Olivier odpalił swieczuszki i poustawiał je wokół koca. Mąż miał zaraz do niego dołączyć. Był potrzebny w bazie więc przesunęli kolację. Odpalił też straszak na komary i muchy i zaczął wyciągać jedzenie w pojemniczkach na wynos. Gdy mąż podjechał ( wcześniej go przywiózł. Nie jechali na dwa auta) i wysiadł, zobaczył, że ten trzyma jego ulubionego szampana, bombonierkę i ogromny bukiet kwiatów. Przysiadł się do niego na kocu i uśmiechnął się.
- Dla mojej randki - oznajmił I podał mu bukiecik, a ten przyjął go i pocałował w policzek.
- Dziękuję. Jest piekny - szepnął I odłożył na bok. Uśmiechnął się, gdy mąż podał mu też czekoladki i otworzył szampan.
- Myślę, że pomoże nam się rozluźnić - mówił o alkoholu. Nalał im i spojrzeli na miasto późnym wieczorem. Słońce akurat zaczęło zachodzić. Oparli się o siebie i Liam objął go. Zaczęli rozmawiać o dzisiejszym dniu. Okularnik czuł się magicznie. Jak nastolatek, na swojej pierwszej randce. Był podekscytowany i zarumienił się nawet kiedy ukochany wsunął mu w usta kawałek czekoladki. Trochę się pokarmili po czym mężczyzna usiadł okrakiem na swojego dominata i niepewnie założył ręce na jego karku.
- Jak podoba Ci się randka? - cicho zapytał a ten się uśmiechnął.
- Jest świetnie- mężczyzna rozpoczął długi, namiętny pocałunek. Nawet rozpiął kilka guzików uległego, by móc kilka razy pocałować jego obojczyki i ramiona. Cieszył się, że ten odchylić głowę i czerpał z tego jak najwięcej. Chciał mu przybliżyć świat. Liam poczuł się... Tak jak wtedy kiedy byli młodzi. Kiedy mógł jedynie całować, pieścić ale absolutnie nie wsadzać. Jego ukochany od zawsze był taki... nieśmiały. Gdyby miał ogon, machałby nim jak szalony, bo ten pozwalał mu na więcej dotyku, takiego miłosnego. Przez ten krótki czas więcej się tulili i całowali niż przez całe małżeństwo, a przynajmniej miał takie wrażenie.
Położył go na tym kocu, ustami wędrując w dół, by go trochę popieścić. Nie liczył nawet na rewanż. Mógłby go jedynie dotykać i nic nie dostawać w zamian. Tak mocno go kochał...
Oliv zasłonił oczy przedramieniem ale ten złapał jego ręce I nadgarstki przyszpilił do koca. Chciał się napawać tym widokiem. Gdy język po długiej wędrówce w końcu dostał się do przyrodzenia i oplótł je usłyszał bardzo seksowny jęk. Czerwonowłosy zapragnął więcej tego słyszeć. Nie przeszkadzało mu nawet, że złapał go za włosy I pociągnął mało delikatnie. Ten wieczór miał się skończyć bardzo dobrym finiszem.
****
Arte przez te kilka krótkich dni obserwował swojego chłopaka. Oczywiście, bał się, że za chwilę jego mężczyzna zmieni się o sto osiemdziesiąt stopni, że przestanie być taki kochany, oraz że to właśnie wszystko przez wspólne zamieszkanie. Na razie starał się nie analizować aż tyle, bo ten miał problem z kostką i to wiadome, że nie będą tyle wychodzić.
- Pranie robie kochanie. Chcesz wrzucić swoją piżamę od razu? - Cam pojawił się w wejściu do pokoju pieska. Arte upodobał sobie siedzenie tam na fotelu, z laptopem i można powiedzieć, że zrobił sobie tam mini pracownię, w której pisał.
- Miałem plan zrobić pranie...
- Muszę wrzucić swoje to zgarnę też twoje. Przecież to nie problem - oznajmił mężczyzna a ten przygryzł wargę, wiedząc że jak na razie to temu daleko do bycia obojętnym, a bliżej do ideału.
- W szafie jest kosz z ubraniami które założyłem raz czy dwa, możesz je wrzucić jak znajdziesz miejsce. - oznajmił a ten pokiwał głową. Wycofał się ale w sumie to się wrócił i skradł mu całusa.
- Twoja mama przyjedzie wieczorem. Moja zresztą też. Mówiliście coś o kempingu?
- A... chciałem się wybrać pod namioty, chce zacząć tresurę pieska i obecność natury dobrze nam zrobi... Ale jak nie chcesz jechać to mogę sam...
- Chce być obecny przy tresurze, by też się mnie słuchał- stwierdził mężczyzna. - Bo jeszcze mu rozkarzesz by mnie ugryzł w tyłek i to zrobi - zaśmiał się cicho a ten się uśmiechnął. - Dobra. To przegadamy to wieczorem. - oznajmił. - Co byś chciał na kolację?
- Hm... myślę, że zjadłbym kanapeczki z serkiem wedliną i warzywami - oznajmił a ten pokiwał głową mówiąc, że przygotuje je i też dla rodzicieli.
Arte dokończył rozdział, zapisał plik i wyłączył komputer. Wstał i przykucnął przy piesku, który podniósł na niego łeb. - Masz ochotę na spacer? - zapytał a psiak spojrzał na smycz leżącą w rogu i zamerdał delikatnie ogonkiem, bo zdecydowanie poznał to ostatnie słowo. Brunet wziął go na dwor, oczywiście informując o tym ukochanego I chodził z pupilem dłuższą chwilę. Gdy wrócili Cam siedział na kanapie, oraz odpalał właśnie gierkę na konsoli. Pranie się robiło, do kolacji i przyjazdu rodziców jeszcze trochę więc mógł śmiało... jednakże jego chłopak chciałby się poprzytulać. Gdy wypuścił psa z szelek, to usiadł obok I położył głowę na jego ramieniu.
- Co maleńki? - zapytał Cam i pocałował go w głowę. Ten nic nie powiedział tylko bezceremonialnie wpakował mu się między nogi, wtulając się tyłem w niego I obejmując się jego ramionami. Cam oczywiście podłapał i ułożył się wygodnie, kładąc głowę na jego ramię. - Potrzebujesz uwagi?
- Nie. Chcę tylko się poprzytulać. I popatrzę jak grasz - oznajmił a ten zgodził się. Skupił się na grze, ale w przerwach, gdy mu się coś tam ładowało dawał mu atencję, całując go w szyję, kark, główkę, ucho albo głaszcząc go po udzie. Tak spędzili popołudnie. Gdy starszemu zaburczało w brzuchu, a dominat do usłyszał to zaśmiał się. Skończył rozrywkę i zapisał wszystkie wyniki, po czym wyłączył telewizor.
- Chodź. Kolację zaczniemy robić. Twoi rodzice powinni być za pół godziny.
- Może pranie wyciągnę? - zapytał a ten zgodził się.
- Gdy byłem w łazience w między czasie to przerzuciłem je do suszarki więc więc jeszcze chwilę tam muszą być - oznajmił a ten obrócił się, by usiąść okrakiem na niego i musnął jego usta.
- Zachowujesz się jak ideał...
- Ty jesteś ideałem Arte - oznajmił Cam i musnął jego ramię. Rozpoczęli powolne pocałunki, delikatne ale bardzo namiętne, a zdołali się oderwać od siebie gdy usłyszeli dzwonek do drzwi. Jak zawsze Eric był wcześniej. Mogli się tego spodziewać.
Hej hej! Zapraszam do komentowania, bo zauważyłam, że poprzednie rozdziały nie mają wcale komentarzy!
Coś do poprawy? Co sądzicie o wspólnym życiu tych dwoje?
CZYTASZ
Zakazany Owoc
RandomTo trzecia część trylogii (poprzednie dwie części są w Niebo Pełne Gwiazd). Arte jest siedemnastolatkiem, który nadal jest dzieckiem, ma cudownych rodziców, Erica i Tobiasa, którzy kochają go nad życie, ale jak to nastolatek, ma swoje problemy...
