XVII

1.1K 50 57
                                        

         Anielskie skrzydła mają niebiański kolor. Są białe i delikatnie niczym chmury. Zaś skrzydła Anioła śmierci są ciemne i złe. Pozostawiają po sobie ślad pokazujący, że czas się bać. Przyszykować się na swój koniec. Są o wiele większe niż skrzydła dobrych Aniołów i są o wiele silniejsze - straszniejsze.

W głowie wciąż miałam dwa pytania.

Kim jest Mireia Ramirez i czy to że na nią wpadłam było całkowitym przypadkiem, czy może zaplanowane?

Mimo wszystko wierzyłam, że Mireia nie zrobiła tego celowo. Wątpię by wtedy dała mi swoją wizytówkę, tym samym zdradzając kim jest.

Przewracałam wizytówkę w dłoniach, rozmyślając każda możliwość. Zastanawiałam się czy aby nie zadzwonić i pogadać z nią o tym. Dowiedzieć się czegoś. Druga zaś część mnie podpowiadała mi, że mogłabym tylko wpaść w jakieś kłopoty, a ich mam już zdecydowanie za dużo.

Z mojego zamyślenia wyrwał mnie dźwięk telefonu, który szybkim ruchem odebrałam.

- Ramirez wraca do Vegas - odparł z automaty Tyler.

- A może by tak "część Maddy. Co u ciebie? Jak się czujesz?" - zażartowałam.

- Serio? Ja tu ci z taką wiadomością, a ty mi wyskakujesz z czymś takim? - spytał oburzony.

- No wiesz, trochę grzeczności nie zaszkodzi. Jak widać tego cię nie nauczyli. - Chłopak westchnął, a ja uśmiechnęłam się do siebie.

- Część Maddy. Co u ciebie? Świetnie? To super - powiedział na szybko - A teraz wracając, Ramirez dzisiaj wyjeżdża z Hiszpanii, czyli na jakiś czas tam jesteś bezpieczna - dopowiedział.

- Dlaczego wyjeżdża? Jeszcze wczoraj...

- Jakiś interes ma z ojcem Nasha. Sory mała, więcej powiedzieć nie mogę i trochę się spieszę. Jak coś to dzwoń - powiedział po czym się rozłączył.

Fakt, że przerwał mi w pół zdania był irytujący, ale u Tylera to zaczynało być normalne. Tak samo jak to, że zaczął mnie unikać. Po tym jak dowiedziałam się, że jest moim bratem zaczął przestać ze mną rozmawiać, a jak ja zaczynałam z nim rozmowę to wymyślał jakąś bezsensowną wymówkę i szybko uciekał. Nie wiem czy robił to dlatego, że niezręcznie było udawać parę, a teraz próbować być "zgodnym" rodzeństwem, czy po prostu nie chciał zbytnio wchodzić w relacje rodzinne. Całkowicie go nie znam i chciałabym w jakimś stopniu poznać. Choć spróbować być rodzeństwem, mimo tych wszystkich okłamanych lat.

W dalszym ciągu obracałam wizytówką i do mnie dotarło. Ramirez wyjeżdża. To jest szansa na porozmawianie z Mireią. Jak to mawiają, gdy kota nie ma, myszki harcują. Wpisałam jej numer i postanowiłam zadzwonić. Nie byłabym sobą, gdybym nie próbowała jej poznać.

- Halo? - Anielski głos dziewczyny rozbrzmiał w słuchawce.

- Hej Mireia. Tu Maddy. Ta niezdara co na ciebie wpadła - powiedziałam.

- Oh tak pamiętam. Czyżbyś stęskniła się za moim towarzystwem? - zaśmiała się delikatnie.

Poczułam jak mój żołądek zaczyna świrować. Starałam się uspokoić to złe przeczucie dobrym myśleniem, ale nie działało.

- Nie znam tu praktycznie nikogo, więc jesteś dla mnie ratunkiem na nudę. Co powiesz na jakąś dobrą kawę? - zaproponowałam i wtedy się uspokoiłam. Tak jakby złe przeczucie nagle zniknęło.

- Pewnie. To dzisiaj mam podjechać, tam gdzie ostatnio cię odwoziłam?

- Tak. O szesnastej?

Angel Of DeathOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz