10. Ona ma dziecko?!

604 36 3
                                        

Jak ten pieprzony kretyn mógł się tak zachować? Co mu odbiło, aby zabierać gdziekolwiek moje dziecko? Jaki normalny człowiek zabiera gdzieś nie swoje dziecko, powinien odesłać go do domu a nie chodzić z nim po sklepach. Nie chcę nawet wiedzieć co by się stało jakby jacyś dziennikarze to zauważyli przecież afera byłaby na całą Kore. Przecież to jest małe dziecko jak on może go tak narażać! Co on sobie myślał przekupił go kupił mu markowe okulary i bluzę. Ośmieszył mnie, za kogo on się ma do cholery jasnej. Co on sobie myśli, że nie potrafię zadbać o własne dziecko.

Weszłam do mieszkania i spojrzałam na swojego synka, który siedział skruszony na kanapie. Podeszłam do niego i usiadłam koło małego chłopca biorąc poduszkę w dłonie. Jaki on stał się podobny do ojca to aż niemożliwe tak podobne duże oczy tak samo lśniące włosy jednak były i różnice bo moje dziecko przynajmniej umie uszanować pieniądze w odróżnieniu od jego ojca, ale czy powinnam ich sobie przedstawić. W sumie powinnam wyznać prawdę jednak nie chce sprawić, aby mały cierpiał przez tego idiotę. Zresztą on mi nie uwierzy chyba lepiej będzie jak pozostanie tak jak jest. Jest mi dobrze tak jak jest. Spojrzałam na chłopca i wiedziałam ze będę musiała jeszcze z nim porozmawiać. Westchnęłam głośno i zerknęłam na jego nowe okulary i to jaki był szczęśliwy posiadając je.

- Kochanie, dlaczego poszedłeś z Jinem? - zapytałem dzieciaka delikatnie
[SM]- Jin jest fajny i naprawdę miły. Powiedziałaś mi, że jest twoi kolegę wiec się go nie bałem.
- Skarbie, ale nawet skarbie nie znasz go. Nie powinieneś chodzić z obcymi.
[SM]- Ale Jin nie jest mi obcy on jest przyjacielem sama tak mówiłaś.
- Przyjacielem? - zawiesiłam się nad tym słowem
[SM]- Tak lubię go, tylko niefajnie kiedy przez niego płaczesz przez niego, ale on jest fajny i ma śmiesznych kolegów.
- Jednak skarbie bardzo proszę abyś już nie spotykał się z Seokjinem. Wiem, że możesz być zachwycony jego słowami i tym, że kupił ci takie rzeczy. Wiem, że to fajnie dostawać nowe rzeczy i prezenty, ale nie powinieneś ich przyjmować ich od Jin, bo to nie ładne. Rozumiemy się, dasz mi słowo skarbie, że będziesz uważał na to co robisz. Wiem, że jesteś jeszcze mały, ale musisz nauczyć się takich rzeczy. Aby coś mieć trzeba na to zapracować.
[SM]- Dobrze mamo już rozumiem.
- Mój aniołek a teraz leć się umyć zrobię nam kolacje.
[SM]- Już jadłem z Jinem ciasto.
- Ciasto i to pewnie czekoladowe?
[SM]- Tak- pokiwał energicznie głową
- No dobra zmykaj.

Położyłam chłopca do łóżka i poczytałam mu bajkę na dobranoc. Malec był wycieńczony dniem więc szybko usnął. Sama też poszłam i wykąpałam się, również chcąc się szybko usnąć. Położyłem się na łóżku i próbowałam zasnąć jednak moja głowa nie pozwalała mi na to. Kiedy tylko zamknęłam  oczy widziałam to jak Seokjin szedł za rękę z SeMinem. Byli do siebie tak bardzo podobni, ale za razem tak różni. Jednak całe szczęście, że Jin nie jest zbyt spostrzegawczy i nie połapał się jeszcze, że SeMin to też jego dziecko.
Nie chciałam o nim myśleć obróciłem się na drugi bok modląc się, aby teraz się nie pojawił się w mojej wyobraźni. Jednak nic bardziej mylnego. Myślałam, że uporałam się z myślami o nim, jednak nic bardziej mylnego. To znowu on i znów i znów.

Czyli noc miałam z głowy.

Skoro nie mogłam już spać postanowiłam wziąć się do pracy. Odpaliłam laptopa i zaczęłam pisać koleje artykuły i inne pracy które miałam zlecone przez zewnętrze firmy lub studentów. Kawa była moim życiem  właśnie w takie bezsenne noce. Dopiero nad ranem zaczęłam odczuwać skutki braku snu jednak teraz było już za późno, aby się kłaść.

Poszłam się wykąpać i ogarnęłam się. Na wpół żywa ubrałam  dżinsy i jakąś koszulkę zarzucając na górę kremowy sweterek. Samo zmęczenie nie było jeszcze najgorsze ponieważ ten dzień dopiero startował z pasmem nieszczęść zaczęło się od przyspieszonej o kilaka dni odwiedzin  mojej ukochanej  cioci z Ameryki, jednak takie są uroki kobiecości. Wiec obecnie umierałam z bólu. Dawał on o sobie znać nawet w najprostszych czynnościach jednak jako matka i kobieta pracująca musiałam się z tym uporać. Poszłam wiec do kuchni i jak to miałam w zwyczaju zaczęłam szykowa śniadanie mojemu dziecku.

Tylko nie tyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz