*62*

91 6 1
                                        

Arte rozpisał sobie listę co muszą wziąć na trzy dni pod namioty. Rodzice obiecali ogarnąć sprawy techniczne, a Arte jedzonko I inne takie. Eric mówił, że mają kuchenkę gazową więc nie musi się martwić i ich wyjazd będzie świetny. Cam też się całkiem żywo zgodził, mimo problemu z kostką. Przynajmniej sobie posiedzą bliżej natury. Piesek się wylata i też będzie szczęśliwy. Brunet przez to całe planowanie był wykończony. Po kąpieli położył się do łóżka.  Jego chłopak otulił go od tyłu I przysunął jego pupę do swojego krocza, ale o dziwo, nie dopuścił się macania, czy też całowania. Delikatnie pogłaskał jego biodro I wygodnie się ułożył. Zielonooki wstał wcześniej od ukochanego,  więc postanowił go nie budzić, a zająć się swoimi sprawami. Usiadł z kawką i laptopem w swojej ulubionej miejscówce i zajął się pracą. Oczywiście wcześniej zajął się pieseczkiem by ten nigdzie nie zostawił im niespodzianki.
Cam gdy wstał, znalazł ukochanego w fotelu, z resztką kawy i grymasem na ustach.

- Dzień dobry skarbie- oznajmił. - Nie marszcz się tak, bo zrobisz się jeszcze piękniejszy - wymruczał  a ten uśmiechnął się na te słowa, a zła mina zniknęła.  Starszy zainicjował pocałunek,  dość długi jak na ten poranny.  - Jadłeś śniadanie? - zapytał a ten skinął głową. - A co dobrego?

- Kawkę - oznajmił a ten uniósł brew.

- W takim razie Twój chłopak ci zrobi śniadanie.

- A dostanę dodatkową porcję kawy? - zapytał Arte opierając się delikatnie o niego robiąc ładne oczy.

- Bezkofeinową, bo serduszko musi bić. Co innego powinno stawać. - stwierdził, a ten zarumienił się I pacnął w ramię za ten zboczony żarcik.

- Odegram się kiedyś za te zawstydzanie mnie. Zobaczysz - zaśmiał się cicho a ten pokiwał głową.  Brunet zajął się zapisywaniem pracy i  potem stwierdził, że pobawi się z pieskiem. Ten powolutku się przekonywał i nawet już dawał się delikatnie głaskać po pleckach. Gdy usiedli do śniadania,  to oczywiście pancio dał mu kawałek szyneczki, bo inaczej nie byłby najlepszy pod słońcem. - Poprosiłem mamę, by zabrała mnie na zakupy spożywcze na naszą wyprawę. Twoja mama I tata też jadą, wiesz?

- O, świetnie. Wygląda na to, że jest już u nich lepiej, więc mam nadzieję, że już się tak nie kłócą. 

- Ciekawe czy to nie kryzys wieku średniego po prostu - chłopak zatopił ząbki w swoich kanapeczkach i kontynuowali śniadanie rozmowy - O I mama mówiła, że jedziemy w poniedziałek. Będzie mniej ludzi, bo weekend się skończył a po za tym ma zaplanowaną imprezę z Olivierem.

- Ten twój rodziciel nieźle tą moją mamę wyciąga ze strefy komfortu - oznajmił  Cam I oboje się z tego zaśmiali .

***

Olivier siedział w łazience na prawdę długo, co Liama zaciekawiło. Co prawda mówił, że idzie na imprezę z przyjacielem, bo był piątek wieczór, i się przygotowuje ale co mu tak długo zajęło? Mężczyzna zastanawiał się czy nie pójść z nim. Jednak nawet nie kąpał się, bo najwyżej dołączy później. Nie chciał by ten myślał, że go Pilnuje czy coś.
Siedział na kanapie I oderwał wzrok od telewizora, gdy usłyszał kroki. Szczęka mu opadła, gdy zobaczył ukochanego.

