Alicent Hightower zwykła mawiać, że jej córka Maegelle została jej zesłana jako prawdziwy anioł przez samych Siedmiu. Z trochę pulchnymi, różanymi policzkami, delikatnymi rysami i malinowymi ustami, dziewczynka potrafiła oczarować każdego, kiedy tyl...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
•──•─•──•✦•──•─•──•
Maegelle siedziała w fotelu, zatopiona w błogiej ciszy, otulona miękkim światłem świec, które oświetlało jej komnatę. Wokół niej panowała cisza, którą przerywał jedynie delikatny szelest kartek przewracanych w rytm jej spokojnego oddechu. Jej myśli skupiały się na lekturze, którą czytała, czerpiąc z niej ukojenie i chwilową ucieczkę od problemów życia codziennego.
Jej spokój przerwało delikatne pukanie do drzwi. Bez podnoszenia wzroku, zawołała zezwalając na wejście.
— Proszę!
Drzwi otworzyły się cicho, a po chwili zamknęły równie bezszelestnie, nie zaburzając ciszy panującej w komnacie. Maegelle niechętnie oderwała się od książki i podniosła wzrok w kierunku dźwięku. Jej spojrzenie napotkało młodą, nieznaną dziewczynę stojącą niepewnie na progu.
— Księżniczko — odezwała się nieśmiało dziewczyna.
Maegelle przez chwilę zastygła w bezruchu, analizując sytuację.
— Kim jesteś? — zapytała, kompletnie zbita z tropu, nie wiedząc kim jest.
Dziewczyna uniosła wzrok, bojąc się jednak napotkać spojrzenie księżniczki.
— Twoją nową służką, pani. Przysłała mnie królowa Alicent na twoją prośbę.
Maegelle przypomniała sobie rozmowę z matką, podczas której, z sugestii Aemonda, poprosiła o nową, zaufaną służbę. Zaskoczył ją jednak fakt, że królowa tak szybko spełniła jej prośbę. Księżniczka utkwiła zaintrygowany wzrok w dziewczynie.
— Nigdy cię wcześniej tu nie widziałam. Jesteś nowa?
Nieznajoma była szczupłą oraz wysoką kobietą z rdzawymi włosami zaplecionymi w warkocz. Na pierwszy rzut oka, wyglądała na osobę pełną pokory oraz dość skromną. Jej twarz była podłużna oraz usiana piegami, zaś jej nos był drobny, a usta małe, lecz nadal pełne. Choć mocno unikała jej spojrzenia, Maegelle wyraźnie mogła dostrzec jej okrągłe szare oczy, w których odbijał się widoczny lęk.
— Tak, pani — odpowiedziała cicho na jej pytanie. — Pracuję w zamku od niedawna.
Maegelle zamknęła książkę, odkładając ją na stolik obok.
— Jak się nazywasz?
Dziewczyna, splatając palce, wbiła wzrok w swoje stopy.
— Harra, pani.
Maegelle uniosła się z siedzenia, delikatny uśmiech rozjaśnił jej twarz.
— Harra — powtórzyła, smakując jej imię na swoich ustach. — Piękne imię.