Alicent Hightower zwykła mawiać, że jej córka Maegelle została jej zesłana jako prawdziwy anioł przez samych Siedmiu. Z trochę pulchnymi, różanymi policzkami, delikatnymi rysami i malinowymi ustami, dziewczynka potrafiła oczarować każdego, kiedy tyl...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
•──•─•──•✦•──•─•──•
Po ulicy rozchodził się gwar rozmów, mieszając się z nawoływaniami kupców, zachęcających przechodniów do kupna ich towarów, starając się przebić z ofertami przez morze ludzi. Maegelle z trudem przeciskając się przez tłum, złapała za materiał kaptura, który niemal zsunął się z jej głowy, gdy ktoś przypadkowo ją potrącił. Spojrzała na Harrę, której troskliwe spojrzenie natychmiast wyłapało jej niepewność. Gdyby coś stało się księżniczce, jej służąca z pewnością miałaby poważne kłopoty.
Harra przyglądając się Maegelle z bliska, dostrzegła błysk stali przy jej pasie. Oczy dziewczyny rozszerzyły się w zdziwieniu, a brwi zmarszczyły w wyrazie niezrozumienia. Zanim jednak zdążyła cokolwiek powiedzieć, Maegelle wyczuwając, gdzie wędruje jej wzrok, szybko ukryła sztylet pod ciemną peleryną.
— Skąd masz sztylet? — zapytała z niepokojem Harra.
Maegelle natychmiast odwróciła wzrok, udając że szuka czegoś w tłumie. Jej serce zabiło szybciej, ale twarz pozostawała niewzruszona, nie chcąc zdradzać dziewczynie zbyt wiele.
— Od Aemonda — odpowiedziała krótko tonem, który sugerował, że nie chce rozwijać tego tematu.
— Po co książę...? — zaczęła Harra zdumionym głosem, ale szybko przerwała, uświadamiając sobie, że mówi za głośno. Ściszyła głos do szeptu, patrząc na Maegelle z niedowierzaniem. — Dlaczego książę Aemond dał ci sztylet?
— Powiedzmy, że to nie pierwszy raz, gdy wymykam się z zamku bez obstawy strażników — odparła Maegelle. — Co zresztą nie zakończyło się dobrze ostatnim razem. Z bronią czuję się o wiele bezpieczniej — wytłumaczyła.
Harra zmrużyła oczy, zastanawiając się nad odpowiedzią księżniczki.
— Nadal uważam, że lepszym pomysłem byłoby, gdybyśmy przyjechały tu z obstawą — westchnęła Harra, rozglądając się po tłumie. — Jeśli ktoś dowie się, że cię tu przyprowadziłam, będę miała poważne problemy.
Maegelle zatrzymała się na chwilę, po czym spojrzała na Harrę z przekornym uśmiechem.
— Bez obaw, Harro. Nikt się nie dowie. Obiecuję — odparła Maegelle, rzucając jej szybkie, uspokajające spojrzenie. Następnie bez słowa zniknęła w tłumie, pozostawiając Harrę z niepokojem.
— Och, na siedem piekieł — zaklęła pod nosem dziewczyna. Westchnęła ciężko, po czym pospiesznie ruszyła za nią, chcąc dotrzymać jej kroku.
Księżniczka uśmiechnęła się, widząc Harrę tuż obok siebie, którą od razu złapała pod ramię, by nie zgubiła się wśród tłumu ludzi. Znalazłszy się między stoiskami z droższymi towarami, rozglądały się, dostrzegając wyszukane kamienie oraz zdobną biżuteria, która lśniła w słońcu, mieniąc się na wszystkie strony. Blask ten przyciągał spojrzenia przechodniów, szczególnie tych, którzy byli o wiele lepiej odziani niż większość mieszkańców Królewskiej Przystani. Mimo że Maegelle była przyzwyczajona do przepychu królewskiego dworu, czuła się w pewien sposób nieswojo, chadzając pomiędzy tak drogimi rzeczami, podczas gdy prostaczkowie ledwie wiązali koniec z końcem.