Konferencja była strasznie długa. Kiedy w końcu wsiadłem do samochodu, byłem szczęśliwy. Mogąc jechać do domu. Jechałem tak spokojnie, włączyłem radio i droga szybko mi upłynęła. Nie widziałem cie od jakiś trzech godzin może dwóch. W każdym razie już tęskniłem za tobą. Każda minuta była bez ciebie straszna. Zaparkowałem swoje auto przed domem i weszłem do mieszkania. Otworzyłem drzwi. Ucieszyłem się widząc ciebie. Niestety byłas strasznie spieta i smutna. Widziałałem w twoich oczach strach. A mnie nie oszukasz Margaret.
-Witaj kochanie -powiedziałem to wieszając kurtkę.
-Witaj skarbie -lekko drżał jej głos.
-Wszystko dobrze? -zapytałem. To było całkiem dziwne.
-Tak chyba się położe. Coś boli mnie głowa -znikła za drzwiami sypialni. Zamykając je dokładnie.
To było strasznie dziwne. Weszłem do domu i udałem się do kuchni. Otworzyłem lodówkę wyjąłem puszkę piwa i poszłem do gabinetu. Usiadłem na krześle. Po czym chciałem zając się papierami firmowymi. Niestety nie było ich w pierwszej szufladzie. Ogladałem w kolejnej i w kolejnej. W końcu znalazłem je na biurku. Dobrze pamietałem ze chowałem te kartki. Nigdy nie zostawiam niczego ważnego na biurku. Zajrzałem do mojej szafki z przeszłości. Tak ją nazywam. Zielona teczka była nie zamknieta. Wiedziałem co się dzieje. Wypiłem całe piwo na raz, i zajrzałem do sypialni. Nie było tam nikogo. Ujrzałem cie w salonie ogladałaś zdjęcia przy komodzie. Lubiłaś to robić kilka razy dzinnie. Podeszłem do ciebie szybko.
-Hej myślisz ze możesz sobie tak grzebać w moim gabinecie -chwyciłem ją za ramie.
-Przepraszam ja nie chciałam -mówiła to cicho.
-Czemu to zrobiłaś. Co odpowiadaj do cholery! -krzyczałem i mocniej ścisnołem jej ramie.
-Puść mnie, to boli! -szarpała się i krzyczała.
-Odpowiedz bo cie zabije suko -chwyciłem jej ramie mocniej i mocniej. Nie mogłem opanować gniewu. W końcu szarpnąłem mocniej za jej ramie. Az upadła na stolik przy kanapie. Widziałem jak z nosa leciała jej krew. Oprzytomniałem wtedy. Podeszłem do niej bliżej. Wyciągnąłem do niej dłoń by pomoc jej wstać.
-Zostaw mnie ty cholerny psychopato! -krzykła ze złości. Po czym wstała wolno, i udała się do łazienki.
-Przepraszam nie chciałem ci tego zrobić. Przeciez wiesz ze cie kocham -mówiłem to z żalem w głosie. Słyszałem jedynie tylko płacz za dzrwiami łazienki. W końcu wyszła. Była zapłakana z bandrzem na kolanie. A chusteczką tamowała krwawienie z nosa.
-Zadzwonił telefon. Odebrałam go tylko. To była twoja ciotka Megan. Później postanowiłam tylko zajrzeć do szuflad. Przypadkowo znalazłam ziloną teczkę. Przeczytałam o tym co się stało z twoją rodziną. Robisz wielką awanture o coś takiego? -zapytała mnie, patrząc na moją twarz.
-Nie chciałem żebyś to wiedziała. Nigdy nikomu nie żaliłem się na temat mojej przeszłości -powiedziałem to z żalem w głosie.
-Nie powinnam tego robić. Chciałam cie przeprosić, i powiedziec ze mi przykro. To co przezyłeś jest straszne. Lecz po tym co się tu wydarzyło, nie zrobię tego. Nie przeprosze cie, bo zachowałeś się jak dupek -powiedziała to stanowczo.
-Przepraszam. Czasem nie panuje nad gniewem. Moja ciotka źle mnie wychowywała. Była ostra i nie raz mnie biła. Dlatego taki jestem -mówiąc to zbliżyłem się do niej. Po czym objąłem ją mocno.
-Mam tylko ciebie. Nie mogę cie stracić. Obiecuje ze to się nie powtórzy. Wiesz juz o mnie wszystko. Lecz nadal nie możesz wchodzić do gabinetu -oznajmiłem chłodno. Później już było wszystko dobrze. Bo przecież po burzy zawsze przyjdzie słońce. A moim słońcem jesteś ty Margaret.
CZYTASZ
Zły
Misteri / ThrillerNie chciałem jej tego zrobić, lecz tak bardzo jej pragnąłem. Wszystko co robię jest dla jej dobra, choć czasem zmusza mnie do złego. Nigdy bym jej nie skrzywdził specjalnie. Była taka niewinna i beztroska kiedy ją dostrzegłem. Teraz na zawsze pozost...
