Perspektywa Margaret.
Rano obudził mnie telefon. Wstałam zanim dźwięk budzika mnie rozzłości całkowicie. To był normalny dzień. Wolnym krokiem udałam się do kuchni. Zrobiłam sobie kawę z ekspresu. Później zaniosłam ją do stolika. Zajrzałam też do swojej ulubionej gazety ,,Moda na okrągło". W sumie i tak nic ciekawego tam nie znalazłam. Nie siedząc za długo przebrałam się w strój do joggingu. Założyłam słuchawki włączyłam sobie piosenkę ,,Something Good" wykonawcy Alt-J. Bardzo lubię ten utwór. Wyszłam z domu i pobiegłam. Moja trasa jest dosyć prosta. Bieganie to moja pasja od małego. Nim się postrzegłam telefon dał mi sygnał, że mam się zbierać na wykład. Wbiegłam do mieszkania. Szybkim tempie i zaczęłam się szykować. Ubrałam się na galowo. I postanowiłam zadzwonić do Amelii, mojej przyjaciółki by ustalić czy się dziś widzimy. Niestety nie odbierała, a ja wybiegłam z domu trzymając w jednej dłoni telefon, a drugą zamykając drzwi. Byłam zdenerwowana na wykładach nie mogłam się skupić. Kiedy wyszłam odetchnęłam z ulgą, że zauważyłam swoje przyjaciółki.
- Dzwoniłam do ciebie Amelia odbieraj telefon czasem. -mówiłam poirytowana. Patrząc na nią z poważną miną.
- Wybacz kochana. Wynagrodzę ci to drinkiem. -mówiła rozbawiona.
- Nie jestem przekonana. Powinnam się uczyć. -zastanawiałam się co zrobić.
- Ja wiem -powiedziała Julia. Chwyciła nas obie za dłonie i poprowadziła do baru, który był niedaleko.
- Siadamy tutaj. Dziś ja rządzę wami. -mówiła Julia. Rozmowa dalej toczyła się o różnych mało istotnych rzeczach.
- Będzie impreza u Alana. Oczywiście musimy tam być. A właśnie jesteście razem? -pytała Amelia trzymając kieliszek w reku.
- To skomplikowane. -odparłam cicho.
- Co przeleciał cię i tyle?
- To nie tak. -starałam się wyjaśnić im jak to wygląda.
- To jak? Wytłumacz? -zaśmiała się lekko.
- On nie chcę teraz nic poważnego spotykamy się często. Sam seks jest świetny po co to zmieniać? -zaśmiałam się chociaż wiedziałam, że robię dobrą minę do złej gry. W końcu komu pasuje taki dziwny układ.
- Czyli jednak przyjaciele do łóżka. -naciskała na mnie dalej.
- Dobra dziewczyny, spokojnie. Mamy drinki pijmy i nie spierajmy się kto z kim sypia. -uspokoiła sytuacje Julia.
- Racja -wzięłam kieliszek do ręki i piłam z wymuszonym uśmiechem na twarzy.
- A właśnie byłaś w końcu na tej sesji w Chorwacji? -pytała Amelia
- Tak ale nie polecam. Hotel niby pięciogwiazdkowy a czułam się jak w motelu. -mówiła Julia.
