CHAPTER SIXTEEN

821 52 6
                                        

•──•─•──•✦•──•─•──•

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

•──•─•──•✦•──•─•──•

Poprzednia noc była dla Maegelle męcząca. Nie mogła zmrużyć oka, a każda chwila bezsenności zdawała się ciągnąć w nieskończoność. Uciążliwe, pełne niepokoju myśli nieustannie krążyły w jej głowie, zatruwając spokój, jaki zazwyczaj znajdowała w snach. Czuła, jak przygniatało ją poczucie winy, mimo że nie popełniła żadnego przewinienia. Nawet przyjemne ciepło porannego słońca i śpiew ptaków, które zawsze koiły jej zmysły, nie były w stanie złagodzić wewnętrznego bólu.

Nie mogła znieść myśli, że jej matka zasugerowała jej, aby manipulowała uczuciami Gerolda. Uważała go za naprawdę dobrego człowieka — był miły, uprzejmy i nie narzucał się, szanując jej wolę. Księżniczka polubiła go, lecz sugestia, by go wykorzystała dla politycznych korzyści, była dla niej nie do zniesienia. Nie mogła zaakceptować takiej manipulacji. Czuła, że każda próba użycia jego uczuć jako narzędzia w grze o władzę była nie tylko moralnie wątpliwa, ale też okrutna wobec kogoś, kogo naprawdę darzyła sympatią.

Maegelle westchnęła cicho, poprawiając rękawy sukni, którą tego dnia założyła. Głęboka, ciemna zieleń sukni, wybrana przez matkę, kontrastowała z jej bladą, niemal mleczną skórą, uwydatniając cienie pod oczami, będące niechcianym świadectwem jej bezsenności, które tak Harra bezskutecznie próbowała zatuszować tego ranka. Nigdy nie czuła się komfortowo w takich barwach, a tym bardziej szmaragdowej zieleni, w którą odziewała się jej matka. Wolała jaśniejsze, subtelne kolory i prostsze kroje, które nie odsłaniały zbyt wiele, a przede wszystkim nie były tak krępujące.

Szelest materiału obijał się o jej uszy, gdy szła ramie w ramię z Geroldem, który milczał przez większość spaceru. Maegelle była mu za to wdzięczna. Wiedziała, że był zaskoczony, gdy to ona wyszła z propozycją spaceru, ale wydawało się, że był zadowolony z jej inicjatywy. Choć czuła na sobie spojrzenia matki i dziadka, śledzących każdy jej ruch z oddalonego balkonu, próbowała się nie rozpraszać. Zerknęła krótko w ich stronę, dostrzegając zmartwienie na twarzy królowej, podczas gdy Otto, jak zawsze, emanował chłodną obojętnością.

— Martwią się o ciebie — zauważył Gerold, spoglądając w stronę balkonu, gdzie stali królowa i namiestnik.

Maegelle obróciła twarz w jego kierunku z zaciekawieniem.

— Co? — Maegelle zwróciła się do niego zaskoczona, wyrywając się z zamyślenia.

— Twoja rodzina — odpowiedział, wskazując głową na obserwatorów. — Wygląda na to, że jesteś dla nich szczególnie ważna.

— Może dla matki — odparła z lekkim westchnieniem. — Kocham dziadka, ale... nie czuję, że jest mi bliski, tak jak winien być. Spędził większość mojego życia w Starym Mieście, z dala od nas. Nie odbieram mu jego zasług ani mądrości, lecz czasem chciałabym, żeby był po prostu... kochającym dziadkiem, a nie namiestnikiem króla.

FAITH | AEMOND TARGARYENOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz