But I won't be an uncle, right?

24 4 2
                                        

- Jesteście pewni że nie zginę jeśli ktoś przejechałby łyżwą po mojej ręce albo... *analizowałam wszystkie możliwe sytuacje*

- Hope zachowujesz się jak dziecko. *ruszyliśmy w stronę szafek*

- Nie panikuj, będzie dobrze. *Vic uśmiechnęła się delikatnie zdejmując szalik* Nie mogę uwierzyć, że nigdy nie byłaś na łyżwach.

- Jakoś tak wyszło i szczerze, nigdy nie chciałam tego zmieniać.

Wypuściłam wolno powietrze z ust i zajęłam się ubieraniem łyżew, co swoją drogą nie było takie proste. Gdy mi się udało ledwo stanęłam na nogach, prawie wywracając się do tyłu.

- Kurwa! *krzyknęłam łapiąc równowagę*

- Gdzie? *zapytał Liam prostując się*

- Jesteś totalnie zjebany. *mruknęłam naciągając rękawiczki na drżące dłonie*

- Za to ty zaraz będziesz obolała.

Gdy i oni skończyli ubierać swoje łyżwy, ruszyliśmy na lodowisko, z ekstytacją dziecka ruszyłam przodem.

- Ale pomożecie mi prawda? *odwróciłam się w ich stronę idąc tyłem*

- Oczywiście. Nie chcemy mieć doczynienia z twoim ojczymem.

- On raczej by wam wysłał koszyk z podziękowaniem za zamordowanie mnie. *zaśmiałam się*

- Hope uważaj! *krzyknęła dziewczyna*

Nie zdążyłam się odezwać kiedy poczułam że na coś wpadłam. Ledwo udało mi się utrzymać równowagę nie to co osobie na którą upadłam. Wiedziałam że leży na ziemi.

- Kurwa mać! *usłyszałam ostry głos*

Cholera jasna.

- Przepraszam. *odwróciłam się w jego stronę. Gdy ujrzałam krew na jego palcach ledwo ustałam na nogach.* Cholera, nic ci nie jest?

Nicholas wstał próbując nie pobrudzić swoich spodni. Nie widziałam jego twarzy więc nie mogłam wyczytać jego stopnia zdenerwowania.

- Dobrze że nie uciąłem sobie palca. *westchnął spoglądając na mnie ostrym wzrokiem*

Mimo mojego strachu delikatny uśmiech pojawił się na moich ustach. Lubiłam go denerwować.

- Zaraz wracam. *zwrócił się do Ethana, który patrzył na sytuację z takim samym przerażeniem jak ja*

Wyminął nas i zniknął w łazience.

- Masz szczęście naprawdę. *Victoria była cała blada*

- Spokojnie. Myślę że żaden jego prawnik cię nie pozwie o zniesławienie mienia. *rzekł Ethan*

- Widzisz twoje obawy były słuszne. Ale powinnaś bardziej martwić się o swoje otoczenie niż o siebie. *rzekł chłopak*

- Zaraz do was dołączę, sprawdzę tylko czy na pewno ma 10 palców u rąk. *ruszyłam pokracznym krokiem*

- Tylko nie poszkoduj nikogo innego! *krzyknął Ethan*

Westchnęłam otwierając cicho drzwi. Ciemnooki mył dłonie w zlewie, który zrobił się cały czerwony.

- Jak bardzo jest źle? *mruknęłam*

Od razu wbił wzrok w moją osobę.

- Lekko przejechałem po ręce ostrzem, nic strasznego. *wzruszył ramionami gdy tamował krwawienie chustką* Naprawdę myślę że są gorsze tragedie.

Przyglądałam się jego dłoni czując jak jest mi coraz bardziej niedobrze. W końcu związał materiał na ranie tak by szmatka się nie przemieściła.

Do not lose hope.Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz