Perspektywa Margaret.
Nie potrafiłam zasnąć. Kręciłam się na łóżku długi czas. W głowie miałam pełno myśli. Postanowiłam udać się do salonu. Lubiłam tam przebywać. Ogladałam zdjęcia na komodzie, nie potrafiąc sobie nic przypomnieć.
-Hej myślisz ze możesz sobie tak grzebać, w moim gabinecie -chwycił mnie za ramie.
-Przepraszam, ja nie chciałam -mówiłam to cicho.
-Czemu to zrobiłaś. Co, odpowiadaj do cholery! -krzyczał i mocniej ściskał moje ramie.
-Puść mnie, to boli! -szarpałam się i krzyczałam, ale on nie przestawał.
-Odpowiedz bo cie zabije suko -chwycił moje ramie mocniej i mocniej. Krzyczałam i starałam się wyrwać. Niestety nim się postrzegłam szarpnął mną z taką siłą, ze upadłam na stolik obok kanapy. Poczułam uderzenie. Trwało to wszystko parę sekund. Czułam krew płynącą po moich ustach i szyi. Później dostrzegłam kolano, całe we krwi. Zobaczyłam rozwalony stolik i ból który przyszywał całe moje ciało. Ledwo uniosłam swoje ciało. On podszedł do mnie i wyciągnął rękę, lecz nie chciałam jego pomocy.
-Zostaw mnie ty cholerny psychopato! -krzyknełam ze złości. Po czym wstałam wolno i udałam się do łazienki.
-Przepraszam nie chciałem ci tego zrobić. Przeciez wiesz ze cie kocham -mówił to z żalem w głosie. Miałam to gdzieś. Zamknełam się w łazience. Zaczełam płakać opierając się plecami o drzwi. Kiedy się pozbierałam, podeszłam do lustra. Zobaczyłam ze wyglądam strasznie. Pomyślałam co by było gdyby był to szklany stolik, a nie drewniany. Z górnej szafki nad lustrem wyciągnełam bandarz, którym owinełam swoje kolano. Wyciągnełam tez chusteczke by zatamować krew z nosa. Wyszłam z łazienki. Zobaczyłam jak stoi przejęty.
-Zadzwonił telefon. Odebrałam go tylko. To była twoja ciotka Megan. Później postanowiłam tylko zajrzeć do szuflad. Przypadkowo znalazłam ziloną teczkę. Przeczytałam o tym co się stało z twoją rodziną. Robisz wielką awanture o coś takiego? -zapytałam patrząc prosto na jego twarz. Nie mogłam uwierzyć ze zdenerwował się o coś takiego.
-Nie chciałem żebyś to wiedziała. Nigdy nikomu nie żaliłem się na temat mojej przeszłości -powiedział to z żalem w głosie.
-Nie powinnam tego robić. Chciałam cie przeprosić, i powiedziec ze mi przykro. To co przeżyłeś jest straszne. Lecz po tym co się tu wydarzyło, nie zrobię tego. Nie przeprosze cie, bo zachowałeś się jak dupek -powiedziałam to stanowczo. Nadal czułam ból psychiczny i fizyczny.
-Przepraszam. Czasem nie panuje nad gniewem. Moja ciotka źle mnie wychowywała. Była ostra i nie raz mnie biła. Dlatego taki jestem -mówiąc to zbliżył się do mnie. Po czym objął mocno.
-Mam tylko ciebie. Nie mogę cie stracić. Obiecuje ze to się nie powtórzy. Wiesz juz o mnie wszystko. Lecz nadal nie możesz wchodzić do gabinetu -oznajmił mi to chłodno. Zrozumiałam ze jest cos jeszcze, czego nie wiem. Postanowiłam ze odnajde prawdę. Skoro skrywał coś takiego to czego jeszcze się dowiem. W głowie miałam masę pytań. Tu nie można być niczego pewnym. Aleksie Collinsie czym jeszcze mnie zaskoczysz?
CZYTASZ
Zły
Misterio / SuspensoNie chciałem jej tego zrobić, lecz tak bardzo jej pragnąłem. Wszystko co robię jest dla jej dobra, choć czasem zmusza mnie do złego. Nigdy bym jej nie skrzywdził specjalnie. Była taka niewinna i beztroska kiedy ją dostrzegłem. Teraz na zawsze pozost...
