7. Kino

570 29 4
                                        

Leżałem na kanapie w salonie analizując całą wczorajszą sytuacje. Niemiałem pojęcia co we mnie wstąpiło w tamtym momencie. Kiedy tylko przymykałem oczy miałem przed oczami jej twarz. Cała noc nie zmrużyłem oka, bo to co mój mózg serwował mi po zamknięciu powiek było po prostu niedorzeczne. Ogarnęło mnie dziwne poczucie winy. Nawet teraz nie mogę poradzić sobie z tym. Usiadłam na kanapie i złapałem za butelkę wody wypijając ją na raz. Skoro nie mogłem tego wyrzucić z głowy musiałem jakoś rozpracować to co się stało.

Kiedy wyprowadziłem tamta dwójkę z szkoły myślałem że kobieta dosłownie rozszarpie mnie na strzępy. Wyrwała swoją dłoń z mojego uścisku bardzo gwałtownie. Była wściekła i to nie ulegało wątpliwością. Spojrzałem w jej oczy i dosłownie zobaczyłem w nich ogień. Kobieta była dosłownie w stanie furii. Pierwszy raz miałem do czynienia z takim gniewem. Szczerze nawet bałem się teraz odezwać, ale skoro już powiedziałem A to teraz trzeba było powiedzieć B. Wziąłem wiec głęboki oddech i już miałem coś powiedzieć jednak kobieta był szybsza.

[T/I] - Co ty sobie wyobrażasz do jasnej cholery?!- wrzasnęła tak głośno, że pół ulicy ja usłyszało- Po co tu przyjechałeś?! Jakim cudem wiedziałeś, gdzie jestem?! Do cholery jasnej po co wtrącasz się do mojego życia! Czy ty w ogóle nie myślisz?! Rujnujesz mi teraz życie a przy okazji i mojemu dziecku! Wiesz, ile musiałam się na starać, aby zapisać go do tej szkoły! Wiesz jakie horrendalne jest czesne tutaj! Odpowiem ci nie, nie wiesz! Nawet nie masz pojęcia jak wiele pism musiałam złożyć, aby SeMin mógł się tu uczyć otrzymując dotację od rady rodziców! Teraz to wszystko poszło się gonić! Gdzie ja teraz znajdę dla niego szkołę?!- Rozpłakała się z bezsilności i przykucnęła na chodniku zakładając ręce na kolana.

Stałem jak ostatni jełop nie wiedząc co zrobić. Nigdy nie przejmowałem się, kiedy ktoś płakał przeze mnie lub obok mnie. To co się działo teraz było wyłącznie z mojego powodu. To była moja wina. Nie miałem pojęcia co mam zrobić z sobą po prostu tam stałem i patrzyłem na nią jak głupek. Mały chłopiec patrzył raz na mnie a raz na swoją mamę spod swoich okularów. Po chwili podszedł do kobiety a mnie obrzucił nieprzychylnym spojrzeniem jakby chciał mi powiedzieć, że jest moją postawą naprawdę godna pożałowania. Chłopczyk przytulił mocno T/I. Kobieta zaczęła głaskać malca po plecach a ten stał jak bohater starając się podeprzeć całe zło od niej. Kiedy ta się uspokoiła podniosła się jednak teraz nie obdarzyła mnie nawet spojrzeniem.

[T/I] - To miała być twoja zemsta za ten artykuł tak! Człowieku ja tam nie napisałam nic czego byś nie powiedział.- patrzyła na swoje buty- Słyszałeś nagrania razem swoja prawniczką. Taka jest prawda o tobie panie Kim. Dlaczego wiec to zrobiłeś, dlaczego niszczysz mi życie. Nie chciałeś nas wtedy więc dlaczego teraz tutaj jesteś. - dodała to ciszej jednak nie zrozumiałem do końca jej słów.
- Przepraszam ja załatwię to nie martw się o nic. - wypaliłem nagle
[T/I] – Niby jak? Jestem spalona w tej szkole. Nie mam z czego zapłacić całego czesnego. Nie zarabiam tyle co ty. Muszę utrzymać siebie, jego, opłacić rachunki, kupić jedzenie, ubrania, nie śpię na kasie jak ty. Wiesz, jak trudni spiąć cały budżet. Powiem ci, że nie wiesz, bo zawsze miałeś kasę nie musiałeś martwic się o nic!
- Daj mi to załatwić, ja się wszystkim zajmę obiecuję. SeMin nie będzie musiał odchodzić z szkoły zadbam o to.
[T/I] - Bez łaski poradzę sobie sama. Nie zbliżaj się do mnie ani do mojego syna. - syknęła.

Złapała chłopca za rękę i pociągnęła go w stronę przystanku autobusowego, a ja nadal przetwarzałem jej słowa w głowie. Spojrzałem na dwie oddalające się sylwetki, chłopiec w okularach wydawał mi się znajomy i tak bardzo podobny. Obrócił on głowę w moim kierunku i posłał mi lekko szczerbaty uśmiech a jego okulary prawie spady mu z małego noska. Malec pomachał mi wolną ręką, ale zaraz jego matka przyspieszyła kroku i straciłem z nim kontakt. Odwróciłem się wiec w kierunku mojego samochodu. Wsiadłem od razu dzwoniąc do Namjoona. Wiedziałem, że sam tego nie załatwię, bo jakby mnie rozpoznali miałbym przerąbane. Na szczęście mój menager odebrał od razu.

Tylko nie tyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz