Pov Jin
Zgubiłem kobietę tuż przy stacji Metra. Wybiegłem za nią na peron jednak nigdzie jej nie wiedziałem. Gdzie ta kobieta zniknęła? Ja naprawdę nie chciałem jej zrobić na złość. Jednak, gdy powiedziała, że nic nas nie łączy coś we mnie wstąpiło. Zadziałałem pod wpływem chwili i dałem się sprowokować. Otworzyłem drzwi i wszedłem prosto w paszczę lwa. Nie wiem czemu, ale na sam widok tego faceta kręcącego się wokół niej nie mogę tego zdzierżyć. Jednak nie tylko on był tutaj lwem w tym byliśmy do siebie podobni z tym facetem obaj dominujemy. Nawet nie zauważyłem, kiedy wdałem się w kłótnie z tym tak zwanym "chłopakiem Ahn" . Nie przejmowałem się teraz T/I teraz liczyło się tylko się tylko to abym wygrał z tym szczeniakiem. Odpaliłem się jeszcze bardziej kiedy on chciał ją zabrać z sobą. Jednak to, gdy powiedział, że on wie kim jest ojcem malca przelało czarę frustracji.
Spojrzałem wtedy na T/I a w jej oczach widziałem strach i złość. Nie umiem dokładnie określić co to były za emocje, ale na pewno nie było nic dobrego jednak najgorsze było to, że jej oczy szkliły się. Wystarczyłyby jeszcze tylko dwa słowa i też poznałbym tą tajemnice którą skrywa kobieta. Jednak przerwał nam jej głośny krzyk zwróciła się do nas po nazwisku i dopiero ogarnąłem, że nazywamy się tak samo i mogła się ona zwrócić do każdego z nas. Dopiero wtedy zacząłem wracać do świadomości spojrzałem w miejsce, w którym przed chwilą była jednak ta zniknęła wraz z malcem.
Wybiegliśmy całą trójką z budynku jednak ani kobiety, ani malca nie było nigdzie. Zacząłem rozglądać się w poszukiwaniu jednak nie było ani śladu. Ruszyłam w głąb ulicy. Wybiegłem na główną ulicę i wydawało mi się, że ją zauważyłem a raczej zobaczyłem plecak jej synka. Wchodzili do autobusu pobiegłem do Namjoona i powiedziałem mu co wiem jednak ta hiena i tak usłyszała naszą rozmowę i ruszył do samochodu. Po chwili wyjechał.
Namjoon wsiadł za kierownicę a ja zająłem miejsce obok niego.
Jechaliśmy tak aby nie zgubić autobusu, z początku była między nami cisza w końcu Namjoon ją przerwał ją.
[RM]- Co ty odpierdalasz Hyung?
- O co ci chodzi?
[RM]- Wiesz przez pół nocy dzwoniła do mnie twoja dziewczyna. Z tobą nie ma kontaktu, wyłączyłeś telefon, a z samego rana dzwonisz do mnie i karzesz przyjechać do T/I. Czy ty z nią sypiasz?
- Co nie! Wczoraj byłem w barze a potem przyjechałem tutaj i spałem na kanapie.
[RM]- Aaaa. A ta scena przed chwilą? Czemu my ją gonimy do cholery?
- No bo ja. Ona jest dla mnie ważna jako koleżanka. Lubię ją i czuje się przy niej dobrze.
[RM]- Aaaaa. Ale nie zapomnij, że masz dziewczynę.-upomniał mnie z dziwnym uśmieszkiem
- Wiem pamiętam nawet za bardzo. Bo Namjoon ona jest w ciąży i to potwierdzonej.
[RM]- Co??? Kto?? T/I??
- Nie idiot Sami. Wiem, też myślałem że ona ściemnia, ale byłem z nią u lekarki i ona potwierdziła.
[RM]- Jin jak mogłeś być taki nieostrożny.
- Zatrzymaj się! - krzyknąłem nagle
Zauważyłem ją wysiadła z autobusu i kierowała się z malcem do metra. Wyskoczyłem z auta i ruszylem za nią. Przeszła przez bramki i już po chwili zniknęła mi z oczu zatapiając się w tłumie ludzi. Mijałem ludzi, którzy patrzyli na mnie jak na wariata. Nie przejmowałem się tym wcale musiałem ją znaleźć i przeprosić. Zachowałem się znów chujowe i skrzywdziłem ją, ale i tego niewinnego malca. Usiadłem na ławeczce na peronie już całkowicie zrezygnowany. Zgubiłem ją. Po chwili poczułem, jak ktoś siada koło mnie na ławce. Spojrzałem w prawo i zobaczyłem Taehyunga.
[V]- Zgubiłeś ją? Ja też.
- Tak. Wtopili się w tłum.
[V]- Cholera. Dobra spadam. Pamiętaj, nie zbliżaj się do mojej kobiety i dziecka. - ostrzegł mnie
- Jakie ty masz plany? Nie pozwolę ci jej zranić.
[V]- A co ty możesz zrobić co aktorzyno?
- Dużo mogę zrobić.
[V]- Akurat T/I będzie moja rozumiesz. Na razie mieszasz jej w głowie, ale to się zmieni. Mam co do niej plan. Ona zostanie moją żoną, a SeMin pasierbem. Będzie miała ze mną wygodnie nie będzie pracowała. Będzie matką i urodzi mi dziecko. Nasze rodziny się połączą i to będzie najbardziej medialne wydarzenie w całym Seulu. Nasze rodziny są bardzo wpływowe.- mówił pewny siebie
- Hahaha T/I to nie jest wpływowa osobą. - zaśmiałem się głośno - Ona jest dziennikarką. Bardzo wyszczekaną, arogancką, piekielnie dobrą w tym ci robi mozna o niej powiedzieć wszystko, ale na pewno nie to że jest bogatą panienką ona do cholery jest samotną matką.
[V]- Jak ty nic o niej nie wiesz. Nie sprawdziłaś kobiety, która się „przyjaźnisz". Żal mi cię Kim Seokjin.
CZYTASZ
Tylko nie ty
FanfictionSeokjin i T/I mają wspólną przeszłość. Nie jest ona przyjemna i można powiedzieć że wręcz drastyczna dla jednej z stron. On był tym popularnym pochodzącym z bogatej rodziny ona była wzorową uczennicą, kujonka z tylko kilkoma przyjaciółmi. Na jednej...