- No tak ja ostatnio też byłam we Włoszech, a tam basen mniejszy niż w mojej willi. Bardzo to śmieszne. -mówiąc to leciały kolejne drinki. Rozmowa przebiegała dobrze. Więcej bredzenia i jeszcze więcej alkoholu. Za wiele nie pamiętam tylko szum w głowie. I drogę do domu, ale to jak przez mgłę. Później zobaczyłam już tylko sofę w salonie i nie mając sił zasnęłam na niej. Następnego ranka obudził mnie dźwięk za oknem. Jakby ktoś robił remont. Wstałam ciężkim krokiem. Zauważyłam ze nie mam telefonu. Zaczęłam go szukać w mojej torbie. Wpadłam w panikę. Zadzwoniłam do baru, ale nie znaleźli niczego z tamtego wieczoru. Dałam ogłoszenie na Facebooka. Przy okazji zostałam dzisiaj w domu. Wyszłam tylko kupić nowy telefon. W końcu bez niego czuje się jak bez reki. Później zaszyłam się w łóżku. Aż przespałam cały dzień. Kac jednak robi swoje. Wstałam około 19:05 i postanowiłam ogarnąć telefon i siebie na imprezę u Alana. Wzięłam prysznic, ubrałam się, zrobiłam makijaż i wyszłam z domu. Wyglądałam świetnie choć wcale się tak dobrze nie czułam. Przy wejściu spotkałam przyjaciółki i weszłyśmy razem. Cała impreza była bardzo duża. Ale w takim pałacu jakim jest jego dom trudno nie korzystać. Widząc butelkę wina chwyciłam ją i zaczęłam pić.
- Czy ładnie tak pić z butelki młoda damo. -mówił jakiś głos z tyłu. Aż się wystraszyłam, wylewając trochę wina na sukienkę.
- Nie strasz mnie! Chcesz bym dostała zawału! -w tym czasie on chwycił butelkę z mojej reki i napił się wina. Moja dłoń poczuła jego ciepło. Później odłożył alkohol na stół. Po czym pocałował mnie namiętnie.
- Twoje usta smakują jak wino rocznik 1990. Ale chyba muszę jeszcze raz spróbować. -pocałował mnie jeszcze raz. Nogi pode mną się ugięły. Działała na mnie ta jego dziwna charyzma.
- I jak? -mówiłam będąc w jego objęciach.
- Zdecydowanie 1990 rocznik. Widzimy się kochanie później? Może znowu wpadnę na szybki numerek z tobą w roli głównej? -mówiąc to złapał mnie za tyłek.
- Jasne ze tak. -odpowiedziałam. Bo co innego mogłam odpowiedzieć.
- Świetnie. Lecę kochanie do później. - i pobiegł witać gości. Zawsze wpadał na szybki numerek. Czasem wydaje mi się, że chodziło mu tylko o jedno. Zajęłam się sobą wiem, że piłam dosyć dużo. Leciały wina, szampany i inne trunki. Wyszłam się przewietrzyć w sumie bardziej zapalić papierosa. Paliłam aż uznałam ze pójdę do domu. Nagle szpilki okazały się złym pomysłem. Ciężko było utrzymać w nich równowagę a co dopiero iść. Nie pamiętam ile przeszłam. Usłyszałam hałas jakby ktoś szedł za mną. Pomyślałam, że mi się wydaje. Było coraz ciemniej i bardziej samotnie bez domów. Usłyszałam ponownie hałas obróciłam się powoli. Ujrzałam mężczyznę. Chwycił mnie, a ja zaczęłam krzyczeć i się wiercić.
- Puść mnie! Ratunku zostaw mnie. - mówiłam wyrywając się i walcząc o życie.
- Spokojnie nic ci nie zrobię -mówił mi to do ucha. Pomyślałam, że to psychopata i wyrywałam się nadal. Nagle on wyciągnął jakaś tkaninę. Przyłożył mi do twarzy. A ja poczułam jak odpływam. Nie czułam nic oprócz stanu obojętności. Oczy zrobiły się ciężkie. Mój mózg przestał działać. Oddałam się całkowicie na pastwę i łaskę tego brutala. Ogarnęła mnie błogość i sen.
CZYTASZ
Zły
Misterio / SuspensoNie chciałem jej tego zrobić, lecz tak bardzo jej pragnąłem. Wszystko co robię jest dla jej dobra, choć czasem zmusza mnie do złego. Nigdy bym jej nie skrzywdził specjalnie. Była taka niewinna i beztroska kiedy ją dostrzegłem. Teraz na zawsze pozost...
