Od tamtej nocy i poranka minęło już kilka dni. Jednak nadal nie mogę wybić sobie tego co zrobiliśmy z głowy. Patrząc w lustro nadal widziałam już znacznie mniejsze malinki, które skrzętnie ukrywałam pod toną korektora i pudru. O dziwo w redakcji było spokojnie może to dlatego że Kang nie przychodziła do pracy biorąc sobie chorobowe. Z czego w sumie cieszyłam się jak głupia, ponieważ nie wiem jak bym jej spojrzała w oczy. Z ledwością patrzyłam na siebie samą a co dopiero by było gdybym miała spojrzeć na nią. Po co ja głupia odbierałam ten telefon jednak to był błąd. Dlaczego ja w ogóle znalazłam się z nim w pokoju? Dlaczego w tej pieprzonej windzie go nie odepchnęłam? Byłam tak upita, że nic nie pamiętam i gdzie do cholery był Park, czemu mnie nie pilnował przecież byłam jego osobą towarzyszącą. Teraz on też się do mnie nie odzywa. Jakby zapadł się pod ziemię, Min twierdzi, że wyjechał na jakąś delegacje jednak wcześniej nawet to mu nie przeszkadzało i wysyłał jakieś wiadomości. Teraz jest zupełna cisza.
Usiadłam za biurkiem i bezemocjonalnie wgapiałam się czarny monitor laptopa. Nie potrafiłam nic napisać czułam się okropnie, zupełnie tak samo jak 5 lat temu. Byłam zbrukana czułam się jak dziwka, ladacznica. byłam tylko łatwą zdobyczą na jedną noc. On nawet się mną nie przejął dla niego to byłam tylko zwykłą zabawką, którą wykorzystał i zostawił.
[JK]- Hej co się dzieje? - Usiadł koło mnie na fotelu.
- Nic. Mam gorszy dzień. - westchnełam
[JK]- Gorszy dzień? Co się dzieje, coś z małym, czy może coś innego, bo ten twój gorszy dzień trwa już co najmniej z 4 dni.
- To nic serio to już 4 dni minęły. Powinnam iść naprzód i zapomnieć. – szepnęłam sama do siebie jednak JK to usłyszał, poza tym wróciło do mnie to głupie poczucie, że ktoś mnie obserwuje.
[JK]- Coś zaszło między tobą a Parkiem? - zapytał przejęty
- Nie!! My po prostu, no wiesz, przyjaźnimy i się i tyle. - powiedziałam szybko
[JK]- Wyglądało to inaczej na czerwonym dywanie. Kiedy cię zobaczyłem z nim naprawdę miałem ochotę mu przyłożyć.- zacisnął mocno szczękę
- Wiedziałam, że cię widziałam. Co ty tam robiłeś nie mieliśmy robić zdjęć na tym wydarzeniu.
[JK]- Pomagałem przyjacielowi miał zrobić zdjęcia, ale się pochorował więc go zastąpiłem. Nie spodziewałem się ciebie tam i to z Parkiem.
- Sama nie wiem jakim cudem się na to zgodziłam, ale tak wyszło.
[JK]- Wyglądałaś wtedy przepięknie.
- Dzięki.
Chłopak miał mi już coś odpowiedzieć jednak mu przerwał mu mój telefon. Spojrzałam z zaskoczeniem na wyświetlacz jednak był to numer nieznany. Niepewnie odebrałam połączenie przykładając urządzenie do ucha.
- Hallo. Słucham? - powiedziałam niepewnie.
[K]- Pani Ahn T/I, przesyłka dla pani, gdzie mam się udać, niestety nie podano działu czekam przy recepcji
- Ja niczego nie zamawiałam.
[K]- To już nie moja sprawa miałem to pani doręczyć przesyłkę do rąk wlasnych. Paczka jest opłacona.
- No dobrze proszę wjechać na 4 piętro. Poczekam na pana przy windzie.
[K]- Dobrze.
Spojrzałam zdziwiona na chłopaka, który przysłuchiwał się całej rozmowie ten tylko wzruszył ramionami. Wstałam od biurka i ciągnąć za sobą młodego mężczyzne ruszyłam w stronę windy. Już po chwili naszym oczom ukazał mi się kurier z ogromnym bukietem czerwonym jak krew róż i małą różową torebeczkę z napisem Pandora. No tego to się nie spodziewałam.
[K]- Pani Ahn. Zgadza się.
- Tak to ja.
[k]- To dla pani. - młody chłopak podał mi kwiaty i paczuszkę. - Musi mi pani jeszcze pokwitować.
- Dobrze.
Podałam kwiaty Kookowi a sama podpisałam odpowiednie miejsce i oddałam papier. Jednak moja cierpliwość w żadnym stopniu nie została zaspokojona, bo na tym skrawku papieru nie było żadnych danych nadawcy.
- Przepraszam, ale czy wie pan kim jest osoba nadająca tą przesyłkę.
[k]- Przykro mi nie wiem. Muszę już iść. Do widzenia.
CZYTASZ
Tylko nie ty
Fiksi PenggemarSeokjin i T/I mają wspólną przeszłość. Nie jest ona przyjemna i można powiedzieć że wręcz drastyczna dla jednej z stron. On był tym popularnym pochodzącym z bogatej rodziny ona była wzorową uczennicą, kujonka z tylko kilkoma przyjaciółmi. Na jednej...
