CHAPTER TEN

877 63 2
                                        

•──•─•──•✦•──•─•──•

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

•──•─•──•✦•──•─•──•

Maegelle siedziała w fotelu, zatopiona w błogiej ciszy, otulona miękkim światłem świec, które oświetlało jej komnatę. Wokół niej panowała cisza, którą przerywał jedynie delikatny szelest kartek przewracanych w rytm jej spokojnego oddechu. Jej myśli skupiały się na lekturze, którą czytała, czerpiąc z niej ukojenie i chwilową ucieczkę od problemów życia codziennego.

Jej spokój przerwało delikatne pukanie do drzwi. Bez podnoszenia wzroku, zawołała zezwalając na wejście.

— Proszę!

Drzwi otworzyły się cicho, a po chwili zamknęły równie bezszelestnie, nie zaburzając ciszy panującej w komnacie. Maegelle niechętnie oderwała się od książki i podniosła wzrok w kierunku dźwięku. Jej spojrzenie napotkało młodą, nieznaną dziewczynę stojącą niepewnie na progu.

— Księżniczko — odezwała się nieśmiało dziewczyna.

Maegelle przez chwilę zastygła w bezruchu, analizując sytuację.

— Kim jesteś? — zapytała, kompletnie zbita z tropu, nie wiedząc kim jest.

Dziewczyna uniosła wzrok, bojąc się jednak napotkać spojrzenie księżniczki. 

— Twoją nową służką, pani. Przysłała mnie królowa Alicent na twoją prośbę.

Maegelle przypomniała sobie rozmowę z matką, podczas której, z sugestii Aemonda, poprosiła o nową, zaufaną służbę. Zaskoczył ją jednak fakt, że królowa tak szybko spełniła jej prośbę. Księżniczka utkwiła zaintrygowany wzrok w dziewczynie. 

— Nigdy cię wcześniej tu nie widziałam. Jesteś nowa?

Nieznajoma była szczupłą oraz wysoką kobietą z rdzawymi włosami zaplecionymi w warkocz. Na pierwszy rzut oka, wyglądała na osobę pełną pokory oraz dość skromną. Jej twarz była podłużna oraz usiana piegami, zaś jej nos był drobny, a usta małe, lecz nadal pełne. Choć mocno unikała jej spojrzenia, Maegelle wyraźnie mogła dostrzec jej okrągłe szare oczy, w których odbijał się widoczny lęk.

— Tak, pani — odpowiedziała cicho na jej pytanie. — Pracuję w zamku od niedawna.

Maegelle zamknęła książkę, odkładając ją na stolik obok. 

— Jak się nazywasz?

Dziewczyna, splatając palce, wbiła wzrok w swoje stopy. 

— Harra, pani.

Maegelle uniosła się z siedzenia, delikatny uśmiech rozjaśnił jej twarz. 

— Harra — powtórzyła, smakując jej imię na swoich ustach. — Piękne imię.

FAITH | AEMOND TARGARYENOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz