Arte siedział w swoim małym "biurze", klikając na laptopie jakieś naukowe artykuły. Pisał nie tylko kontynuację swojej książki, ale też coś innego, co chciał w przyszłości wydać. Dostał smsa od mamci, że zaprasza na kawkę i ciasteczko, bo się stęsknił. Ten uśmiechnął się do siebie i odpisał, że będzie. Nie wiedział czy ma ze sobą wziąć Cama, więc zapisał pracę i wstał. Piesek, który leżał niedaleko podreptał za nim do salonu, bo tam zalegał jego mężczyzna, który grał online z kolegami.
- Mogę Ci na chwilę przeszkodzić? - zapytał delikatnie go łapiąc za ramię by zwrócił uwagę.
- Poczekajcie chłopaki, skitram się na chwilę w budynku. Zaraz wrócę- oznajmił do słuchawki i wyciszył mikrofon. Schował się za jedną ze ścian w grze i skupił się na ukochanym. - słucham Myszko. - złapał go za dłoń I pocałował w nią a ten się zarumienił. Czemu Cam był takim ideałem?
- Mama zaprosiła mnie na kawę i ciastko. Chcesz iść ze mną? Pewnie będziemy rozmawiać o kempingu...
- A chcesz bym jechał z tobą? - zapytał go a ten się zarumienił. - Czy ty mi próbujesz powiedzieć że nie? - udawał oburzenie, a ten parsknął.
- Możesz jechać, ale się zanudzisz. Myślę, że lepiej pograć z chłopakami. Może mamę na zakupy wyciągnę. Na kemping.
- Doskonały pomysł. Wezmę później pieska na spacer. Wieczorem możemy się przejechać na jakąś polane by mógł się wybiegać, hm? Co ty na to? - zapytał a ten pokiwał głową I musnął jego policzek. - Dobrze. Baw się dobrze I pozdrów Erica a ja wracam do grania. - oznajmił.
- A chcesz coś ze sklepu? - zapytał a ten zastanowił się
- Może jakieś piwko na wyjazd.. I sprej na komary to konieczność
- Dobrze. Zrobię też zakupy do domku. - oznajmił a ten pokiwał głową. Brunecik poszedł się przebrać z domowych ubrań i ruszył do wyjścia. Dał jeszcze ukochanemu całuska w usta I wyszedł. Znowu męczył się z zamkiem, ale zapomniał ukochanemu wspomnieć, najwyżej zrobi to później. Chciał spędzić miło czas z mamą i pogadać o trochę krępujących sprawach. Po za tym myślał, że ten będzie miał kaca, bo miał być na imprezie wczorajszego wieczoru, więc to miłe zaskoczenie że mogą się spotkać.
Zajechał po ciasto do cukierni i podjechał pod dom rodzinny. Widział tatę na podwórzu, który rozmawiał przez telefon, zapewne w sprawach biznesowych.
- Cześć- przywitał się gdy zobaczył, że skończył gadać. - Co tam?
- Cześć synuś. Zaraz jadę do firmy, więc możesz zaparkować w garażu, ostatnio jacyś chuje obklejają samochody samoprzylepnymi karteczkami. Smarki są coraz bardziej irytujące- oznajmił a ten się zaśmiał. - Potrzebuję Cama w pracy. Myślisz, że jest w stanie z domu mi kilka rzeczy ogarnąć?
- Mogę mu dać laptop, ale nie wiem czy się na to zgodzi. Jak ma pracować jak jedziemy do lasu na kilka dni? - zapytał a ten parsknął.
- No tak. Dobra. Zadzwonię do niego i się dogadam z nim. Najwyżej szybciej zejdzie z chorobowego na rzecz pracy w domu. - stwierdził, a ten skinął głową. Jak jego chłopak nie będzie miał nic przeciwko, to on także. - Leć. Mama czeka z ciachami z nowego przepisu. Daj kluczyki przeparkuje za ciebie.
- Dziękuję- uśmiechnął się I wszedł do środka.
****
Arte zamykały się oczy. Miał ochotę na drzemkę, bo pogoda na dworze nie zachęcała do wyjścia na dwór. Włożył klucz do drzwi, a ten gładko przeszedł, bez żadnych problemów. Sprawdził, czy to był po prostu szczęśliwy raz czy faktycznie ktoś te drzwi naprawił. Gdy się przekonał że działają bez zarzutu, to wszedł do środka.
