Cześć!
Jest to nowy rozdział dodany dopiero po korekcie. Jeśli czytasz po raz pierwszym, jest to aktualna wersja!
Zapraszam na moje media:)
twitter: withoutsy #bcwatt
tik tok: zauroczono
-
Valerie
Moje koszmary zawsze zaczynały się w ten sam sposób.
Przystępowałam z nogi na nogę, ogarniając wzrokiem wysokie, betonowe ściany, od których bił przeszywający chłód. Za każdym razem miałam wrażenie, że byłam tam po raz pierwszy. W istocie byłam tam każdej nocy, ale pamiętałam o tym dopiero po przebudzeniu.
Ruszyłam wzdłuż ścian, dotykając ich powierzchni czubkami palców. Próbowałam przyzwyczaić wzrok do mroku.
– Co tutaj robisz? – Zza moim plecami rozległ się niski, zachrypnięty głos. Obróciłam się gwałtownie, rozglądając w mroku, a serce szybciej biło w mojej piersi. – Nie powinnaś tu być.
Przełknęłam ciężko ślinę, ostrożnie cofając się do ściany za moimi plecami.
– Nie chcę tego – wyszeptałam, nie przestając spojrzeniem przeszukiwać mroku. Czułam, że dalej tam był, mimo że go nie widziałam. – Boje się.
W snach nie wstydziłam się tego wyznania. Tutaj to uczucie było silniejsze, jakby lód wstępował na moją skórę, a ja wierzyłam, że w pewnym momencie zamienię się w kamień i nigdy stąd nie wyjdę.
– To moje miejsce. Nie powinnaś tu wchodzi.
Wzdrygnęłam się. Wiedziałam, że znajdował się coraz bliżej, mimo bezszelestnie stawianych kroków.
– Chcę wyjść. Jak mogę się stąd wydostać?
– Już za późno.
– Kochanie?
Poderwałam się do góry z ciężko bijącym sercem. Rozmytym od głębokiego snu wzrokiem prześledziłam szybko pomieszczenie.
Czarne ściany i w tym samym kolorze zasłony, które skrywały wysokie okna. Dwa fotele kubełkowe i telewizor, zajmujący niemal całą ścianę. Serce w mojej piersi zwolniło dopiero, gdy spojrzałam na zdjęcie dwójki roześmianych dzieci, wtulonych w siebie, jakby byli dla siebie całym światem.
Byłam w domu, w pokoju mojego starszego brata.
Przeniosłam spojrzenie na ojca, który klęczał przy łóżku i przyglądał mi się ze zmarszczonymi brwiami.
– Co się stało? – zapytałam ze ściśniętym od niespokojnego snu gardłem.
– Szukałem cię – wyjaśnił spokojnie. – Nie było cię w twoim pokoju.
Wydarzenia poprzedniego dnia niechciane pojawiły się w mojej głowie - cmentarz, Dean, bar, mężczyzna, strzały.
– Nie chciałam być u siebie – przyznałam, przecierając twarz dłońmi, aby zedrzeć ostatnie oznaki snu.
– Wszystko w porządku?
Miałam ochotę wybuchnąć gorzkim, ostrym śmiechem.
– Nie wiem, tato. Czy według ciebie jest w porządku?
Podniósł się z klęczek i w nerwowym geście pociągnął swoje włosy. Hollister odziedziczył to po nim. Za każdym razem, gdy był zły lub sfrustrowany, wyglądał jakby miał ochotę wyrwać sobie wszystkie włosy, tak jak ojciec właśnie w tej chwili.
CZYTASZ
Beautifully cruel ZAKOŃCZONE
RomanceNowy Jork. Elita. Bogactwo, którego nie da się pozbyć. Władza na wyciągnięcie ręki. Faworyci. Valerie jest córką senatora. Piękną, czarującą i na tyle urzekającą, że blask fleszy, czy tłumy fanów nie jest jej obcy. On jest synem jednego z największ...