Tobias wszedł do domu, od razu rzucając na kanapę teczkę z dokumentami i marynarkę. W kuchni słyszał muzykę więc wszedł tam i od razu otulil ukochanego od tyłu zaczynając całować go w szyję I kark. Eric się roześmiał a Arte który stał obok uśmiechnął się.
- Łaskoczesz, głuptasku! - brunet próbował się uwolnić od niego ale ten tylko mocniej zacisnął ramiona.
- Tato - zaśmiał się syn - Zgnieciesz mamę- oznajmił a więc Tobias puścił męża i złapał syna
- A ciebie zagilgocze na śmierć- oznajmił a ten zaczął piszczeć I starał się uciec. Śmiał się radośnie gdy ojciec gonił go po całej kuchni.
- Masz mega dobry humor skarbie. Dlaczego tak? - zapytał zielonooki i zawisł na szyi ukochanego muskając jego wargi, gdy ci lapali oddech.
- Twój mąż właśnie zarobił okrągły milion skarbie - podniósł go i obkręcił ich wokół własnej osi.
- To cudownie! Tak długo przygotowywałeś się do tego spotkania! Jestem z ciebie taki dumny! - musnął jego usta a ten ścisnął jego pośladeczki. - Ej! Arte tu stoi! To w nocy ty napalony samcze! - parsknął.
- Oj tam, nasz syn jest dorosły i z Cameronem pewnie też uprawiali seks w ciągu dnia, nie tylko w nocy. Wie jak to działa- postawił ukochanego na podłodze a ten zachichotał.
- Mam pomysł - oznajmił brunecik. - Wezmę Angela na dłuuugi spacer - parsknął przeciągając specjalnie.
- Kochany jesteś, ale nie musisz wychodzić. Ten napaleniec poczeka - parsknął mężczyzna.
- Ale i tak muszę wyjsc z nim na spacer zanim zaczniemy robić obiad - stwierdził.
- Yhym - Tobias spojrzał na męża. - Pół godzinki na rozgrzewkę nam starczy - oznajmił I złapał ukochanego podrzucając i zabierając na górę. - Miłego spaceru! - krzyknął jeszcze i trzasnął drzwiami od sypialni. Arte tylko pokręcił głową, wziął psiaka ubrał w szelki I tylko jeszcze zerknął do kociaka, bo ten dalej nie ruszył się z transportera i syczał na wszystkich którzy podchodzili. Biedactwo. Zauwazyl jednak, że kocica właścicieli próbuje maleństwo do siebie przekonać i czasami podchodzi i próbuje się położyć obok. Może jej się to uda za jakiś czas.
Wyszedł z domu zakładając słuchawki i zaczął spacerować, obszedł dom i ruszył do lasku. Wrócił po około godzince, dla pewności, że Ci zdążyli. Nawet i lepiej, że dal im więcej czasu, bo ci dopiero co byli pod prysznicem sądząc po mokrych włosach obydwoje.
- I jak spacer? - zapytał Tobias który klapnął na kanapę.
- Bardzo dobrze. Angel już ładnie chodzi przy nodze. Staram się go tego nauczyć, byśmy mogli później biegać razem bez smyczy - oznajmił spokojnie a ten pokiwał głową w uznaniu.
- Super w takim razie. - oznajmił. - Mama robi ciasto - poinformował, bo chłopak wyciągnął szyję w stronę kuchni, bo pięknie pachniało.
- Ohh, super, Pomogę jej- oznajmił I najpierw oporządził psiaka a potem poszedł do wcześniej wspomnianego pomieszczenia. Tobias do nich po chwili dołączył i znowu objął męża od tyłu.
- Odejdź, już Ci nie dam - oznajmił brunecik a ten mruknął cicho I mocno się wtulił.
- A dostanę chociaż szpatułkę do oblizania? - zapytał a ten uniósł oczy w górę I wyciągnął z miski drewnianą łyżkę i mu podał.
- Miskę też możesz pozbawić resztek ale zmywasz - parsknął a Arte zaśmiał się otwarcie.
- Jak ja was kocham... Jak to jest, że jesteście tyle lat razem, zachowujecie się jak dzieciaki i dalej sie pragniecie?- parsknął.
- Cóż, związek, małżeństwo czy posiadanie dzieci nie znaczy, że mamy stać się nudnymi dorosłymi bez pasji. Lubimy się wygłupiać i robimy to. - parsknął. - Powiem ci w tajemnicy, że zanim tata mnie poznał totalnie nie umiał w zabawę, nawet się nie uśmiechał - oznajmił ściszonym tonem pochylając się.
- Nie wierzę, wkręcasz mnie - parsknął a ten pokręcił głową. Zadzwonił dzwonek do drzwi.
- To pewnie Olivier - oznajmił, chociaż wiedział, że na pewno nie, bo przyjaciel miał być później. - Otworzysz kotuś?
- Pewnie mamo, już idę - oznajmił I ruszył do drzwi słysząc plask i chichot. Czyli tata pewnie wymierzył właśnie klapsa dla matki. Wow, chciał być jak oni kiedyś. - Co ty tutaj robisz? - zapytał, bo za drzwiami stał Cameron. - Wiem, że mama zaprosiła cię na obiad, ale on będzie za dwie godziny. - oznajmił, a mężczyzna wyciągnął zza pleców kwiaty. - Nie przekupisz mnie kwia...
- Arte. - przerwał mu. - Przepraszam. Szczerze przepraszam. - oznajmił. - Kot może zostać, możesz przynieść do domu tyle kotów i psów ile chcesz. Zwyczajnie... brakuje mi ciebie fizycznie. - oznajmił ciszej. - Cholera, skarbie, pragnę cię tak mocno, że mógłbym uprawiać z tobą seks codziennie, a to, że się nie dotykaliśmy tyle czasu doprowadza mnie do szału. - oznajmił. - Ale jestem świadom, że to moje potrzeby i nie mogę cię do tego zmuszać. - oznajmił cicho. - Przepraszam. Więcej nie będę cię popędzał. Zwyczajnie będę mówić, że mam ochotę na seks I nie będę oczekiwał, że będziesz mnie przekonywał tyłeczkiem do czegokolwiek. - obiecał. Ten patrzył na niego długo po czym westchnął.
- Wejdź- mruknął I zamknął za nim drzwi.
- Przepraszam też za słowa na ognisku. Zachowuje się przez brak seksu jak debil i prostak, ale to się nie powtórzy. Obiecuje - oznajmił a ten zasłonił dłonią oczy.
- Cameron...
- Nie musisz wracać do mieszkania jeżeli chcesz jeszcze to przemyśleć, albo spędzić czas z rodzicami. Ale proszę. Nie bądź na mnie już zły, dobrze? - zapytał cicho a ten pokiwał głową powoli. - Zabiorę cię do restauracji jutro na kolację. Zarezerwowałem stolik - mruknął a ten uniósł brew. - Bez podtekstu. Po prostu miła kolacja we dwoje.
- Randka? - zapytał a ten skinął głową. - No dobrze. Chodź, pomożesz przy obiedzie- mruknął I przyjął w końcu kwiaty. - Dziękuję... są piękne- oznajmił muskając jego policzek I ruszył do kuchni a mężczyzna za nim.
Eric który podsłuchiwał szybko podszedł do męża, gdy usłyszał że idą. Objął się jego rękoma i zachichotał bo ten musnął kilka razy jego szyję co gilgotało.
- Ohh, cześć Cam. Jesteś trochę za wcześnie.
- Zabiorę chłopaka na piwko do salonu i rozgrywkę na PlayStation - oznajmił ale Eric zagrodził mu drogę.
- No chyba żartujesz, będziecie pomagać przy obiedzie a ty zmywasz. Nie wykręcisz się- prychnął a ten westchnął. - Zabieramy się do roboty. Bez wzdychania Panowie- parsknął i porozdawał poszczególne składniki dla zięcia i synka a mąż zaczął płukać naczynia przed włożeniem do zmywarki. Rozpoczęli jakiś luźny temat ogródka, bo Tobias sobie wymyślił basen i chciał go zrealizować w niedługim czasie. Tak spędzili czas, gotując i świetnie się bawiąc...
Hej, zapraszam do komentowania!
CZYTASZ
Zakazany Owoc
RandomTo trzecia część trylogii (poprzednie dwie części są w Niebo Pełne Gwiazd). Arte jest siedemnastolatkiem, który nadal jest dzieckiem, ma cudownych rodziców, Erica i Tobiasa, którzy kochają go nad życie, ale jak to nastolatek, ma swoje problemy...