- Cześć, jak tam obgadywanie mnie z teściową? - zapytał młodszy, będąc w kuchni a ten zarumienił się. Pogłaskał pieska, który przyszedł się przywitać.
- Wcale cię nie obgadywaliśmy... - mruknął a ten uniósł brew. - Tylko to co ostatnio mi zrobiłeś swoim penisem. - zarumieniony odwrócił głowę w bok.
- Rozpamiętujesz więc było wyjątkowo dobrze, hm? - zaśmiał się i musnął jego policzek. Ten nie skomentował. - Zauważyłem, że zamek się zacina w drzwiach więc ogarnęłem. Już działa bez zarzutu?
- Tak. Dziękuję. - oznajmił. - Na prawdę jesteś ideałem... nie musiałem ci nic mówić, że coś jest do naprawienia, sam zauważyłeś...
-Kochanie. To powinno być akurat normalne. Ale też nie bój się mi powiedzieć jak nie dostrzegę czegoś, bo nie ze wszystkiego korzystam tak często jak ty zapewne. - stwierdził. - o I dokręciłem rączki w szafkach w kuchni, bo były poluzowane.
- Oh, tego nie wiedziałem... więcej ty siedzisz w kuchni niż ja - zaśmiał się Arte a ten uśmiechnął się jedynie.
- Buziak się należy - stwierdził, a ten założył ręce na szyi ukochanego i musnął jego wargi. Zmieniło się to w namiętny i długi pocałunek, a trwało to tak długo, że dominat postanowił posadzić ukochanego na blacie by było im wygodniej się całować.
- Dziękuję mój bohaterze domu - szepnął cicho a ten sie zaśmiał.
- Bohater to powstał po tym buziaczku - mruknął I na nowo połączył ich usta, a ten zachichotał szczęśliwy i przesunął paluszkami po wypukleniu, by się przekonać że ten mówi prawdę.
- Myślę, że bohater powinien jeszcze uratować jedną rzecz z opresji. - oznajmił cicho mu w usta.
- Co takiego? - mruknął cichutko.
- Tego kurczaka, co jest w piekarniku - parsknął a ten oderwał się jak poprzony i od razu zabrał się za ratowanie kuraka przed spaleniem się.
Zasiedli do obiadu, najedli się samym kurczakiem, więc nie było dużo do zmywania. Arte zajął się naczyniami i produktami które kupił, a Cam przygotował im salon na obejrzenie Netflixa. Brunet dostał przypomnienie aby zmienić psiakowi opartrunki, więc usiadł na dywanie i poprosił by psiak podszedł. Zachęcił go smaczkami, dzięki czemu ten pozwolił mu zająć się łapkami, oraz brzuszkiem. Sprawdził opatrunek i stwierdził, że koniecznie do wymiany. Poprosił ukochanego o pomoc, założyli kaganiec dla pupila i Arte zaczął namaczac opatrunek na bebechu, by zdjąć go bez bólu. Gdy mu się to udało, przemył rane i nałożył nowy. Piesek leżał na boku, dość spokojnie, delikatnie głaskany orzez Cama. Nie działa mu się krzywda, więc nie miał powodu atakować. Zawiązał nowe bandaze na łapach i zdjął kaganiec, dając mu smaczek.
- Pięknie sobie poradziłeś Angel - oznajmił drapiąc go za uszkiem. Oczywiście mniejsze ranki codziennie smarował maściami więc ten wiedział że chłopak go nie skrzywdzi. Jednakże nigdy nie wiadomo jak ten zareaguje, w końcu był po przejściach. - Już cię nie męczę, idziemy sobie - dał mu jeszcze smaczka i pomógł ukochanemu wstać z ziemi, by mogli iść do salonu obejrzeć coś śmiesznego.
CZYTASZ
Zakazany Owoc
AcakTo trzecia część trylogii (poprzednie dwie części są w Niebo Pełne Gwiazd). Arte jest siedemnastolatkiem, który nadal jest dzieckiem, ma cudownych rodziców, Erica i Tobiasa, którzy kochają go nad życie, ale jak to nastolatek, ma swoje problemy...