- C-Co myślisz? - Oliv powoli się obkręcił  pokazując mu się w całej okazałości. Miał na sobie dżinsy, które podkreślały jego pupę i lekko ją też podnosiły, koszulę, oraz gorset, taki na talię, który sprawił, że ten pokazał pięknął figurę. Jego ciało wyglądało jeszcze bardziej kusząco, to tak mu pasowało, że czerwonowłosy nie mógł wydobyć słowa. Wstał I podszedł do niego.

- Tak idziesz do klubu? - zapytał głosen niskim, bo w tym momencie potrafił jedynie fantazjować o tym, że jego mąż z tym czymś na sobie szalenie go ujeżdżać, albo dominat dociska jego głowę do pościeli sam biorąc na pieska jego tyłek mocno i brutalnie.

- Tak... źle wyglądam? - zapytał niepewnie. Liam złapał go za tyłek I gwałtownie go do siebie przyciągnął. - Hej! - pisnął bo się przestraszył.

- Wyglądasz...

- Dziwnie, wiem... Eric twierdzi, że poderwę w tym każdego kogo będę chciał. Mam się przekonać że jestem seksowny i to nie moje kompleksy sprawiają brak ochoty na seks.

- Kompleksy? Jakie kompleksy, Oliv? - zapytał obserwując go dokładnie.

- Mam ich trochę... - wymamrotał. Mężczyzna złapał go mocno za talię I pochylił do tyłu. Jego usta łapczywie dosięgnęły jego szyi ale nie pocałowały.  Uległy czuł jego oddech.

- Sprawie, że wszystkie twoje kompleksy... odrzucisz daleko, Oliv... - wycharczał Mężczyzna. - Masz wybór.

- J-Jaki wybór? - zapytał cicho a ten mruknął wracając do pozycji prostej z nim.

- Idziesz na tą imprezę a za godzinę cię krade i rżnę w publicznej toalecie... albo zostajesz w domu i zerżnę cię w naszym łóżku, dodatkowo używając kilku zabawek. - oznajmił a ten zarumienił się mocno.

- Nie zrobiłbyś tego... - wymamrotał zawstydzony.

- Nie testuj mnie. - oznajmił poważnie.

- E-Eric na mnie czeka, wiesz? M-mam się z nim spotkać...

- Już zdecydowałem.  - Mężczyzna został poderwany do góry i dominat zaczął wręcz z nim na rękach biec w stronę sypialni. Nie zamierzał więcej czekać, ani więcej cierpieć z podniecenia. Wyrucha go tak, że ten już nigdy nie pomyśli, że coś jest z nim nie tak.

Zielonooki brunet nie mógł się dodzwonić do przyjsciela, Tobias zaproponował ukochanemu, że podrzuci go do domu okularnika a potem odwiezie ich do klubu. Ten się zgodził. Może zwyczajnie mężczyzna zasiedział się w łazience próbując zawiązać gorset.  Gdy byli już pod domem, zadzwonił dzwonkiem z trzy razy zanim ktoś mu otworzył. Zobaczył w drzwiach Liama, w samym szlafrok, zgrzanego zssapanego i w momencie w którym otwierał zerował butelkę wody.

- Olivier bardzo cię przeprasza, że cię wystawił Eric  - uśmiechnął Liama był szeroki. - Aczkolwiek nie zamierzam go wypuścić z łóżka do samiutkiego rana - stwierdził dominat, a brunet zasłonił usta i zachichotał z podekscytowania.

- Miłej zabawy w takim razie - odwrócił się na pięcie szczęśliwy, że tamci dwoje wzięli się w końcu w garść I teraz już będzie lepiej. Gdy wsiadł do samochodu, musiał pocałować męża, bo był szczęśliwy jak cholera! - Jedźmy do domu. Mam ochotę trochę cię uszczęśliwić- stwierdził a ten gdyby miał ogon to zaczął by nim merdać.

- Jak sobie życzysz, najpiękniejszy- oznajmił I odpalił auto.

Hej kochani, zapraszam do komentowania!

Zakazany OwocOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz