21. Wiara mnie uratuje

392 11 0
                                        

Perspektywa Margaret.
Nie potrafiłam zasnąć. Kręciłam się na łóżku długi czas. W głowie miałam pełno myśli. Postanowiłam udać się do salonu. Lubiłam tam przebywać. Ogladałam zdjęcia na komodzie, nie potrafiąc sobie nic przypomnieć.
-Hej myślisz ze możesz sobie tak grzebać, w moim gabinecie -chwycił mnie za ramie.
-Przepraszam, ja nie chciałam -mówiłam to cicho.
-Czemu to zrobiłaś. Co, odpowiadaj do cholery! -krzyczał i mocniej ściskał moje ramie.
-Puść mnie, to boli! -szarpałam się i krzyczałam, ale on nie przestawał.
-Odpowiedz bo cie zabije suko -chwycił moje ramie mocniej i mocniej. Krzyczałam i starałam się wyrwać. Niestety nim się postrzegłam szarpnął mną z taką siłą, ze upadłam na stolik obok kanapy. Poczułam uderzenie. Trwało to wszystko parę sekund. Czułam krew płynącą po moich ustach i szyi. Później dostrzegłam kolano, całe we krwi. Zobaczyłam rozwalony stolik i ból który przyszywał całe moje ciało. Ledwo uniosłam swoje ciało. On podszedł do mnie i wyciągnął rękę, lecz nie chciałam jego pomocy.
-Zostaw mnie ty cholerny psychopato! -krzyknełam ze złości. Po czym wstałam wolno i udałam się do łazienki.
-Przepraszam nie chciałem ci tego zrobić. Przeciez wiesz ze cie kocham -mówił to z żalem w głosie. Miałam to gdzieś. Zamknełam się w łazience. Zaczełam płakać opierając się plecami o drzwi. Kiedy się pozbierałam, podeszłam do lustra. Zobaczyłam ze wyglądam strasznie. Pomyślałam co by było gdyby był to szklany stolik, a nie drewniany. Z górnej szafki nad lustrem wyciągnełam bandarz, którym owinełam swoje kolano. Wyciągnełam tez chusteczke by zatamować krew z nosa. Wyszłam z łazienki. Zobaczyłam jak stoi przejęty.
-Zadzwonił telefon. Odebrałam go tylko. To była twoja ciotka Megan. Później postanowiłam tylko zajrzeć do szuflad. Przypadkowo znalazłam ziloną teczkę. Przeczytałam o tym co się stało z twoją rodziną. Robisz wielką awanture o coś takiego? -zapytałam patrząc prosto na jego twarz. Nie mogłam uwierzyć ze zdenerwował się o coś takiego.
-Nie chciałem żebyś to wiedziała. Nigdy nikomu nie żaliłem się na temat mojej przeszłości -powiedział to z żalem w głosie.
-Nie powinnam tego robić. Chciałam cie przeprosić, i powiedziec ze mi przykro. To co przeżyłeś jest straszne. Lecz po tym co się tu wydarzyło, nie zrobię tego. Nie przeprosze cie, bo zachowałeś się jak dupek -powiedziałam to stanowczo. Nadal czułam ból psychiczny i fizyczny.
-Przepraszam. Czasem nie panuje nad gniewem. Moja ciotka źle mnie wychowywała. Była ostra i nie raz mnie biła. Dlatego taki jestem -mówiąc to zbliżył się do mnie. Po czym objął mocno.
-Mam tylko ciebie. Nie mogę cie stracić. Obiecuje ze to się nie powtórzy. Wiesz juz o mnie wszystko. Lecz nadal nie możesz wchodzić do gabinetu -oznajmił mi to chłodno. Zrozumiałam ze jest cos jeszcze, czego nie wiem. Postanowiłam ze odnajde prawdę. Skoro skrywał coś takiego to czego jeszcze się dowiem. W głowie miałam masę pytań. Tu nie można być niczego pewnym. Aleksie Collinsie czym jeszcze mnie zaskoczysz?

ZłyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz