Arte świetnie się bawił gdy tresował pieska. Ten był kumaty i doskonale wiedział co trzeba zrobić aby dostać smaczek. Jedyne trudności mieli w komendzie "zostań", bo pies chyba bał się, że ci go zostawią i nie odstępował na krok bruneta. Co zabawne, Camerona nie bardzo chciał słuchać i nawet gdy ten kusił go smaczkami, to wzrok ganiał za Arte. Postanowili nie męczyć go długo, więc za dobre sprawowanie zielonooki zafundował mu delikatne drapanie za uszkiem i po grzbiecie, bo bardzo lubił. Gdy usiedli wokoło ogniska, by pogadać, czy też zjeść jakąś potrawę z grilla, Angel grzecznie siedział koło nogi, mimo że mógł odejść nawet spory kawałek, bo dalej był na samorozwijającej się smyczy.
- Zaczynam być zazdrosny o tego psa - oznajmił Cameron nabijając na swój patyk kiełbasę i podsuwając nad ogień. Kijki załatwił Olivier z Liamem, bo byli na krótkim spacerze po opał.
- Ojj, nie przesadzaj. Nawet jeszcze z nami nie śpi - parsknął brunet a ten się obruszył.
- nawet go nie wpuszczę do nas do łóżka. Znając życie wtedy będzie cię bardziej interesowało przytulanie się do niego niż do mnie.
- Wtedy będzie odwrócony do ciebie tyłkiem. Nic tylko korzystać- Eric zachichotał a Tobias uniósł brew na jego słowa. Po chwili jednak pokręcił głową rozbawiony.
- Podaj lepiej pianki i czekoladę i herbatniki - mruknął młodszy brunet z uśmieszkiem, a mężczyzna westchnął ale wykonał prośbę - I tak będzie z nami spał - oznajmił pod noskiem, a ten westchnął.
- Ta. Myślę, że po dobrym lodziku mógłbym się na to zgodzić. - uśmiechnął się gdy Arte robił się czerwony.
- Bujaj się - pokazał mu język a ten się zaśmiał.
- Za taki brak szacunku, to już całą noc będziesz mi usługiwał abym się zgodził- parsknął a ten założył ręce na piersi pokazując, że ten może się cmoknąć, bo się obraził. Wszyscy się zaśmiali. Mieli podróżny stolik, wiec wszyscy się usiedli tak, aby nie patrzeć sobie na ręce I zaczęli grę w karty. Atmosfera była całkiem niezła, ale Cameron chyba wziął sobie za cel zawstydzanie ukochanego, bo czasami rzucał na prawdę nieprzyjemne żarty. Przegiął trochę, gdy powiedział, że ukesie są raczej leniwi z natury, oraz bez zbytnich ambicji.
- To nie prawda - oznajmił Arte obrażonym tonem, bo większość tych 'śmieszków' było wymierzone w niego. Już od jakiegoś czasu przestały go bawić jego żarciki, najgorsze było to że ojciec podłapał i rechotał się razem z mężczyzną. Oczywiście brunet mówił mu, aby już przestał tak żartować, ale ten nie posłuchał.
- Kochanie, wy jesteście zaprojektowani aby ssać nam kutasy i wypinać się do nas. Twoja i moja matka chodzą na siłownię i zajęcia z rozciągania aby nie mieć zakwasów po położeniu nogi na blat jak ty miałeś- parsknął śmiechem, a Tobias wgryzał się właśnie w kiełbasę z bułką ale też zarechotał wrednie na to. Liam biernie się przysłuchiwał ale i jemu kącik ust czasem szybował w górę. - Swoją drogą, tobie też by się przydało rozciąganie, byś potem nie stękał bo musiałeś na chwilę unieść nogę.
- Przesadziłeś - Arte podniósł się z krzesełka dość szybko i stanowczo. Nie mówiąc nic więcej ruszył do swojego namiotu. Angel trochę zdezorientowany nagłym odejściem właściciela, najpierw spojrzał na Camerona a potem potuptał za brunetem.
- Zaczynam cię nie lubić, zachowujesz się w tym momencie jak burak - oznajmił Eric podnosząc się powoli z swojego krzesła. - W nagrodę za bycie wrednym chujem, śpisz dziś w namiocie z Tobiasem. - oznajmił zły.
- A ja za co dostaje karę?! - obruszył się czarnowłosy mając pełne usta od kiełbasy, której nie zdążył przełknąć.
- Za to, że bezczelnie się śmiałeś jak obrażał twojego męża I syna, zamiast powiedzieć mu, by przestał, dupku! - powiedział wyraźnie i głośno, bo to nie było w porządku w jego odczuciu. - Szczególnie że Arte prosił abyście przestali się rechotać - dokończył i ruszył za swoim dzieckiem aby sprawdzić czy przypadkiem nie płacze przez tych debili. Olivier z Liamem zerknęli na siebie i okularnik powoli się podniósł odkładając swój posiłek obok.
- Posprzątajcie jak skończycie siedzieć- powiedział tylko i ruszył za ukesiami, aby dotrzymać im towarzystwa i może też porozmawiać o tym. Chciał też przeprosić za syna wiedząc, że jego ojciec mu przemówi do rozumu. Nie pozwolą w końcu swojej pocieszę obrażać kogokolwiek.
*****
Eric chciał wyciągnąć swojego malucha z przygnębienia, więc zabrał go nad jezioro, które było niedaleko, wiec wzięli ze sobą też okularnika i potuptali nad nie. Nie poinformawili Tobiego ani Camerona, bo byli na nich źli. Tylko Oliv musnął męża w policzek I powiedział gdzie idą. Nad wodą chwilę im zajęło rozruszanie chłopaka, ale po jakimś czasie już się normalnie śmiał i chlapali się wodą. Gdy wrócili, było już dość ciemno, więc Arte wszedł do namiotu, tylko aby zabrać swoją piżamę i kosmetyczkę.
- Jak się bawiłeś skarbie? - usłyszał Camerona, który już leżał na materacu. Spojrzał na niego, ale odwrócił wzrok bardzo szybko.
- Dobrze - oznajmił.
- Przepra..
- Przestań - brunet nie pozwolił mu dokończyć. - Porozmawiamy rano na ten temat. Teraz nie chce. Jestem zmęczony i chce się położyć spać. Idę do mamy, tata pewnie zaraz do ciebie przyjdzie - stwierdził a ten podniósł się. Podszedł do niego kuśtykając.
- Nie sądzę. Tobias pewnie złapał Erica i nie wypuści. Powiedział, że go tak zrucha, że ten jutro będzie miał problemy ze wstaniem. Do moich rodziców nie pójdziesz. Więc nie masz wyboru - stwierdził i przysunął się do niego. - Skarbie, przepraszam. To były tylko żarty. Byłeś zmęczony i źle zrozumiałeś.
- Nie Cameron. Nie zrozumiałem źle. A ty dalej nie rozumiesz. Po co mnie przepraszasz, skoro nie ma w tobie zrozumienia i skruchy za Twoje zachowanie? - zapytał zły, bo jego słowa jeszcze bardziej go rozjuszyły. - Dobranoc. Śpij dobrze. - wyszedł z namiotu, a pies za nim, jak zawsze. Nad jeziorkiem też był z nimi, nawet zamoczył łapy i Arte z nim trochę się pobawił, ale jeszcze nie chciał wejść do wody tak całkowicie. Podszedł do zamkniętego namiotu rodziców i zastukał w material. - Wchodzę! - oznajmił głośno, dał im chwilę i zaczął rozpinać wejście. Gdy wszedł do środka to ojciec władnie ubierał dresy do spania i bluzę aby nie było mu zimno.
- Zapraszam skarbeńku. Masz, załóż skarpeteczki takie fajne, frottowe, bo może być zimno w nocy. Mam dla nas dwa kocyki w razie czego. - Eric świergotał wręcz, mimo że był zły przecież na rodziciela.
- Dobranoc - czarnowłosy pocałował policzek męża, a ten oddał pieszczotę więc najwyraźniej już się pogodzili. Syna też musnął w policzek, więc obaj bruneci życzyli mu tego samego.
- Między wami okej? - zapytał cicho. - Bo mi Cam na odchodne powiedział, że tata będzie cię rżnął i nie mam wyboru i muszę zostać...
- Zawsze masz wybór skarbie. Pamiętaj, że jak potrzebujesz to tata wytrzyma psa kilka dni w domu - oznajmił a ten podziękował cicho.
- Powiedział mi też... "To były tylko żarty. Byłeś zmęczony i źle zrozumiałeś. " - zaparodiował go i westchnął ciężko. Był dorosłym mężczyzna a chciało mu się płakać. Myślał, że Cam jest ideałem, a okazuje się, że nie do końca tak jest... Miał tylko nadzieję, że ten weźmie się ogarnie, bo nie mógłby być z człowiekiem, który jest taki na codzień...
- Co za mały skurczybyk. - Eric zmarszczył brwi. - Dosolimy mu tak śniadanie, że się pożyga- oznajmił wrednie i westchnął dla rozładowania stresu. - Położymy się synek? - zapytał. - Odpoczniemy, a rano pójdziemy popływać, aktywność z rana jest na prawdę przyjemna- oznajmił a ten się zgodził. W nocy spało im się całkiem nieźle, było ciepło i przytulnie, bo wtulali się w siebie a potem leżeli do siebie tyłkiem i rozłożyli się jak chcieli. Te materace były wbrew pozorom na prawdę miękkie, więc wyspali się jak królowie
CZYTASZ
Zakazany Owoc
Ficción GeneralTo trzecia część trylogii (poprzednie dwie części są w Niebo Pełne Gwiazd). Arte jest siedemnastolatkiem, który nadal jest dzieckiem, ma cudownych rodziców, Erica i Tobiasa, którzy kochają go nad życie, ale jak to nastolatek, ma swoje problemy...
