Pov T/I
Kiedy usłyszałam że SeMin się znalazł poczułam, jak ciężar spadam mi z serca naprawdę bałam się o mojego małego skarba. Co mu jednak strzeliło do głowy, żeby samemu wybrać się do Jina? Przecież z tego co mówił Tae zaczęli się dogadywać a mały był obrażony na Jina po dowiedzeniu się prawdy. Więc, dlaczego to zrobił. Stałam właśnie przy zatoczce autobusowej czekając na Namjoona. Chciałam jak najszybciej znaleźć się u Jina i odebrać malca. Czy on wie jak ja się strasznie martwiła.
Na szczęście Namjoon przyjechał w ciągu 15 minut, ponieważ nie wiem jak długo bym wytrzymała dłużej. Może to był zły pomysł, że zostawiłam Namjoona samego i biegałam sama po mieście szukając małego. Czasy nie cofnę. Namjoon zawiózł mniej pod wielki apartamentowiec. Przyznam szczerze, że mnie zamurowało budynek był ogromny. Wiedziałam, że Jin mam kasę, ale nie wiedziałem, że aż tak dużo. Namjoon spojrzał na mnie i uśmiechnął się pod nosem.
[RM]- Nie spodziewałaś się prawda.
- No nie. Wow. Zresztą to nie jest ważne. Muszę odebrać SeMina i wracam do Taehyunga.
[RM]- Chcesz tego? Ja wiem jaki jest Jin, ale on naprawdę się przejął, kiedy mały zniknął chciał zrezygnować z bardzo ważnej kampanii. Musiałem go siłą zatrzymać, bo ten głupek by wszystko zawalił, skończył pracę z tego co wiem w pół godziny co jak na niego było wyczynem, bo nigdy nie kończył tak szybko zdjęć zawsze zachowywał się jak palant i praca przy sesjach z nim to była katorga jednak teraz spiął się i... .
- Cieszę się, że się przejął, ale on woli Sami. On mi nie wierzy, że SeMin to jego syn, nie przejął się też, że straciliśmy wczoraj dziecko.
[RM]- Przejął się naprawdę. Żebyś ty go widziała wczoraj lub dziś rano. To naprawdę był widok nędzy i rozpaczy. Jeszcze nigdy nie widziałem go w takim złym stanie.
- Naprawdę, ale on mówił, że...
[RM]- On dużo gada nie zawsze ma to sens. Jego język jest szybszy niż mózg i jak coś palnie to dopiero po czasie do niego to dochodzi, powiem ci ze byłem w szoku jak mi powiedział, że się przyznałaś.
- To nie zmienia faktu, że powiedział to co myśli o mnie i małym.
[RM]- Jacy z was są debile. Myślałem że chociaż ty masz dość rozumu ale dobra nie mieszam się już róbcie co chcecie. Ale błagam dogadajcie się bo ty go kochasz i on kocha ciebie do jasnej cholerny pogadajcie szczerze.
Wjechaliśmy na samą górą i podeszliśmy po drzwi. Zapukałam niepewnie i już po chwili ktoś otworzył mi drzwi a przede mną stał Seokjin. Popatrzył za mnie nadal zdenerwowany jednak w jego oczach widziałam to, że cieszył się z mojego przyjścia.
[J]- Proszę wejdź do środka mały śpi w salonie.
- Dzięki. Ja go tylko wezmę i nie będziemy WAM przeszkadzać.
[J]- Nie przeszkadzacie MI . Jestem na razie sam, Sami wyszła do koleżanki i na solarium wróci pewnie koło 21. Wejdź zrobię ci herbatę lub kawę. - uśmiechnął się pogodnie
- Dobrze, ale tylko na chwilę muszę wracać do Taehyunga. Nie chce, żeby się martwił.- jego mimika zmieniła się momentalnie, jakby to go zabolało
[J]- Jasne, ale chociaż na chwilę.
Zgodziłam się i weszłam do mieszkania chłopaka. Było ono ogromne biało czarne z drewnianymi wstawkami jedyne co nie pasowało do tego stonowanego otoczenia to wszędzie pozostawiane czerwone dodatki. Właśnie takim domu zawsze marzyłam jednak moje mieszkanie niczym nie przypominało tego miejsca. Moje całe mieszkanie było wielkości salonu z kuchnią chłopaka.
W salonie stała ogromna kanapa, która była biała niczym śnieg a na niej zobaczyłam mojego małego synka, który leżał przykryty szczelnie szarym puchatym kocem. Jin zadbał o niego. Podeszłam do dziecka i pogłaskałam go po głowie i pocałowałam delikatnie jego czoło.
- Przepraszam cię skarbie. Niw powinieneś się o tym dowiedzieć w taki sposób. Mama była głupia. Przepraszam słonka.
Odsunęłam się od malca i spojrzałam na jego ojca który nieporadnie kręcił się po kuchni.
[J]- Wolisz kawę czy herbatę. Spokojnie niech mały się prześpi przeżył niełatwe dni ostatnio. - spojrzał na mnie trzymając w rękach dwie różne słoiku z herbatą
- Może być herbata.To prawda, wszystko nagle mu się posypało i zmieniło. – westchnęłam uśmiechając się lekko
[J]- Przepraszam cię za wszystko. - powiedział nie patrząc na mnie
- Nie mówmy już o tym. To była przeszłość.- mruknęłam smutna
[J]- Nie do końca. T/I to co mówiłem o tobie wcześniej. Ja tak naprawdę nie myślę. Byłem w szoku i nie myślałem trzeźwo.- patrzył mi prosto w oczy
- W porządku. Nie przejmuj się nami usuniemy się w cień. Taehyung i SeMin zaczęli się dogadywać a ja chyba ufam mu, jakoś ułożę sobie życie tak jak ty z Sami.
[J]- Nie powinnaś mu ufać mały mi powiedział, że Taehyung będzie chciał go wysłać do szkoły z internatem.-wypalił nagle
- Co?? Nie to nie prawda Tae by czegoś takiego nie powiedział. Kłamiesz- warknęłam
[J]- Nie udawaj, że tego nie czujesz. Ten facet tobą manipuluje. Chce cię usidlić narzucić swój styl życia. Odciągnąć od twojego dziecka. Otwórz oczy kobieto! - krzyknął
- Nie mów mi co mam robić. Mały może zmyślać dzieci mają bujną wyobraźnie pogadam o tym z Taehyungiem. - wściekam się - Nie masz prawa mówić mi jak mam żyć.
[J]- Rób, jak chcesz, ale on ci zrobi krzywdę. Uważaj na niego.
CZYTASZ
Tylko nie ty
FanfictionSeokjin i T/I mają wspólną przeszłość. Nie jest ona przyjemna i można powiedzieć że wręcz drastyczna dla jednej z stron. On był tym popularnym pochodzącym z bogatej rodziny ona była wzorową uczennicą, kujonka z tylko kilkoma przyjaciółmi. Na jednej...
