Zamknęłam za sobą drzwi najciszej jak tylko potrafiłam. Zdjęłam kurtkę i spojrzałam na mamę która znalazła się przede mną w ciągu sekundy od mojego wejścia. Wyglądała niezbyt dobrze, zmęczone i podkrążone oczy mówiły ile wczoraj nie przespała. Odwróciłam wzrok od jej spojrzenia. Czułam poczucie winy bo wiedziałam że to ja zgotowałam jej bezsenną noc pełną strachu. Jednak nigdy świadomie jej za to nie przeproszę. Nie za to ile ja przez nią wycierpiałam. Przełknęłam ślinę chcąc by przedstawienie skończyło się szybciej niż zaczęło.
- Możesz mi powiedzieć gdzie byłaś? *Usłyszałam zimny głos matki*
Właściwie sama nie mogę uwierzyć w to gdzie byłam.
- U Liama. Czy to takie ważne? *Prychłam*
- Nie kłam. *Ostry jak brzytwa ton Mariusza ranił moje uszy*
Patrzył na mnie z mordem w oczach. Jednak inaczej, coś się zmieniło czego jeszcze nie potrafiłam zrozumieć.
Choć miałam przekonać się niedługo.
- Wiesz kto się szlaja po nocach? *Uśmiechnął się złowrogo* Kurwy.
Zadrżałam.
- Uciekasz od problemów i zatapiasz się w pieniądzach od mężczyzn? Znaleźliśmy twoje pieniądze. Ile ich było *zaśmiał się*
- Zbieram je od dziecka. Gdzie one są? *Zawołałam*
- Nie wciskaj nam głupot. Sporzytkowaliśmy na dobre cele. *Posłał mi szyderczy uśmiech*
Zacisnęłam paznokcie na wnętrzu dłoni. Zbierałam je by móc jak najszybciej się z tąd wyprowadzić. Bez nich nic nie zrobię. Spojrzałam na matkę która wbiła wzrok w męża.
- Na dobre cele? Alkohol czy narkotyki? Może się podzielisz. *Wysyczałam*
- Nie dość że kurwa to zaraz wyrośnie nam ćpunka. *Zawołał mężczyzna*
- Nie słyszałeś że dzieci biorą wzorce od osób z którymi się wychowują? *Uśmiechnęłam się słodko*
Mariusz ledwo się powstrzymywał, widziałam to. Jednak ja miałam dość. Nie przestałam się go bać. Poprostu gdy przekroczył granicę straciłam jakieś dziwne uczucie dystansu.
- Żebyś zaraz nie zaczęła wychowywać się pod mostem ze szczurami. *Warknął i spojrzał znacząco na mamę jakby czegoś od niej oczekiwał*
- Ehem... Oddaj telefon. *Wyszeptała*
- Co? *Spojrzałam na nią z kpiną*
- Hope Brown masz oddać telefon. *Powiedziała już głośniej.
- Żartujecie sobie? *Prychłam lekceważąco*
- Jesteśmy całkowicie poważni w odróżnieniu do ciebie. *Rzekł mężczyzna*
Wolnym ruchem oddałam im komórkę zdając sobie sprawę że mężczyzna poświęci całą noc by złamać hasło. Uśmiechnęłam się wiedząc że mam swój zapasowy telefon.
- Chcemy cię jeszcze poinformować że na święta przyjedzie do nas ciocia z kuzynką Kate. I będą spać w naszym domu.
Kiwnęłam głową z niezadowoleniem malującym się w moich oczach. Skierowałam się do pokoju. Wszystko co się działo męczyło mnie małymi kroczkami. Święta miały odbyć się pierwszy raz bez babci. To nie będzie to samo. Właściwe mogłabym przeleżeć je w łóżku oglądając kiczowaty film świąteczny ale wiem że mama będzie chciała udawać idealną rodzinę. Położyłam głowę na poduszce.
~~~~~~
Otworzyłam oczy, czując ból pleców skrzywiłam się. Musiałam krzywo spać. Zerknęłam na zegarek obok łóżka. 4:35 nie była porą o której chciałam wstać ale czułam że sen już nie przybędzie. Wstałam i wolnym krokiem podeszłam do szafy. Ubrałam ciepłą bluzę i dresy. Rozczesałam włosy i nałożyłam korektor pod oczy. Wykonałam prosty makijaż który składał się z rozświetlacza, czarnej kredki i beżowej pomadki. Dzięki tym produktom wyglądałam o niebo lepiej. Był dopiero listopad ale musiałam przyznać że temperatura najczęściej była na minusie. Zeszłam na dół z zamiarem zrobienia sobie śniadania. Byłam w trakcie smażenia jajek gdy usłyszałam brzęk przekręcanych kluczy. Uniosłam wzrok gdy zobaczyłam Mariusza automatycznie zrobiło mi się słabo. Był przepity a przekrwione oczy nie zapowiadały nic dobrego. Nieraz znalazłam u niego podejrzane substancje jednak milczałam. Teraz gdy mężczyzna patrzył na mnie pustym wzrokiem cholernie się bałam. Nie wiedziałam jakie gówno wziął ale na pewno nie chciałam żeby odbiło się to na mnie. Podszedł do mnie wolnym krokiem. Chwyciłam jedną ręką za nóż którym kroiłam cebulę. Patrzyłam na niego nerwowo gdy ten z zadowoleniem badał moja twarz z cholerną dokładnością. Gdy znalazł się na tyle blisko bym mogła czuć jego oddech skrzywiłam się. Wszystkie możliwe emocje strachu, stresu, przerażenia skumulowały się w moim organizmie.
CZYTASZ
Do not lose hope.
Novela JuvenilByliśmy tylko dziećmi ze złamanymi duszami bez marzeń, gwiazdy miały dla nas jedno zadanie któremu nie byliśmy w stanie podołać. Tracąc czas na myśli traciliśmy siebie w oceanie pełnym naszych łez. TW samookaleczanie, zaburzenia odżywiania, problem...
