego czytania!
*&*&*&*&*&*&*&*&*&*&*&*&*&*&*&*&*&*&*&*&
(Jessica)
Krążyłam po kuchni, starając się uspokoić i jakoś zebrać myśli, jednak za każdym razem gdy spoglądałam w jej stronę wszystko na powrót zaczynało się we mnie gotować. Siedziała przy stole starając się zachować względną równowagę, jednak jej świecące oczy i czerwona twarz jasno dawały do zrozumienia, ile jakiś czas temu wypiła.
- Po prostu nie wierzę! - Jak dotąd były to jedyne przyzwoite słowa, które potrafiły przejść mi przez gardło.
- Nie wierzysz w wiele rzeczy, weź nie dramatyzuj...
- Nie dramatyzuj?! Dziecko, jak inaczej mam reagować, gdy widzę cię w takim stanie?! Otworzyć szampana?!
- A masz?
Z ogromnym trudem powstrzymywałam się przed podejściem i doprowadzeniem jej do porządku, jednak zdawałam sobie doskonale sprawę z tego, że przez długi czas miałabym to sobie za złe i nic dobrego by z tego nie wyniknęło.
Otworzyłam okno by wpuścić do środka więcej powietrza, zawieszając wzrok na swojej córce której miałam nadzieję nie oglądać więcej w takim stanie.
- Dlaczego?.. - Zapytałam. - Dziecko zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś niepełnoletnia?!
- Tylko do końca roku..
- Ale jednak! Obiecałaś mi przed wyjazdem, że doprowadzisz się do porządku!
- To tylko kilka kolejek, nie dramatyzujmy!
- NIE DRAMATYZUJMY?! Przestań zachowywać się jak!- - W tym momencie ugryzłam się w język, nie mając zamiaru kończyć zdanie które samo cisnęło mi się na usta.
- A jak KTO mam się zachowywać?! - Podniosła na mnie głos, spoglądając swoimi jasnymi oczami. - Jak TY?! Ciekawe! Nie zapominajmy KTO zajmował się mną zajmował, gdy CIEBIE nigdy nie było!
- Czyli to moja wina?! - Czułam, jak powoli puszczają mi ostatnie nerwy.
- A kogo innego?! Zawsze o wszystko obwiniasz ojca, a sama nie jesteś lepsza!
- Rozmawiałyśmy już o tym! Przestań wracać do tego tematu!
- O nie, będę do niego wracać gdy będę miała ochotę i nie zabronisz mi tego! - Wstała od stołu, jednak zrobiła to zbyt nagle co poskutkowało utrata przez nią równowagi. Nim jednak zdążyłam podejść, oparła się o stół utrzymując równowagę. - I nie rozmawiałyśmy o TYM, bo TEGO tematu zawsze unikasz! Dlaczego?!
- Dlaczego to zawsze zbacza na ten temat?! Wyraziłam się jasno, że NIE CHCĘ O NIM ROZMAWIAĆ!
- ALE!-