- SeMin masz wszystko. Pamiętaj bądź grzeczny słuchaj się pani i baw się dobrze. - pocałowałam chłopca w policzek i mocno go przytuliłam
[SM]- Mamo! - jęknął chłopiec i szybko wytarł policzek z mojego buziaka.
Zaśmiałam się z reakcji chłopca i rozczochrałam mu włosy a on wydął niezadowolony dolną wargę. Wyglądał bardzo zabawnie usiłowałam poprawić sobie włosy i okulary. Po chwili chłopiec uśmiechnął się do mnie i pomachał, ponieważ jego nauczycielka zawołała przedszkolaków do siebie wprowadzając ich do autobusu. Z jednej strony cieszyłam się, że malec jechał na ten obóz językowy w szczególności, że na nim mieli rozwijać zdolności językowe. Z początku nie wierzyłam, że malec dostał się na ten obóz na dodatek dzięki stypendium. Sam obóz był mega kosztowny jak zobaczyłam cenę za wyjazd to już wiedziałam że nie mogę sobie na to pozwolić jednak wtedy z znikąd pojawiło się stypendium a wycieczka chłopca została opłacona w całości przez anonimowego sponsora.
Pomachałam chłopcu, gdy autobus już odjeżdżał i ruszyłam w stronę redakcji. Nie korzystałam dziś z metra postanowiłam przejść się dziś na pieszo. Dzień wydawał się naprawdę ładny. Niebo było bezchmurne, słoneczko miło ogrzewało, a przyjemny wiatr rozwiewał moje włosy na każdą stronę. Mijałam ludzi, którzy gdzieś się spieszyli.
Sama z resztą nie szłam wolno a spieszyłam się do pracy. Byłam już niedaleko pracy zostało mi do przejścia ostatnie skrzyżowanie.
Rozejrzałam się czy nic nie jedzie. Było czysto wiec ruszyłaś na ulicę. Byłam już w połowę drogi, kiedy usłyszałam dźwięk rozpędzonego motoru. Spojrzałam w tamtą stronę i tuż przede mną pojawiła się maszyna. Nie mogłam się ruszyć nie nawet jakbym to zrobiła to i tak nie uniknęłabym zderzenia z pojazdem. Zamknęłam oczy i czekałam. Usłyszałam pisk opon po hamulcu jednak nie poczułam uderzenia jednak pisk i potężny trzask.
Stałam na tych pasach jak ostatnia sierota. Po chwili otworzyłam oczy i zobaczyłam leżący motor niedaleko moich nóg i młodego mężczyznę leżącego obok tej maszyny. Podbiegłam do niego i zaczęłam sprawdzać jaki jest jego stan. Mężczyzna, bo tak sugerował strój jaki miał na sobie i leżał bezwładnie na asfalcie. Wydawał się być nieprzytomny jednak nie mogłam tego dostatecznie stwierdzić, bo miał na sobie czarny dość spory kask. Spanikowałam! Drżącymi dłońmi wyjęłam z torebki telefon i zadzwoniłam po karetkę. Bałam się ruszyć chłopaka, ponieważ mógł mieć połamane kości a może i nawet kręgosłup. Na szczęście widziałam, że jego klatka piersiowa unosiła się delikatnie w górę co oznaczało że oddycha. Co mnie uspokoiło.
Uklękłam przy chłopaku i zaczęłam sprawdzać jego potencjalne obrażenia bałam się ściągnąć mu kask. Wyglądało mi na to, że nie ma jakiś poważnych ran chociaż jego prawa ręka trochę mnie martwiła. Podniosłam jedną torbę z ziemi i zaczęłam szukać w niej jakiś dokumentów oraz telefonu, aby zadzwonić do jego bliskich i powiadomić o wypadku. Wyjęłam z czarnej torby portfel chłopaka i otworzyłam na dokumentach. Wyjęłam dowód osobisty mężczyzny, a oczy zaszły mi łzami.
- Jeon Jungkook. - pisnęłam przejęta
Zaczęłam płakać mój przyjaciel z pracy teraz leżał nieprzytomny na asfalcie i to przeze mnie, gdyby nie ja nic by mu się nie stało. Byłby cały i zdrowy. Cholera, dlaczego ja wszystko muszę niszczyć. Wtedy przyjechała karetka. Sanitariusze podbiegli do mnie i do chłopaka. Jeden z mężczyzn podbiegł do mnie a drugi ruszył do Kooka. Mężczyzna zdjął mu kask i to potwierdziło fakt, że to był Jeon. Do tego momentu miałam chociaż cień szans, że to nie on jednak wszystko się potwierdziło. Spojrzałam na twarz mojego przyjaciela. Nie byłą ona mocno poturbowana dzięki kaskowi jednak co mnie najbardziej wystraszyło to strużka szkarłatnej cieczy wypływającej z jego ust i to, że miał je uszkodzone przez zęby. Jakby do końca zastanawiał się co ma zrobić. To była cecha, którą chłopak dość często praktykował, kiedy myślał nad czymś intensywnie. To musi być jakiś zły sen, to nie może być prawda nie mogło mu się nic stać. Przecież ten młody uprzejmy chłopak nie mógł mieć teraz wypadku. Przecież temu królikowi nie mogło się nic złego stać. On na to nie zasługuje. Już wolałabym sama zginać.
[r]- Hallo proszę pani jak się pani czuje. Słyszy mnie pani.
- Tak, tak słyszę. Co mu jest?
[r]- Jest nieprzytomny i ma złamaną prawą rękę, ale wyjdzie z tego. Zna go pani.
- To mój kolega z pracy i przyjaciel. Gdzie go zabieracie.
[r]- Do głównego. Przepraszam musimy jechać zajmie się pani motorem przyjaciela.
- Ach tak. Tylko ja go nie podniosę sama.
CZYTASZ
Tylko nie ty
FanfictionSeokjin i T/I mają wspólną przeszłość. Nie jest ona przyjemna i można powiedzieć że wręcz drastyczna dla jednej z stron. On był tym popularnym pochodzącym z bogatej rodziny ona była wzorową uczennicą, kujonka z tylko kilkoma przyjaciółmi. Na jednej...
