Ten weekend był dla Zu bardzo pracowity. W sobotę była w pracy od rana do popołudnia, więc nie miała zbyt wiele czasu na naukę. W niedzielę jednak od samego rana wzięła się ostro za przedmioty ścisłe, z których zaraz miał być sprawdzian. Jednak nie dane było jej uczyć się długo, ponieważ po południu usłyszała pukanie do drzwi.
Dziewczyna niechętnie oderwała się od nauki i poszła otworzyć. Trochę zajęło jej rozpoznanie sąsiada, który dzisiaj ubrał się wyjątkowo odświętnie. Zakuro zaczęła gorączkowo myśleć, czy dziś jest jakieś święto.
- O, dzień dobry, Nishimiya! - pan Watanabe widocznie się ucieszył na jej widok.
- Dzień dobry. - uśmiechnęła się szatynka. - Bardzo ładnie pan dzisiaj wygląda.
Sąsiada wyraźnie ucieszył ten komplement. Przeczesał swoje siwe włosy i uśmiechnął się szeroko.
- Dziękuję, mamy z żoną rocznicę i chcę ją czymś zaskoczyć. - wyznał, a Zu mentalnie odetchnęła z ulgą. - Mam z tego powodu do ciebie małą prośbę.
- Słucham.
- Mogłabyś się zająć Puszkiem?
Zakuro uśmiechnęła się uprzejmie. Puszek był psem państwa Watanabe. Owczarkiem niemieckim, tak dokładniej. Zu lubiła psy i chętnie pomagała sąsiadom, gdy ci gdzieś wyjeżdżali. Jednak dzisiaj nie miała ochoty się nim zajmować... Ale nie miała serca odmawiać starszemu panu w tak ważnym dla niego dniu.
- Oczywiście. I tak miałam gdzieś dzisiaj wyjść, więc wezmę Puszka ze sobą. - oznajmiła.
- Och, to świetnie! Nie wiem, jak mam ci dziękować!
Zakuro tylko się uśmiechnęła.
Już po chwili w jej salonie siedział Puszek w swoim legowisku. Zu nalała mu wody do miski i dała trochę swojego obiadu, który zostawiła. Psu najwyraźniej bardzo przypadło to do gustu, bo od razu zaczął się zajadać.- Potem pójdziemy na spacer. - oznajmiła Zakuro i wróciła do nauki.
Po godzinie stwierdziła, że czas poszukać prezentu Saki. Zwlekła więc swoje cztery litery z kanapy, zapięła smycz Puszkowi i razem wyszli z domu. Pies był tak energiczny, że niemalże wyrywał smycz Zu z rąk. Wkrótce jednak dziewczyna zapanowała nad potworem i poszła z nim na spacer do parku. Chodziła z nim dobre pół godziny, a temu wciąż było mało. Wszystko obwąchiwał, jakby był tu pierwszy raz, a przecież państwo Watanabe często z nim tu przychodzili. W końcu po dłuższym czasie Zu skierowała się z podopiecznym pod księgarnię. Na szczęście było tam miejsce, by przywiązać Puszka. Gdy smycz była już zawiązana, pies posłusznie usiadł i zamerdał ogonem.
- Siedź i poczekaj tu na mnie, dobrze? - szatynka poklepała Puszka, na co ten zaszczekał jakby w odpowiedzi.
Nishimiya weszła do księgarni i rozpoczęła dwoje poszukiwania. Obeszła wszystkie działy po sześć razy i nigdzie nie widziała ostatniego tomu cyklu romansideł Saki. Rozgorączkowana już miała zapytać obsługę o pomoc, gdy nagle...
- Jest! - niemal krzyknęła.
Na najwyższej półce dumnie prezentowało się opasłe tomisko z tytułem na grzbiecie. Zu najpierw stanęła na palcach, a gdy to nie starczyło zaczęła skakać, by dosięgnąć upatrzonej książki. Niestety, jej wzrost jednak czasem dawał się we znaki.
Co za upokorzenie... pomyślała z zażenowaniem.
Nagle poczuła jakiś ucisk w talii i po chwili była już na wysokości książki. Wydała z siebie bliżej niezidentyfikowany dźwięk, który prawdopodobnie miał być piskiem przerażenia i spojrzała z zaskoczeniem w dół za siebie. Jej oczy napotkały złote spojrzenie Bokuto, który uśmiechał się do niej promiennie, trzymając ją wysoko w gorze, jakby była piórkiem.
![](https://img.wattpad.com/cover/212622951-288-k60013.jpg)
CZYTASZ
Zaczęło się od focha... - Bokuto Kōtarō x OC
FanfictionW pierwszej klasie liceum Bokuto Kōtarō zrobił sobie z Nishimiyi Zakuro wroga... Nieświadomie, ale jednak. W drugiej klasie nadarza mu się okazja, by to naprawić. Czy wykorzysta te okoliczności? ~*~ Przypomniało jej się pytanie Akihiro: Kochasz go? ...