Alicent Hightower zwykła mawiać, że jej córka Maegelle została jej zesłana jako prawdziwy anioł przez samych Siedmiu. Z trochę pulchnymi, różanymi policzkami, delikatnymi rysami i malinowymi ustami, dziewczynka potrafiła oczarować każdego, kiedy tyl...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
•──•─•──•✦•──•─•──•
Minęło już kilka tygodni, odkąd kruk powrócił ze Starego Miasta z odpowiedzią, a Maegelle wciąż nie dowiedziała się, czego dotyczyła treść listu. Za każdym razem, gdy o to pytała, jej matka odpowiadała stanowczo, że nie powinna się tym interesować, ponieważ jej to nie dotyczyło. Początkowo próbowała drążyć, pytając przy różnych okazjach, jednak z czasem uznała, że lepiej będzie nie naciskać. Choć nie mogła pozbyć się wątpliwości, nauczyła się tłumić je głęboko w sobie.
Mimo to, w ostatnich tygodniach jej życie toczyło się swoim zwyczajnym rytmem. Zajmowała się obowiązkami i spędzała czas z rodziną, jak na młodą damę przystało, a gdy tylko miała ku temu sposobność, wymykała się z Aemondem, by choć przez chwilę pobyć z nim sam na sam.
Do jej rutyny jednak dołączył jeszcze jeden element, który w ostatnim czasie nieoczekiwanie przynosił jej wiele przyjemności, jakimi były spacery z Geroldem. Początkowo były dla niej raczej obowiązkiem, wymuszonym przez grzeczność czy też przez prośbę ze strony królowej, lecz z czasem zaczęła naprawdę doceniać jego towarzystwo. Gerold okazał się doskonałym słuchaczem i rozmówcą, a podczas ich wspólnych wędrówek odkryła, że może z nim swobodnie rozmawiać. Tego poranka również zdecydowali się na spacer, który tym razem zaprowadził ich na jeden z dziedzińców treningowych.
Dźwięk stykających się ze sobą mieczy, mieszał się z gwarem krzyków i nawoływań trenujących ze sobą mężczyzn. Gerold, jak przystało na dobrze wychowanego człowieka, przepuścił Maegelle pierwszą, a następnie dołączył do niej na jednym z balkonów, skąd mieli doskonały widok na dziedziniec poniżej.
— Nie wiedziałem, że aż tak interesujesz się historią — powiedział, uśmiechając się pod nosem, gdy ich wcześniejsza rozmowa zeszła na temat dawnych władców.
Maegelle spojrzała na niego nieco zmieszana, jakby przyłapał ją na gorącym uczynku.
— To nie do końca tak... Po prostu nie chcę być nieobeznana z bieżącą sytuacją — wyjaśniła. — A prawdę mówiąc, robię to także z myślą o dziadku. Wiesz, jaki on jest. Rozmowy na temat polityki oraz historii Siedmiu Królestw, zwłaszcza z czasów, gdy służył krótko Staremu Królowi jako namiestnik, to niemal jedyny sposób, gdy mogę z nim spędzić czas, nim nie wykręci się swoimi obowiązkami.
Gerold przytaknął ze zrozumieniem.
— Wuj jest zapracowanym człowiekiem — odpowiedział.
Maegelle westchnęła cicho i przytaknęła.
— Wiem i za to go cenie. Nie bez powodu służył aż dwóm królom jako doradca — odparła, kierując wzrok w stronę muru, przy którym spacerowali. — Nawet jeśli w czasach pokoju... — dodała z nutą zadumy w głosie, spoglądając krótko na Gerolda.