9. Jasność umysłu

772 19 0
                                        

Perspektywa Margaret.
Każdego dnia zdobywałam jego zaufanie. Nie było to zbyt ciężkie. Debil dawał sobą nieźle manipulować. Czekałam na odpowiednią okazje. Czytałam w wielu kryminałach, by utrzymywać dobre relacje z psychopatami. Kiedy zaskarbi się ich zaufanie, nadarza się chwila by uciec. Mijały dni, za dniem. Miałam dosyć już liczenia na jego łaskę. Otworzyły się drzwi. Wszedł do piwnicy. Słyszałam jego kroki na schodach. Wtedy wiedziałam co chce mu powiedzieć.
-Chce się umyć. Od tygodnia się nie myłam. Znowu źle pachnę. -powiedziałam mu to łagodnie, i miło. Nawet mi się to udało.
-Zaraz przyniosę wiadro. -oznajmił mi to chłodno. Ja mu dam wiadro, niech sam się tak myje.
-Czekaj, proszę. Chce iść do łazienki. Wykąpać się jak normalny człowiek. Przecież możesz mi zaufać -mówiłam spokojnie. Może wezmę go na litość.
-Skąd mam pewność ze mi nie uciekniesz? -zapytał. Cwany jest pomyślałam.
-Chyba mi ufasz, w końcu jesteśmy razem kochanie. -odparłam słodkim głosem. Na pewno go przekonam. Nieoczekiwanie wstał i wziął line z podłogi. Dziwne ze tam była, nawet jej nie zauważyłam. Podszedł do mnie chwycił moje ręce odpiął je, by po chwili je związać. Strasznie mnie już to bolało. Nie miałam siły. Prowadził mnie do wyjścia po schodach. Ujrzałam światło i normalność. Byłam szczęśliwa.
Zaprowadził mnie do kuchni. Usiadłam, a on mnie nakarmił. To było dziwne, ale czułam się o wiele lepiej mogąc normalnie zjeść przy stole.
Później ciągnął mnie gdzieś. Aż w końcu stanęliśmy pod drzwiami łazienki, jak dobrze myślałam. Odplątał mi jedna rękę, lecz druga była ciągle związana gruba liną.
-Teraz możesz się myć. Jeśli będziesz chciała wyjść pociągnij trzy razy za line -powiedział to z obojętnością. Ucieszyłam się tak z tego, że będę mogła normalnie się umyć. Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że będę się cieszyć z takich prostych rzeczy, jak umycie się pod prysznicem. Ucałowałam go w usta z radości.
-Dziękuje. Wiele to dla mnie znaczy -powiedziałam to i udałam się do łazienki. Zamknęłam drzwi. Wiedziałam ze będzie za mną czekać. Rozebrałam się i weszłam do kabiny. Od tak dawna marzyłam o tej chwili. Woda leciała po mojej buzi, włosach, i plecach. Użyłam jakiegoś ładnie pachnącego żelu, nawet nie był aż tak męski. Wtedy pomyślałam, że to dziwne, że facetom wystarczy jeden żel do umycia. Gdy nam kobietom potrzebne jest milion odżywek, szamponów, żelów, i kremów do pielęgnacji. Gdy skończyłam wytarłam się ręcznikiem. Ubrałam się, ponownie w moje ubrania. Niestety nie miałam nic innego, do zmiany. Spojrzałam na ścianę i mnie olśniło. Było tam okno. Co prawda małe, ale wiedziałam, że uda mi się uciec. Tylko ta lina trochę przeszkadzała. Jakoś jedną ręką udało mi się ją odplątać, trochę to trwało. Postanowiłam przywiązać ją, do klamki od kabiny prysznica. Kiedy miałam obie ręce wolne, pociągnęłam za klamkę od okna. Otworzyło się ciężko. Było dosyć wysoko, więc przyciągnęłam kosz z brudną bielizna. Stanęłam na nim, licząc ze się nie złamie. Złapałam się parapetu i mocno podciągnęłam. Upadłam na ziemie. Nawet nie przeszkadzało mi to, ważne ze byłam wolna. Zobaczyłam przed sobą las. Nie miałam wyboru udałam się prosto do niego. Biegłam przed siebie, nie zwracając uwagi na nic co mijałam. Drzewa były wielkie. Wszędzie pełno krzaków i zarośli. Nawet zaczepiłam się o jedno z drzew, aż rozdarłam kawałek sukienki. Zaczęłam krzyczeć do ludzi.
-Ratunku! Pomocy -wołałam o pomoc w panice. Nikt nie odpowiedział, a moje słowa rozniosły się, głuchym echem. Nagle dostrzegłam go biegnącego za mną. Zrozumiałam, że moje krzyki były błędem. Biegłam tak szybko jak tylko mogłam. Niestety byłam wykończona, normalnie uciekłabym bez problemu. Lecz teraz nie wiedziałam jak to się skończy. Może znowu wyląduje w piwnicy. Nagle moje nogi zahaczyły się, o zarośla. Przewróciłam się, wtedy poczułam zimno ziemi. On zbliżył się do mnie.
-Zostaw mnie! -wrzasnęłam, będąc na ziemi.
-Przestań kochanie -odpowiedział. Czołgałam się po ziemi. Odpychając się rękoma do przodu. Krzyczałam znowu lecz nikt mnie nie słyszał. On przyłożył mi dłoń do ust. Serce zaczęło walić mi szybciej. Spanikowałam wtedy. Ujrzałam gałąź w jego dłoniach. Ogarnął mnie strach. I myśl czy mnie zabije? Widziałam jak gwałtownie walnął mnie w głowę, wyrywałam się, ale nie miałam szans. Był za silny. Później poczułam tylko ten straszny ból głowy. Oddałam się w zapomnienie. Nie mogłam zrobić nic w tamtym momencie. Odpłynęłam całkowicie ciałem i myślami. Tu czułam się bezpieczniej, mogąc żyć w swoim świecie. Mając normalna jasność umysłu.

ZłyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz