20. Emocjonalność

435 16 0
                                        

Konferencja była strasznie długa. Kiedy w końcu wsiadłem do samochodu, byłem szczęśliwy. Mogąc jechać do domu. Jechałem tak spokojnie, włączyłem radio i droga szybko mi upłynęła. Nie widziałem cie od jakiś trzech godzin może dwóch. W każdym razie już tęskniłem za tobą. Każda minuta była bez ciebie straszna. Zaparkowałem swoje auto przed domem i weszłem do mieszkania. Otworzyłem drzwi. Ucieszyłem się widząc ciebie. Niestety byłas strasznie spieta i smutna. Widziałałem w twoich oczach strach. A mnie nie oszukasz Margaret.
-Witaj kochanie -powiedziałem to wieszając kurtkę.
-Witaj skarbie -lekko drżał jej głos.
-Wszystko dobrze? -zapytałem. To było całkiem dziwne.
-Tak chyba się położe. Coś boli mnie głowa -znikła za drzwiami sypialni. Zamykając je dokładnie.
To było strasznie dziwne. Weszłem do domu i udałem się do kuchni. Otworzyłem lodówkę wyjąłem puszkę piwa i poszłem do gabinetu. Usiadłem na krześle. Po czym chciałem zając się papierami firmowymi. Niestety nie było ich w pierwszej szufladzie. Ogladałem w kolejnej i w kolejnej. W końcu znalazłem je na biurku. Dobrze pamietałem ze chowałem te kartki. Nigdy nie zostawiam niczego ważnego na biurku. Zajrzałem do mojej szafki z przeszłości. Tak ją nazywam. Zielona teczka była nie zamknieta. Wiedziałem co się dzieje. Wypiłem całe piwo na raz, i zajrzałem do sypialni. Nie było tam nikogo. Ujrzałem cie w salonie ogladałaś zdjęcia przy komodzie. Lubiłaś to robić kilka razy dzinnie. Podeszłem do ciebie szybko.
-Hej myślisz ze możesz sobie tak grzebać w moim gabinecie -chwyciłem ją za ramie.
-Przepraszam ja nie chciałam -mówiła to cicho.
-Czemu to zrobiłaś. Co odpowiadaj do cholery! -krzyczałem i mocniej ścisnołem jej ramie.
-Puść mnie, to boli! -szarpała się i krzyczała.
-Odpowiedz bo cie zabije suko -chwyciłem jej ramie mocniej i mocniej. Nie mogłem opanować gniewu. W końcu szarpnąłem mocniej za jej ramie. Az upadła na stolik przy kanapie. Widziałem jak z nosa leciała jej krew. Oprzytomniałem wtedy. Podeszłem do niej bliżej. Wyciągnąłem do niej dłoń by pomoc jej wstać.
-Zostaw mnie ty cholerny psychopato! -krzykła ze złości. Po czym wstała wolno, i udała się do łazienki.
-Przepraszam nie chciałem ci tego zrobić. Przeciez wiesz ze cie kocham -mówiłem to z żalem w głosie. Słyszałem jedynie tylko płacz za dzrwiami łazienki. W końcu wyszła. Była zapłakana z bandrzem na kolanie. A chusteczką tamowała krwawienie z nosa.
-Zadzwonił telefon. Odebrałam go tylko. To była twoja ciotka Megan. Później postanowiłam tylko zajrzeć do szuflad. Przypadkowo znalazłam ziloną teczkę. Przeczytałam o tym co się stało z twoją rodziną. Robisz wielką awanture o coś takiego? -zapytała mnie, patrząc na moją twarz.
-Nie chciałem żebyś to wiedziała. Nigdy nikomu nie żaliłem się na temat mojej przeszłości -powiedziałem to z żalem w głosie.
-Nie powinnam tego robić. Chciałam cie przeprosić, i powiedziec ze mi przykro. To co przezyłeś jest straszne. Lecz po tym co się tu wydarzyło, nie zrobię tego. Nie przeprosze cie, bo zachowałeś się jak dupek -powiedziała to stanowczo.
-Przepraszam. Czasem nie panuje nad gniewem. Moja ciotka źle mnie wychowywała. Była ostra i nie raz mnie biła. Dlatego taki jestem -mówiąc to zbliżyłem się do niej. Po czym objąłem ją mocno.
-Mam tylko ciebie. Nie mogę cie stracić. Obiecuje ze to się nie powtórzy. Wiesz juz o mnie wszystko. Lecz nadal nie możesz wchodzić do gabinetu -oznajmiłem chłodno. Później już było wszystko dobrze. Bo przecież po burzy zawsze przyjdzie słońce. A moim słońcem jesteś ty Margaret.

ZłyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz