Rozgaszczałyśmy się w pokoju Rebecci. Choć nazwanie go pokojem brzmi upokarzająco dla tego pomieszczenia wielkości salonu. Przypominał te odpicowane sypialnie nastolatek z magazynów wnętrzarskich. Naprawdę, szczególnie że było tu przerażająco czysto, aż trudno uwierzyć, by ktokolwiek tu mieszkał, spał, jadł, bawił się. Nieskalane życiem miejsce. Patrzyłam na błyszczące, jasne panele i bałam się gdziekolwiek położyć torbę. Dziewczyny, one od razu się odnalazły. Rebecca usiadła na pufie przy toaletce, rzuciła torbę obok i zaczęła wyjmować kolczyki — obręcze — z uszu. Aria natomiast — to ciekawe — rzuciła się w kierunku białej komody w pobliżu łóżka. Byłam przygotowana na ujrzenie kusej bielizny niczym trofeum w jej rękach. Zamiast tego z najniższej półki wyjęła butelkę prawdopodobnie białego wina, wypinając pupę opiętą czarnymi rurkami. Następnie wraz z tym winem rzuciła się na małżeńskie łóżko jak zmęczony trudami życia starzec. Z bólem patrzyłam na pogniecioną, atłasową narzutę pod jej ciałem. Podniosła twarz wykrzywioną grymasem i spojrzała na mnie, potem na Rebeccę.
— Becca, przynieś dwa kieliszki. Mam sacharę w gębie.
— Dwa? Tylko dwa? — Rebecca zaśmiała się, mocując z zaciskiem kolczyka. — Kto nie pije?
Czułam się jak pod ostrzałem. W odbiciu lustra widziałam wzrok Rebecci skierowany na mnie. Odwróciłam się i wyłapałam, niczym cios, skwaszoną minę Arii. Czego one ode mnie chciały?
— Claud, pijesz z nami? — Rebecca uśmiechnęła się, wrzucając bibeloty do szuflady toaletki.
— No. Mogę się napić — odpowiedziałam cicho.
Alkohol teraz był moim największym srzymierzeńcem. W przeciwieństwie do żmii — Arii.
— Jezu... — burknęła. — To czemu nic nie mówiłas? — Wepchnęła w te słowa maksimum jadu. Nie byłam tutaj pożądanym przez nią gościem.
Bo nie pytałaś — odpowiedziałam w myślach.
— Chryste, Aria — zrugała ją Rebecca. — Co ty — przeglądała się w lusterku, nadymając usta — jakiś syndrom odstawienia masz?
— Tak, mam! — wrzasnęła. — Jeżeli zaraz się nie napiję, będę jeszcze większą suką niż zwykle.
Aria próbowała być zabawna, całe życie chciała być słodka i z pazurem jak Rebecca. Niestety była po prostu wulgarna. Oglądała Rebeccę i wzorowała się na niej. Bezcelowo, bo i tak każdy chłopak, widząc je razem, patrzył na Rebeccę. Nic dziwnego, że Aria od początku liceum była sama.
Rebecca nie odpowiadziała już. Wychodziła, śmiejąc się, a na pożegnanie pokazała Arii język i środkowy palec. A ja? Nie mogłam tak stać w nieskończoność, więc wybrałam bezpieczne miejsce na ruchomym krześle, pokrytym beżowym futerkiem. Odsunęłam je od narożnego biurka. Dźwięk kół sunących po panelach w tej ciszy brzmiał jak huragan i trąba powietrzna w jednym. Aria krytykancko przewróciła oczami i złapała głośnik bezprzewodowy. Włączyła piosenkę, która normalnie by mnie irytowała, ale tutaj brzmiała jak wybawienie. Nie odzywała się i grzebała w telefonie, stukając po ekranie niebotycznie długimi, czarnymi paznokciami.
CZYTASZ
𝗡𝗶𝗰 𝗻𝗼𝘄𝗲𝗴𝗼
Teen FictionChoć rude włosy wyróżniają ją z tłumu, nie ma ognistego charakteru. Nie ma drogich ubrań i wypracowanego stylu. Nie prowadzi opiewającego w obserwujących Instagrama. Nie ma jej na długich listach gości imprez liceum w Red Bank. Nie ma tego, co dla e...